Blog > Komentarze do wpisu
historia z SORem w tle.

W sobotę do gabinetu wpadli państwo z psem razy Alaskan malamute, którego prawe jądro powiększyło się do monstrualnych rozmiarów (było mniej więcej wielkości grejpfruta). U 10 letniego samca w badaniu wykryto atrofie drugiego jądra. Właściciele umówili się na zabieg usunięcia chorego jądra i tak o to wczoraj na stole leżał u nas przepiękny samiec, dający niesamowity popis wokalny. Doktor uprzedził zarówno personel jak i właścicieli, że alaskany z reguły źle reagują na znieczulenie. Wyją także podczas wybudzania. I faktycznie, wysłuchaliśmy niezwykłego koncertu.

 

W tak zwanym między czasie Ruda została poproszona o przygotowanie 1cm Relanium. Szybko oddaliła się więc do odpowiedniej szafki (narkotyki trzymane są pod kluczem), wyjęła ampułkę z nowego opakowania, odpowiednio złapała i… trach z palca trysnęła fontanna krwi.

źródło foto: http://www.niepelnosprawni.pl/

I.BEIJES

 

Okazało się, że użyła zbyt małej siły, żeby całkowicie złamać szyjkę ampułki. Lek przekazała drugiej dziewczynie, wraz ze strzykawką – praktykantka z klasy maturalnej, nigdy nie nabierała innego leku niż Penicilina*, a sama udała się do łazienki tamować krwawienie, po drodze znacząc wszystko na czerwono. Pozwoliła przez chwilę skapywać krwi do umywalki. Ucisnąwszy, dość płytką, ranę palca wskazującego prawej ręki wróciła do gabinetu, gdzie młoda zmagała się z ampułką. Ruda nabrała lek, podała go lekarzowi, który zaraz po podaniu dożylnym Relanium pacjentowi zajął się palcem Rudej:

 

- 10 minut ucisku i ściągasz. - rzucił dohtor

- Jasne.

 

Po 10 minutach okazało się, że Ruda krwawi dalej. Było to już na Sali operacyjnej. Ruda z drobną pomocą młodej zawinęła sobie palec po raz drugi, niestety w niecałe 10 minut później z siniał.

 

-Nie jest Ci słabo? – zapytała dr A.

- Nie, a dlaczego miałoby mi być słabo? – odparła Ruda

 

 

Szybko ściągnięty opatrunek, ponowne oczyszczenie rany i założenie lżejszego.

 

 

- Łe, taka pierdoła, szyć nawet nie trzeba, ale pojedź sobie do Biskupic, tam Cię zaszczepią przeciwko tężcowi.

 

Krew przestała cieknąć, w między czasie przyjechał brat ze słoikiem, w które zostało zapakowane jądro psa (zalane formaliną), a które trafić ma do histopatologa w celu zbadania z jakim nowotworem mamy do czynienia (najczęściej są to nasieniaki i sertoliomy czyli guzy z komórek Sertoliego** GDYBY KTOŚ CHCIAŁ ZOBACZYĆ JAK WYGLĄDAŁO OWE JĄDRO WYSTARCZY WPISAĆ W GOOGLE GRAFIKA: SERTOLIOMA). Ale to nie był koniec przygód Rudej! W końcu jakoś na SOR trafić musiała.

Brat zadzwonił z wiadomością, że czeka ze słoikiem pod gabinetem, Ruda w podskokach więc do niego pobiegła, przez chwilę z nim porozmawiała, zabrała słoik i wysiadając… przytrzasnęła sobie kciuka lewej ręki. Nie pytajcie, jak to zrobiła, bo sama nie ma pojęcia… dość powiedzieć, że palec znajdował się w samochodzie, przy zamkniętych drzwiach, a Ruda nie mogła ruszyć w stronę gabinetu. Położyła więc słoik (położyła, nie rzuciła! To się nazywa opanowanie!) na chodniku i delikatnie zaczęła otwierać drzwi, licząc na to, że palec będzie w jednym kawałku.

