Blog > Komentarze do wpisu
dzień 1 podglądania pracy lekarza weterynarii

Pierwsze dni nowo otwartego gabinetu nie obfitują w pacjentów, to oczywista oczywistość. Niemniej jednak w ciągu tych 8 godzin, spędzonych między innymi na walce z zmarzniętymi rurami, przez przychodnię przewinęło się kilku ciekawych pacjentów.

 

 

Wściekły, rozpieszczony do granic możliwości york, którego ciężko było spacyfikować. Miał kłopoty żołądkowe, wywołane infekcją bakteryjną, gorączkował i strasznie się odwodnił, mimo zmęczenia kłapał swoją maleńką paszczą na lewo i prawo. Piekielny pacjent. Cudowna rottweilerka z kaszlem kenelowym, miła odmiana po charakternym terierze, strasznie kochana suczka. Kilka zwykłych szczepień i odrobaczeń, kilka zdjęć szwów. I Rocky, anioł nie pies, starszy owczarek szkocki collie, z toczniem skórnym, o ile Rudej nie zwodzi pamięć, co do nazwy schorzenia. Tkanka mięśniowa „przeżarta” na wysokości stawu łokciowego. Pies miał głęboką ranę w łapie, odsłaniającą staw łokciowy. W związku z zaawansowanym wiekiem psa nie wskazane było podanie znieczulenia w jakiejkolwiek formie. Ruda myślała, że to jedyna taka zmiana… Niestety podobna rana znajdowała się na tułowiu, chociaż w tym przypadku trudno mówić o ranie, to cholernie trudne do opisania, uwierzcie. Fantastyczne, o ile cokolwiek w takiej sytuacji może być fantastyczne, było zachowanie psa i właścicielki, która aktywnie uczestniczyła w usuwaniu opatrunku i martwej tkanki. Kobieta była strasznie odważna, przyznać trzeba szczerze, że Ruda nie wie, czy byłaby w stanie zachować się w ten sam lub chociaż zbliżony sposób, gdyby na stole leżał jej pies a nie Rocky. W piątek psiński przyjdzie na kontrolę i miejmy nadzieje, że pojawi się ziarnina w miejscu po usunięciu martwej tkanki. Jak już Ruda wspominała początki nowych gabinetów są trudne, tak jest i tu. W przerwach między jednym a drugim pacjentem była dokształcana. Tłumaczono jej czym jest kaszel kennelowy etc. Najzabawniej było, gdy miała rozpoznać do czego służy jakie narzędzie. Glukometr, stetoskop nie ma przed nią tajemnic, natomiast powiązanie nazw i czynności, do których urzywa się innych przyrządów... . Teraz już wie, że przyrząd do badania dna oka nazywa się oftalmoskopem, otoskop używany jest do badania uszu. Oczywiście musiała pomylić larynx z pharynxem. Naprawdę sporo fajnych rzeczy zobaczyła, a to dopiero pierwszy dzień, poznała też dwa badania diagnostyczne w okulistyce. Ahh, ahh. Milutko.

 

Czas umyć zęby, uczesać się i śmigać do gabinetu.

wtorek, 14 lutego 2012, raggafaya

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Kuc, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/14 19:03:40
Fajnie, za jakiś czas się dowiem dokładniej, co mnie czeka, bo jak idę ulicą ze znajomymi, to muszą mnie postraszyć weterynarzem, jak mijamy jakiś gabinet. Chociaż, w sumie nie wiem, czy chcę. :P
-
raggafaya
2012/02/15 10:46:17
Dla Ciebie przygotuję specjalny zestaw diagnostyczny ;*
-
Gość: Kuc, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/16 23:45:36
I teraz nie wiem, czy to groźba, czy nie :P
Tutaj zawartość trzeciej szpaltyNajlepsze Blogi