Blog > Komentarze do wpisu
myśli kilka nieposkładanych

Cały ranek spędzony na poszukiwaniu sukienki/spódnicy/czegokolwiek na wesele i… nic. Z drugiej strony czego się spodziewać, skoro ubrania są szyte na manekiny. Ruda nie ma siły się denerwować idiotami szyjącymi ciuchy, którzy nawet nie zadają sobie trudu, żeby sprawdzić jak wygląda typowa Europejka. Zostaje jej więc kupienie butów do sukienki studniówkowej.

 

Wiecie wspominanie studniówki nie boli, ani tego, że pomagał Rudej ściągnąć sukienkę, wyjąć wsuwki z włosów… . Chociaż pewnie poryczałaby się jak głupia, gdyby włączyła sobie płytę ze studniówki. Wiedząc o tym po prostu jej nie włącza. Sprytnie. Unikanie w tej chwili takich bodźców jest prawdopodobnie najlepszym rozwiązaniem. Jest jedno zdjęcie, na które Ruda lubi patrzeć, na którym wyglądają jak małżeństwo z czterdziestoletnim stażem małżeńskim. Ona naburmuszona, zmęczona, z bólem w klatce piersiowej, w jego swetrze… . Urocze jest to zdjęcie, mimo że oboje wyglądają co najmniej niekorzystnie. Ramla zaraz się oburzy i powie, że ONy w ogóle nie wyglądał.

 

 

Czasem Rudej się tęskni do wspólnych wieczorów, leżenia na trawie, łażenia po górach, spacerów po Wrocławiu i pewnie można by tak w nieskończoność wyliczać. Coraz częściej jednak myśli: dobrze, że stało się to, co się stało. Podobno „czasem” trzeba coś stracić, żeby zrozumieć jaką miało to dla nas wartość. Może dzięki temu będzie bardziej doceniać, miast doszukiwać się wad, siebie i Tego, który się pojawi – kimkolwiek on będzie.

Ruda ma dość użalania się nad sobą. Zastanawiania się nad tym, gdzie leży problem. Nie jest uległa, lubi stawiać na swoim, mieć rację, nie potrafi udawać, że nie widzi niedoskonałości w sobie i innych. Dodatkowo, jak mówi ONy, „zbaboliła się”. Potrzebuje „ukochania”, przytulenia, przepuszczania w drzwiach, czułości etc. . Czy jest w tym coś złego?  

 

 

Poza tym ruszyła internetowa rejestracja na studia.  Lublin i Wrocław. Rejestrujemy się jutro. Czekamy na wyniki. A potem albo wpłacamy pieniądze na konta uczelni albo nie.

Przyszłość - jako studentki - jawi jej się nadwyraz pesymistycznie.



środa, 01 czerwca 2011, raggafaya

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
casix
2011/06/01 16:43:27
Ruda chyba dorasta lub już dorosła, ja u siebie też potrzebę ukochania niedawno zauważyłam...wcześniej to bardziej jak dzikus byłam, ba, nawet do ludzi jakoś tak się bardziej przywiązuję, to chyba syndrom starzenia się i dojrzewania :(
-
raggafaya
2011/06/01 19:52:33
@casix,
ano dorastam. w bólach i mękach, które zasadniczo sama na siebie sprowadzam.

Stare rury jesteśmy ;-))
-
casix
2011/06/01 20:41:25
ano my w tym samym wieku jesteśmy ;)
Tutaj zawartość trzeciej szpaltyNajlepsze Blogi