Blog > Komentarze do wpisu
Ja żadnego ślubu z Panem brać nie będę!

Dawno, dawno temu, bo aż przed świętami, Ruda w ramach zawiłej historii obiecała Panu R. ciastko jako zadośćuczynienie za uszczerbek na psychice, jaki ponoć mu zadała, nie informując go uprzednio, że pragnie pooglądać sobie preparat w poniedziałek rano, biedny wcześniej naszykowałby sobie nózię, a nie gmerał przez 30 minut w basenie (Przyznam szczerze, że nie widzę różnicy. 30 minut w pt czy w pon? Whatever. Pan R. ma swoje dziwactwa, całą tonę dziwactw). A że Ruda jest bestią upartą to przywiozła serniczek i… to był błąd. Wielki gigantyczny meastake! Albowiem dzisiaj niejaki Pan R. rzucił się dziękować Rudej za ciasto, marudząc przy tym, że strasznie mało go było (Pan wybaczy, ale był tak smaczny, że sama zjadłam, Bozia mnie pokarała za ten haniebny uczynek i poszło mi w biodra.).  I na tym ta historia mogłaby się zakończyć, ale jak wiecie, w życiu nic nie dzieje się po naszej myśli. R. zobaczył, wychodząc z sali prosektoryjnej (rozkładał preparaty), że Ruda stoi pod drzwiami i czeka na ćwiczenia. Podszedł do niej, w podskokach niemalże  i stwierdził, że pocałuje ją w policzek (tak, już można pluć z obrzydzeniem). Gdybyście widzieli minę Rudej, zastosowane przez nią uniki. Cyrk na kółkach! Aż tu nagle pan R. wypala ze swoi standardowym tekstem:

 

 

PR: Ale wie pani przed ślubem…

Ruda: Tak wiem, od pasa w górę. Ale panie! Przed ślubem to się nawet całować nie można. Nawet w policzek! A ja żadnego ślubu z Panem brać nie będę!

 

 

Zaiste cięta riposta Rudej przyniosła odpowiedni skutek. I wiecie co? Jak R. nigdy z nikim nie dzieli się cukierkami, bo nie i już, tak darł twarz za Rudą przez pół drogi krzyżowej: „Paaaaani, a dr. Sz dał mi żelki! Chce pani żelka?”

 

Czy to o zgrozo początek wielkiej przyjaźni?! Nie ma opcji, żeby Ruda kiedykolwiek szła do niego załatwiać preparat...

 

*przed ślubem tylko od pasa w górę, jak absztyfikant będzie dobierał się niżej to należy odsunąć jego rękę, albo pieprznąć go w głowę, przy czym ta druga opcja, została wymyślona przez Rudą, pan R. poleca odsuwanie ręki. Jak łatwo można się domyślać, Rudej bardziej pojawia się rozwiązanie drugie… I pamiętajcie nie ma kolegów ani przyjaciół, są tylko narzeczeni!

sobota, 14 kwietnia 2012, raggafaya

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/04/14 19:25:45
To były oświadczyny Ruda nooo jak mogłaś nie zrozumieć :)
-
Gość: locke, *.dynamic.chello.pl
2012/04/14 20:07:43
Oj Ruda dodam ze cała sytuacja była komiczna i po cichu przyznam się że przed Bożym Narodzeniem jak dziewczyny poszła do Rysia z czekoladą to byłem w złym miejscu o złej porze i zaliczyłem świątecznego cmoka... Rychu-cmok:D

Ruda opisz schron locke Prosi Prosi Prosi i robi łapki:D
-
Gość: Kuc, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/04/14 22:10:37
[znaczące chrząknięcie] ja też to czytam. :P Co to za oświadczyny z żelkowym "pierścionkiem"? Zje się i nie ma. To diamenty są wieczne. :P

Swoją drogą, całkiem zgrabnie opisane. :)
-
raggafaya
2012/04/15 09:28:26
@zmija,
aż tak źle mi życzysz? :((

@locke,
ależ oczywiście, że była komiczna, ja się tylko cieszę, że dr. Sz był w gabinecie i niczego nie słyszał. Wystarczy, że namierzył mnie wałęsającą się po drodze krzyżowej w poszukiwaniu R.
Nie wiem, czy dobrym pomysłem jest opisywanie schroniska przeze mnie w tej chwili, if you know what I mean, ale mogę dać zdjęcie mojego ulubieńca!

@Kuc,
oj no, czego mogłam się spodziewać po nieszkodliwym, mam nadzieje, wariacie?
Dziękuję! [Czyli mogę się spodziewać diamentów? ^^]
Tutaj zawartość trzeciej szpaltyNajlepsze Blogi