Był! Ale ból był niemożliwy, Ruda dosłownie zgięła się w pół i przez dobrą minutę bardzo głęboko oddychała. Podniosła słoik z ziemi i jak gdyby nigdy nic weszła do poczekalni. Zastukała do gabinetu (poczekalnia była zapchana pacjentami), położyła gdzieś słoik, wbiegła do laboratorium, ściągnęła bluzę, założyła koszulkę i wyleciała jak z procy z powrotem do samochodu, po drodze zgarnęła torbę z dokumentami i porozmawiała z młodą o tym, co jeszcze powinna dzisiaj w gabinecie zrobić. Rzuciła dohtorowi, że leci z palcem na SOR i tyle ją widzieli.

Zanim jednak odjechali zaczęli we dwójkę, Ruda i jej brat, przetrzepywać portfel w celu znalezienia karty NFZu – bez dowodu ubezpieczenia nie ma sensu jechać do szpitala z taką ‘pierdołą’. I tu odezwało się Prawo Murphego, karta zawsze była w portfelu między dowodem a kartą euro26, tym razem jej nie było. Pojechali więc do domu, Ruda już wyła z bólu, a jest typem raczej na ból odpornym, gdzie Ruda wysypała wszystkie dokumenty na podłogę… . Karta wyparowała!

 

C.D.N 

 

*trochę inaczej nabiera się lek z ampułki niż z normalnego „słoiczka”, poza tym sam fakt nabierania narkotyku jest stresujący.

** komórki Sertoliego to komórki podporowe budujące ścianę kanalika krętego (nasiennego) jądra, znajdują się pomiędzy komórkami plemnikotwórczymi, ich zadaniem jest regulacja procesu spermatogenezy po przez wytwarzani szeregu substancji, tworzą także barierę krew-jądro.

środa, 22 sierpnia 2012, raggafaya

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: agatha, *.4web.pl
2012/08/23 09:35:31
Ale macie tam przygody :-) Super, uwielbiam czytać Twoje relacje z praktyk. Czekam na II część
-
Gość: maruuuda, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/08/23 12:53:45
Bea... nie ciesz się jeszcze.
Rąbnęłam palec środkowy prawej dloni ampułką na zbięciu stwau, tak samo jak ty. Wszystko pieknie ładnie,w szpitalu wiec pierwsza pomoc ą ę i wgl fachowa na max.
Pierwszy tydzien gojenia super... i na tym sie skonczylo. mój orgaznim uznał ze na wpół zagojona rana jest trendy i łażę z palcem którego nie potrafie dotknąc bo sycze z bólu...

Tak wiec trzymam kciuki zebys ty po 2 tyg zameldowała ze palec jak nowy!
(obejrzałam jądro. myślałam ze nic mnie nie zdziwi. błąd(
-
Gość: maruuuda, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/08/23 12:56:06
Oczywiście miałam na myśli ten rozcięty a nie zmasakrowany przez samochód. za którego rekonwalescencję tym bardziej trzymam kciuki :)
-
raggafaya
2012/08/23 12:59:03
@agatha,
mnie i moim palcom nie jest do śmiechu. W szczególności, że miałam zacząć szyć przy zabiegach! A teraz z tym kciukiem... ni ma szans. Mam nadzieję, że heparyna pomoże.

@Maruuuda,
hyhy, jeszcze wczoraj zastanawiałam się czy nie trzeba będzie szyć palca. Na SORze dohtorek nie podał mi antytoksyny tężcowej - jakoś nie mogłam mu wytłumaczyć, że pacjenci przychodzą do nas ubłoceni i że pałeczki tężca w kurzu też mogą być... .
Zresztą o SORze jeszcze napiszę, bo to też ciekawa storia.
-
Gość: , *.adsl.inetia.pl
2012/08/25 13:00:53
Bardzo poboba mi się Twój blog. Liczę na więcej wpisów:)
Studiujesz stacjonarnie czy niestacjonarnie\?
-
raggafaya
2012/08/25 14:38:46
@,
studiuję stacjonarnie - poza tym, że niestacjonarni płacą za studia w niczym się od stacjonarnych nie różnią, uczą się tym samym trybem 5dni w tygodniu, z tymi samymi prowadzącymi, na wykłady też z nami chodzą. ;))
Tutaj zawartość trzeciej szpaltyNajlepsze Blogi