Blog > Komentarze do wpisu
wege... fanatycy

Ruda musi przyznać, że wyrosła już z rozmów z prawdziwymi katolikami, którzy nie znajdują żadnych logicznych argumentów, którzy nie mają pojęcia o polityce kościoła (o tym jak rączka rączkę myje i całej reszcie), ale wyrosnąć z rozmów z wegefanatykami (nie mylić z WEGETARIANAMI!) nie może. 

 

Taki nałóg... . Lubi patrzeć jak im piana z ust cieknie, kiedy ktoś nie zgadza się z ich poglądami lub co gorsza stwierdza, że lubi mięso, jak Ruda. I uwielbia ich argumentację, z początku racjonalną, która wraz z trwaniem dyskusji zmienia się w agresywny bełkot. 

 

Hitem dzisiejszej jest argument traktujący o skali zanieczyszczenia środowiska, którego źródłem są pastwiska/czy ogólnie ujmując hodowle zwierząt tucznych. Moi drodzy pamiętajcie nawożenie roślin, zwiększające plony, zmniejszające zachwaszczenie, zwalczające grzyby, bakterie i wirusy, nie wywołuje żadnego wpływu na środowisko!

 

Obiecuje solennie omijać wegefanatyków, katolików w moherowych czapeczkach i całą resztę zaślepionych jakąkolwiek ideą. Albowiem rozmawiać z nim NORMALNIE nie można. 

 

Ruda, 

prowokatorka

poniedziałek, 13 sierpnia 2012, raggafaya

Polecane wpisy

  • weterynaryjne przygody - pamiętacie o nas?

    Przypominam o tym, że przenieśliśmy się o tu: WETERYNARYJNE PRZYGODY : Zrobiło się ciut cieplej i już w tej chwili można zaobserwować wzmożoną aktywność kleszcz

  • Zarabianie w Internecie? Da się?

    Długo zastanawiałam się czy warto w ogóle zaczynać jakąkolwiek przygodę z zarabianiem w Internecie, bo przecież bloga prowadzę nie dla pieniędzy (w przeciwnym r

  • czarne chmury

    jeśli wydaje Wam się, że nic gorszego nie może się Wam przydarzyć, to powiem Wam z własnego doświadczenia, że czasem jak się wali to wszystko. Wróciłam do domu

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/08/13 22:55:33
Mnie najbardziej denerwuje, że ludzie na siłę twierdzą i chcą wierzyć, że warzywa/owoce sprzedawane na bazarach pochodzą w 100% od rolnika. A nie jednokrotnie widziałam jak ci ' 100% ekologiczni rolnicy ' wywozili wózkami z hipermarketu objęte promocją ogórki/arbuzy/brzoskwinie itd By później podwoić, a czasem potroić ich cenę, na swoim 100% ekologicznym stoisku. Mam kuzynkę, która na wieść, że marchewka pochodzi z biedry, wypieprzyła ją do kosza, poszła na bazar i przyniosła co drugą zepsutą, bo przecież ta jest eko, bez pestycydów. Szkoda gadać.

A wegetarianie też, nic do nich nie mam. Każdy ma prawo wyboru. Tak samo jak homoseksualiści mają prawo kochać/pożądać człowieka tej samej płci. Ale denerwuje mnie, kiedy ktoś kto jest wegetarianinem na siłę próbuje wymusić współczucie dla kotleta, który leży na moim talerzu. Każdy ma prawo wyboru. On/ona ma prawo nie jeść mięsa, ale niech odpieprzy się od mojego stejka :)

-
raggafaya
2012/08/14 09:21:18
mhm, a każde działanie na rzecz zwierząt w przypadku bycia mięsożercą jest próbą wybielenia sumienia... .
-
Gość: Nika, *.xdsl.centertel.pl
2012/08/14 18:50:13
Ja tam nie lubię, kiedy jakiś mięsożerca koniecznie chce mi udowodnić, że jestem debilką, bo nie lubię mięsa, nie chcę go jeść i mam wyrzuty sumienia jedząc jakiekolwiek mięso, które nie jest kurą. Rodzina się ze mnie z tego powodu nabija, próbują mi udowodnić swoje racje, czasami wręcz się na de mną psychicznie znęcają, bo odmawiam mięsa. Ja im nie wypominam, że jedzą mięso, oni bardzo lubią gderać aż w końcu mnie wyprowadzą z równowagi, a potem dać mi szlaban, bo oni nic mi nie zrobili, a ja na nich krzyczę.
Coś tak czuję, że Ruda jest jak te infantylne morony, kocha wkurzać ludzi bez powodu. Nie, żeby była głupia czy coś, zwyczajnie kocha ludzi wyprowadzać z równowagi, a wegetarianie są łatwym celem, nawet Ci, którzy nie są wegefanatykami. Ruda zwyczajnie z nich robi wegefanatyków.

