Blog > Komentarze do wpisu
Łapię oddech

uda nie ma bladego pojęcia, w co ma ręce włożyć. Pokój jednoosobowy załatwiony, w mieszkaniu studenckim. Chyba, że współlokatorzy wyrolują Rudą, w co jednak sama wątpi – ostatnio ma duże szczęście do ludzi. A może po prostu stała się zbyt ufna? Tak czy siak, mieszkać ma gdzie.

Została kwestia przeprowadzki. I tak jak myślała, z niewielkimi gratami tłuc będzie się pociągiem, całą resztę dowiezie jej brat po powrocie z urlopu. Brzmi uroczo. Termin przeprowadzki, choć może za szumnie to brzmi, jest już ustalony. Gdyby ktoś miał ochotę na cytrynówkę lub Perłę to można będzie Rudą złapać od 1 października* szwendającą się po lubelskich uliczkach. Przewodnicy mile widziani.

*chyba, że uda się dostać wolne w pracy, wtedy pojawi się już w piątek.

 

*chwila konsternacji*

To w Lublinie nie ma IKEI?! Ruda będzie musiała kupić pościel u siebie i wieźć ją przez pół kraju? A miało być tak pięknie. Uruchomcie wyobraźnie: Ruda obładowana plecakiem turystycznym, rozmawiająca przez telefon, w drugiej ręce wielką poduchą i ciepłą kołdrą; próbuje wytoczyć się z pociągu na dworcu PKP Lublin Główny. Uroczy obrazek. Chyba, że uda jej się namówić kogoś, kto pojechałby z nią… .

Atlasu nie ma, Krysiaka nie zamówiła, Histologii też nie. Doszła do wniosku, że kupi wszystko w Larixie, albo innej księgarni na miejscu. W Zabrzu bowiem nie znalazła ŻADNEGO atlasu anatomii zwierząt, co w sumie nie jest niczym dziwnym, żadnego wydziału med. wet w pobliżu nie ma, ani nawet zootechniki. I tak nie ma teraz czasu, żeby podrapać się po głowie, a co tu mówić/marzyć chociażby o pobieżnym przeglądnięciu jakiegokolwiek studenckiego skryptu.

Praca, znajomi, sen, praca, impreza, sen, praca, sen, praca, sen. Na nic więcej nie ma czasu. Druga zmiana jest najgorszą zmianą, niczego nie można załatwić. Kompletnie niczego. Dentystę trzeba odwiedzić, lekarza medycyny pracy, sklepy medyczne [fartuchy, do diabła zakupić trzeba też], trzeba pójść do osiedlowej lecznicy i zapytać o możliwość „praktyk” podczas ferii zimowych i letnich. I pewnie jeszcze Ruda powinna znaleźć czas na tuziny innych ważnych rzeczy, ale doba jest zbyt krótka. Niewątpliwie praca daje jej w kość. Kurs angielskiego stoi pod wielkim znakiem zapytania. Wszystko jest jakieś takie rozmyte. Finanse, finanse... Bank obrabować należy! Albo wyjść bogato za mąż ;)).

 

 

W tajemnicy Ruda wam powie, że dawno się tak dobrze nie bawiła i chętnie jeszcze raz przeżyłaby to wesele… :)))). Chociaż dopiero teraz zaczęła łapać oddech. Świat staje się różowy. Rude "nie wiem" zamienia się w "chciałabym".

 

 

//Dużo tych „chyba, że uda się…”. Wiecie, Ruda chciałaby, żeby wszystko się udało. ułożyło.



piątek, 19 sierpnia 2011, raggafaya

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Aletheia, *.ssp.dialog.net.pl
2011/08/19 09:52:51
Gdzie w końcu znalazłaś mieszkanie? :)
W Lu nie ma IKEI, ale w Jysku jest duużo przeróżnych kołder i poduszek, do wyboru do koloru. Ogólnie poznaję Lu, mam w telefonie jego mapę, która już kilka razy mnie uratowała i przemieszczam się MPK, żeby poznać jak najwięcej ;)

Strasznie się cieszę, że pozytywnie podchodzisz do świata. Oby tak dalej :)
-
2011/08/19 11:35:56
Nawet nie wiesz jak dobrze się czyta taki wpis, to rozumiem, trzymam kciuki za Twoje nowe życie:)))
-
casix
2011/08/19 12:19:02
3 w jakiej dzielnicy, na jakim osiedlu, może jaka ulica? dajesz! ja do lu mam zamiar uciec już w połowie września, bo zapraszam znajomych, potem wrócić do domu i potem znowu jechać, w każdym razie pewnie będę wcześniej, żeby ogarnąć mieszkanie me, jak coś to wystarczy napisać czy zadzwonić i jestem ready to go!
-
raggafaya
2011/08/19 20:15:48
@Aletheia,
na naszym forum, dziewczyna z naszego roku szukała kogoś do mieszkania.

@popieprzone,
trzymaj, trzymaj przydadzą się :). szczególnie, że ostatnio dużo się dzieje.

@casix,
a wyślesz mi numer n facebooczku? Chętnie się spotkam, bo ja nawet nie mam pojęcia jak z PKP trafić do siebie...
-
2011/08/20 22:00:13
no to high five! bo ja też będę tłukła się z bagażami, ale autobusem, hell yeah :P mnie wyrolowali kochani rodzice, którzy nie chcę mnie zawieźć z tym wszystkim. no cóż, trzeba radzić sobie samemu. :P
-
raggafaya
2011/08/23 08:19:35
o jezu, ja na autobus nie miała bym siły.
a tak zrobię sobie wysiadkę w Krakowie, może się wkręcę na jakąś imprezę a rano pojadę dalej :D


dorosłe życie boli, "trza se" samemu radzić.
Tutaj zawartość trzeciej szpaltyNajlepsze Blogi