Blog > Komentarze do wpisu
a wszystko to przez deszcz dudniący

Dzisiejsze oberwanie chmury było mi bardziej niż na rękę. Zamiast wstać o 6:30 Ruda na nogach była już o 4. Można by było ręce załamywać, rozpaczać i marudzić, z jednoczesnym nakrywaniem głowy kołdrą wstała i poczłapała do kuchni po filiżankę gorącej kawy… zbożowej. Po drodze, zobaczywszy uchylone drzwi do łazienki, wstąpiła na różowe dywany zielonej toalety, a tam jej oczom ukazał się miłościwie nam panujący Pan Kot, siedzący jak gdyby nigdy nić w wannie. Łapki oparłszy o krawędzi próbował pić wodę z kranu, a że kurek był zakręcony… . W przypływie dobroci serca Ruda delikatnie odkręciła mu źródło życiodajnego płynu i usiadła nieopodal. Kot posłał jej jedno ze swoich jednoznacznych spojrzeń: „możesz odejść służko”. Urażona, zakręciła kurek i wróciła po kawę, po czym zakopała się pod kołdrę (a jednak!) z tuzinem notatek z histologii. Trzy godziny i 12 minut później opuszczała gabinet profesorki z czwórką z zaliczenia układu pokarmowego.

 

Zbyt pięknie być jednak nie mogło. Ruda uświadomiła sobie, że na następne ćwiczenia nic nie umie i że głupio trochę w ciągu jednego dnia zaliczyć zaległe kolokwium i umawiać się na zaliczenie ćwiczeń. W celu zdobycia odpowiednich informacji postanowiła udać się do wydziałowej czytelni. Kolokwialnie rzecz ujmując pocałowała klamkę o 8:32, 9:00 i 9:30, później straciła cierpliwość by sprawdzać czy ktoś w końcu zamierzał pojawić się w pracy. Tutaj następuje moment, w którym czytelnik powinien zadać sobie pytanie od której czynna była biblioteka i czy oby Ruda zna się na zegarku. Wychodząc naprzeciw owym pytaniom Ruda stwierdza, co następuje: czytelnia czynna jest od poniedziałku do piątku w godzinach od 8:30 do 15:00, a Ruda nie ma najmniejszych problemów z interpretacją cyfr wyświetlanych na ekranie zegarka elektronicznego, co innego gdyby był to zegarek analogowy, wtedy prawda przyjąć można by, że w oczach jej się wskazówki troiły, dwoiły lub ulegały rozmyciu.

Cóż zrobić w takiej sytuacji? Można było położyć się na ławce pod salą histologiczną, ze słuchawkami na uszach i spać do oporu, to jest do ćwiczeń, co też Ruda skwapliwie uczyniła, wywołując przy tym uśmiechy na twarzach studentów zmierzający na wykład z anatomii topograficznej. Może były to uśmiechy politowania? Może uśmiechy zazdrości? Kto wie? W końcu zajęła najlepszą miejscówkę… do spania.

 

PS. I w ten oto sposób Ruda rozpisała się, jak zwykle zresztą nie na temat, a chciała tylko podzielić się z Wami przemyśleniem dotyczącym tegoż bloga, który przestał być miejscem, w którym mogłaby podzielić się swoimi emocjami, to jest obnażyć to i owo, wyrzucić z siebie to, co leży jej na wątrobie, czy jakkolwiek by tego inaczej nie nazwać… .

środa, 16 maja 2012, raggafaya

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/05/16 20:36:14
albo coś pominęłam, ale nie przypominam sobie, abyś wspominała, że masz kota na stancji ;) gratuluję 4 z histo!
-
Gość: xyz, *.play-internet.pl
2012/05/17 02:01:01
czytam od jakiegos czasu Twojego bloga i musze przyznać ze Twoj styl pisania jest tak lekki ze z chęcią tu wracam ;) zawsze chciałam związać swoje przyszłe zycie z weterynaria ale w tym roku tak zawalilam mature ze nie ma szans na dostanie sie gdziekolwieki. I tu odnośnie moje pytanie:ile miałas % z poszczególnych matur?
-
raggafaya
2012/05/17 06:37:27
@Vuze, kot należy do mojej współlokatorki, choć może lepiej powiedzieć, że ona do niego.

@xyz, wystarczająco dużo, żeby dostać się w wrzucie wrześniowym do Wrocławia (147 z obu matur //70 chemia, 77 biologia// + 96 z angielskiego podstawowego)
-
Gość: ann, *.bialapodlaska.vectranet.pl
2012/05/17 11:11:10
strasznie ciężke studia? gdybyś mogła to wybrałabyś jeszcze raz weterynarię?
-
raggafaya
2012/05/17 13:28:37
To zależy, co rozumiesz pod pojęciem ciężkie studia. To strasznie ogólne pytanie. Czas wolny mam, jeśli o to pytasz. Oczywiście bywają takie dni/tygodnie, że gnije się w książkach od świtu do nocy, ale gdyby się było systematycznym, a ja nie jestem niestety, to pewnie można by było nie zarywać niektórych nocy. Rok się kończy, a ja praktycznie tylko raz przysnęłam na uczelni (na notatkach z kończyny miednicznej, które rozłożyłam sobie na stole w prosektorium), więc nie ma tragedii. Z przedmiotów, które mnie interesują uczę się duużo więcej niż z tych, na które przychodzę tylko po to, żeby zdać i zaliczyć semestr.

Czy wybrałabym jeszcze raz weterynarię? Oczywiście. Nie widzę dla siebie innej przyszłości. Kompletnie nie wiem, kim innym mogłabym być. Myślę, że o tym świadczy chociażby to, że załatwiłam sobie 3 miesięczne praktyki już w tym roku, pozwolę sobie przypomnieć, że praktyki zaczynają się na drugim roku - praktyki hodowlane w gospodarstwie rolnym.
Tutaj zawartość trzeciej szpaltyNajlepsze Blogi