Blog > Komentarze do wpisu
występy artystyczne

Troje zasmuconych swoim brakiem wiedzy studentów siedzących na ławce w 5 minut przed wejściem na zajęcia, ciężko zastanawiało się nad tym czy jest w ogóle sens pisania drugiego terminu. Wśród licznych "nie zdamy" & "to bez sensu" padło w końcu "przestańcie ***, zdacie! Powodzenia". Dobry humor powrócił, aż tu nagle na horyzoncie pojawili się "kaci"*. W oczach panika, w myślach "tylko nie trzeci termin!". Wchodzą do sali. Któryś z chłopców szturcha Rudą: "Idź powiedz, że nie zdajemy dzisiaj.". Ruda więc idzie:

 

-Pani doktor, bo my z taką sprawą... nie zdajemy dzisiaj...

-Oszaleliście?! Zdajecie. 

-To znaczy spróbować możemy, ale...

-Nie interesuje mnie to, siadajcie i nie panikujcie. I piszecie kolokwium!

(dialog takiego kalibru)

 

Cóż było zrobić? Usiedli, a Ruda merdając nóżkami pod stołem, stwierdziła, że w sumie jest jej wszystko jedno, u wszystkich prowadzących odpowiadała już ustnie zaliczając kolokwium takie czy inne. Po sprawdzeniu obecności, poinformowaniu "kto z czym zalega", pani doktor wyprosiła szczęśliwców (czyli tych, którzy zaliczyli w pierwszym terminie) z sali, nieszczęśliwców zaprosiła zaś na występy artystyczne. I trzeba przyznać, że określenie to było jak najbardziej trafne. Śmiech tria, śmiech prowadzących, rozwiązywanie testu... Ah, ah. Poezja. Dość przytoczyć dwa dialogi:

-Jaki tu macie nabłonek? 

-Jednowarstwowy sześcienny.

-Jaki?

-No przecież te jądra komórkowe są okrągłe.

-Jakie są?!

-No... jak tak patrzymy z takiej odległości to są okrągłe.

-To sobie bliżej podejdźcie.

-Hm... dalej są okrągłe.

- ..., nie, one nie są okrągłe. Więc jaki to jest nabłonek?!

 

 

-Panie doktorze można prosić kolejny slajd? 

-Ale myśmy jeszcze nie odpowiedzieli!!!

-Pan M. już odpowiedział...

-M. odpowiedział... *Ruda patrzy koledze przez ramię* Ah, C!

 

Po udanych występach artystycznych, gdy na sale wrócili już szczęśliwcy, pani doktor zwróciła się do tria słowami: "Kiedy mówię, że podchodzicie do kolokwium, to do niego podchodzicie i nie marudzicie mi, że nie chcecie!".

I tak oto poza uroczą 4, która wpadła Rudej przypadkiem do kieszeni, boli ją brzuch od śmiechu. Ah, nawet wizyta u księdza (prowadzący etykę) nie popsuła Rudej dnia, ani jego durne docinki, że może powinna sobie poszukać chłopaka w młodzieżowej kadrze Górnika Zabrze. Wszak piłkarze są bogaci, więc taki mąż utrzymywałby jej klinikę.

 

 

 

 

*to określenie absolutnie nie pasuje do przyjaznego dzieciom zakładu Histologii i Embriologii. 

środa, 30 maja 2012, raggafaya

Polecane wpisy

  • weterynaryjne przygody - pamiętacie o nas?

    Przypominam o tym, że przenieśliśmy się o tu: WETERYNARYJNE PRZYGODY : Zrobiło się ciut cieplej i już w tej chwili można zaobserwować wzmożoną aktywność kleszcz

  • Zarabianie w Internecie? Da się?

    Długo zastanawiałam się czy warto w ogóle zaczynać jakąkolwiek przygodę z zarabianiem w Internecie, bo przecież bloga prowadzę nie dla pieniędzy (w przeciwnym r

  • czarne chmury

    jeśli wydaje Wam się, że nic gorszego nie może się Wam przydarzyć, to powiem Wam z własnego doświadczenia, że czasem jak się wali to wszystko. Wróciłam do domu

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Tutaj zawartość trzeciej szpaltyNajlepsze Blogi