Blog > Komentarze do wpisu
histopatologia

Na wstępie Ruda chciałaby pochwalić się, że histopatolog nie stwierdził komórek zmienionych nowotworowo u Księcia, kamyczek spadł Rudej z serca, ale niestety wciąż nie wiadomo, skąd się guzy wzięły. Obserwujemy dalej, licząc po cichu, że i tym razem uda nam się wyjść z tego cało. Gdybyście słyszeli wybuch radości po telefonie od mamy... .  Chyba powinna iść przeprosić sąsiadów za zaistniałą sytuacje.  (Ruda nie będzie strugać bohaterki, kto ją zna trochę lepiej to wie, że tydzień po przyjeździe do Lublina był najgorszym tygodniem w jej życiu, nie jadła nic, bolał ją żołądek, mało spała, a każda wzmianka o psie powodowała zaszklenie się oczu, stąd też Ruda za złotą radą A. nakładała sobie grubą warstwę maskary na rzęsy, w myśl zasady: nie mogę płakać mam tapetę na twarzy, będę wyglądać jak ofiara przemocy domowej, kiedy tusz zacznie spływać mi po policzkach.)

 Wybaczcie lenistwo, ale embriologia goni i milion innych tematów, o których Ruda chciałaby wam opowiedzieć, łapcie cytat z wikipedii:

"Badanie histopatologiczne materiału tkankowego ma duże znaczenie w rozpoznawaniu chorób nowotworowych, wielu schorzeń zapalnych i zwyrodnieniowych, monitorowaniu postępu leczenia, a także przy stwierdzeniu przyczyny zgonu i istniejących zmian chorobowych u osób zmarłych, u których wykonano sekcję naukową-lekarską lub sądowo-lekarską. Przedmiotem badania histopatologicznego są usunięte chirurgicznie narządy lub części narządów oraz specjalnie pobrane wycinki tkankowe w trakcie zabiegów chirurgicznych nazywanych biopsją. Badanie histopatologiczne w odróżnieniu od badania cytopatologicznego umożliwia ocenę przestrzenną zmian chorobowych w tkance, stąd rozpoznania histopatologiczne są na ogół wiarygodniejsze i dokładniejsze niż cytologiczne." wikipedia.pl 

 

Mała retrospekcja:

Ruda przyjechała w czwartek do domu. Pies czuł się fantastycznie. Biegał, mruczał, łasił się trochę jak kot, właził Rudej na kolana i wyjątkowo nie był na nią obrażony, za to, że tak długo jej nie było. Ruda poleciała więc szybko do torby, z której wyjęła jego ulubione Dentastixy  i  ciasteczka w kształcie kostek tej samej firmy. Się chodzi na dodatkowe wykłady, to się bonusy dostaje. Noc minęła spokojnie. Następnego dnia, gdy przyszła z psami siostry do mamy wcale już tak różowo nie było. U Księcia wystąpiła reakcja alergiczna na kosteczki. Gdyby objawy były skórne, tak jak zwykle to można by uznać, że nic się nie stało, ale nie były.  Ruda nie wie,  jak naukowo mogła by opisać, to co stało się z jej psem, więc napisze jak laik. Prawe oko spuchło, było tak wielkie, że niemalże wylewało się z oczodołu. Pies wyglądał jak Quasimodo, tak tak, ten Dzwonnik z Notre-Dame. Szybki telefon do dr., mama z psem wysłana w kierunku gabinetu,  a Ruda biegła do bankomatu. A trzeba wam wiedzieć, że Ruda nigdy nie biega, nigdzie nie biega, ani na bieżni, gdzie uskutecznia marsz emerytów i rencistów, ani na autobus. Nie ma sensu roztkliwiać się nad okiem, skoro uderzeniowa dawka neomycyny pomogła.  Pies dostał szlaban na owe przysmaki, sytuacja z okiem się nie powtórzyła. Wszyscy byli zadowoleni. Może poza psem, któremu oko zakrapialiśmy najpierw co 30minut, potem co 2 godziny, a później co 4 i 8h. Weekend minął spokojnie, nadszedł wtorek i czas badań.

Wszyscy, z dr. na czele, liczyliśmy na to, że obejdzie się bez znieczulenia. W przypadku grubych, starych psów, unika się podawania znieczulenia, bo ryzyko nie wybudzenia się wzrasta. Książe, a jakże współpracował świetnie, jak na takiego histeryka jak on, dopóki dr nie włączył machiny zwanej rentgenem, a która buczała tak głośno, że biedny pies postanowił ewakuować się ze stołu i zwiać go gabinetu.  Maszynka do golenia poszła w ruch, anestetyk trafił do krwioobiegu. (Nie pytajcie Rudej, w którą żyłę trafił, bo takiej kretynki dawno z siebie nie zrobiła.) A pies dostał ataku padaczki. Ruda nie wiedziała czy ratować mamę, która odwróciła się od stołu i na przemian bladła i czerwieniała, czy może zająć się psem. Więc stała tak kątem oka obserwując oboje, modląc się w duchu, żeby tylko mama wytrzymała i nie osunęła się na podłogę. Kiedy pies się uspokoił, a biopsja została pobrana, zostałyśmy wyproszone z gabinetu. Usiadłyśmy więc sobie w poczekalni, aż tu nagle wychodzi dr. A z pytaniem: „Masz fartuch?”. Ruda fartucha nie miała, ale za to w kieszeni kurtki kisił się czepek. Na szczęście brak bluzy nie przeszkadzał, Ruda dostała jedną z wielu leżących w otchłaniach szafki pokoju socjalnego i udała się do drugiego gabinetu, gdzie Rambo leżał nieprzytomny na stole. I tak zaczęła się przygoda Rudej z czyszczeniem psich zębów. Fantastyczna sprawa, a Gruby ma teraz zęby jak młody bóg i znowu może wyrywać najlepsze suczki dzielni. Mało tego, wygląda jak weteran wojenny z tą swoją wygoloną łopatką, to kolejne 100pkt do lansu. RTG nie pokazało nacieków na kość. Guz mimo, że duży, bo mający średnicę 5-6cm, wciąż niczego nie uciska, nie powoduje kulawizny, apetytu Książe także nie stracił, nie wymiotuje, pije normalnie, chętnie wychodzi na spacery i nie można mu wytłumaczyć, że powinien chodzić wolniej. (Tylko po badaniach, gdzie guz został „wymacany” na wszystkie strony, gdzie został ponakłuwany igłami do biopsji, po znieczuleniu został przez Rudą wniesiony na 2 piętro).

Ruda powie wam w sekrecie, że fantastycznym uczuciem jest wypisywanie książeczki zdrowia, czy zlecenia badania histopatologicznego (przy czym to oczywiście dr wpisał średnicę i typ pobranej tkanki).

 

 

 

niedziela, 22 kwietnia 2012, raggafaya

Polecane wpisy

  • weterynaryjne przygody - pamiętacie o nas?

    Przypominam o tym, że przenieśliśmy się o tu: WETERYNARYJNE PRZYGODY : Zrobiło się ciut cieplej i już w tej chwili można zaobserwować wzmożoną aktywność kleszcz

  • Zarabianie w Internecie? Da się?

    Długo zastanawiałam się czy warto w ogóle zaczynać jakąkolwiek przygodę z zarabianiem w Internecie, bo przecież bloga prowadzę nie dla pieniędzy (w przeciwnym r

  • czarne chmury

    jeśli wydaje Wam się, że nic gorszego nie może się Wam przydarzyć, to powiem Wam z własnego doświadczenia, że czasem jak się wali to wszystko. Wróciłam do domu

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/04/22 21:29:29
pamiętam jak miałam kota i ojciec nieumyślnie wlał mu do miski zwykłej wody z kranu (oczywiście w ciągu tygodnia zrobił tak kilka razy). Po tygodniu moja kicia dostała mega bąbli na pyszczku, takich mega czerwonych i biedactwo strasznie się drapało. Poszliśmy do lekarza, ten nie wiedział, co mu jest, przypisał leki i maść, która i tak nie pomogła. Pewnego dnia mama przyłapała tatę na tym jak wlewa kotu wodę z kranu do miski i problem się rozwiązał.
Po 3 tygodniach po bąblach nie było śladu :) oczywiście hodowca ostrzegał, że persy mogą mieć uczulenie na tzw. 'kranówę' i trzeba im dawać przegotowaną wodę, ale tatuś o tym zapomniał :)

3mam kciuki za psinę, znam ten ból, w końcu sierściuch to jak człowiek w sierści <3 :)
-
retemirabile
2012/04/24 21:17:27
Widzę, że pochłonięta całkowicie weterynarią praktyczną, super :)

Dużo osób pyta się jak wygląda weterynaria w każdym mieście o plusy i minusy, może byśmy pozbierali jakiś blogujących weciarzy z każdego miasta i zrobili jakąś recenzję ? :)

Myślisz, że miałoby to sens?
-
raggafaya
2012/04/25 16:15:56
@vuze,
o widzisz, nie wiedziałam, że persy są takie delikatne.
Nu mam nadzieję, że wyjaśni się, co z Księciem, bo chłopak jest z nami... 8/9 lat i wszyscy mocno się do niego przywiązaliśmy. Boję się strasznie, że trzeba będzie podjąć ostateczną decyzję, kiedy zacznie kuleć czy ogólnie będzie miał problemy z poruszaniem się, bo mama nie da rady wynosić go i znosić 3-5 razy dziennie na dwór.

@retemirabile,
diagnostyka jest o wiele bardziej ciekawa niż to, co się dzieje na uczelni. Wiesz bioetyki, biofizyki i inne takie... pierdoły.
Co do tej recenzji to jest to fantastyczny pomysł. Tylko pytanie, jak dokładnie sobie to wyobrażasz? Czy każdy przedmiot przeanalizować, zaplecze naukowe, możliwości rozwoju, szansę na rynku pracy, wymiany studenckie?

BTW. strasznie lubię Twój nick :)))
Tutaj zawartość trzeciej szpaltyNajlepsze Blogi