Pozdrawiam,
Nika, która dała się wyprowadzić Rudej prowokatorce z równowagi.
-
raggafaya
2012/08/14 20:08:19
Nika,
nikogo to poziomu debila nie sprowadziłam w owej dyskusji - nie wiem czy w niej brałaś udział - nie padło tam żadne obraźliwe słowo z moich ust w kierunku wegetarian.
Z ich strony w kierunku mięsożerców padło wiele nieprzyjemnych słów.

Ja tylko lubię dyskutować i lubię, gdy ktoś mnie przekonuje, rzucanie w kogoś błotem nie jest przekonywaniem a napadem... . Spotkałam na swej drodze wielu wegetarian, z którymi normalnie można było porozmawiać i tylko troje wegefanatyków, którzy dużą część populacji wysłaliby na księżyc.

I ja lubię mięso, najnormalniej je lubię, nie wpieprzam całej krowy na obiad ani nic z tych rzeczy, a "wegefanatycy" robią ze mnie morderce, bo mam odwagę powiedzieć, że lubię mięso. Czy jak ktoś powie, że lubi dzieci to od razu jest pedofilem?

Czy naprawdę nie widać różnicy między osobą niejedzącą mięsa - wegetarianinem a osobą, która nie je mięsa, a wszystkich jedzących uważa za zwyrodnialców/nieczułych/hipokrytów płaczących nad kotkiem w czasie, gdy zjadają krowę?

To trochę jak z katolikami, którzy głośno krzyczą, że seks bez ślubu to grzech ciężki, bicie żony to grzech, antykoncepcja to grzech, wszystkich innych wysyłają do piekła... .
-
Gość: Nika, *.xdsl.centertel.pl
2012/08/14 21:27:20
Przepraszam, ten temat jest dla mnie niestety dość drażliwy. ;) A że lubisz mięso to nic złego, ja osobiście nie przepadam, ale nie mam nic do tych, którzy je lubią. Denerwuje mnie tylko, kiedy ktoś wmawia mi, że muszę je jeść itd. ;)
Błędnie odczytałam Twój wpis jako coś w rodzaju ataku.
-
raggafaya
2012/08/15 08:37:10
Ja głównie jem drób i ryby, za wołowiną czy wieprzowiną średnio przepadam.
Miałam nawet kiedyś zryw, żeby nie jeść mięsa, ale ... no cóż jestem mięsożercą :D

Co nie oznacza, że podoba mi się to, co się dzieje w rzeźniach, ba, nie wszystkie mleczarnie są "etycznie poprawne"..., nie mówiąc już o fermach drobiu, gdzie kurczątkom dzióbki się obcina... .
-
Gość: WorldWideVet, *.pool-118-173.dynamic.totbb.net
2012/08/15 17:21:29
Powzolę sobie dodać kilka swoich słów:)

@Nika
"mam wyrzuty sumienia jedząc jakiekolwiek mięso, które nie jest kurą. "
A w czym ta kura niby gorsza jest? Wbrew powszechnym opiniom kury są całkiem inteligentne, o czym można poczytać choćby tu: ferma.viva.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=96&Itemid=57 (pierwszy ling z google)
Argument usprawiedliwiający jedzenie drobiu, gdyż jest on głupi, jest błędny. Pod tym względem obawiam się, iż pozostały nam do wyboru: owoce morza (z pominięciem ośmiornic), tudzież owady ;)

@Ruda
"Hitem dzisiejszej jest argument traktujący o skali zanieczyszczenia środowiska"
Ilość żywności roślinnej produkowanej obecnie na świecie wystarczy aby wyżywić... >10 mld ludzi (sic!). Niestety, aby wyprodukować kilogram mięska, trzeba przeznaczyć na to wiele kg pożywienia roślinnego. Stąd w XXI wieku mamy jakiś miliard ludzi niedożywionych...

I na koniec kilka moich osobistych argumentów :) Nie jestem wege, choć bliska jest mi ta ideologia. Po prostu jestem za słaby psychicznie ;) Choć, nie powiem, stopniowo ograniczam mięso.
Fakt 1: Na chwilę obecną, nie ma ŻADNYCH racjonalnych argumentów aby człowiek zachodni jadł mięso. Białka pochodzenia zwierzęcego nie są nam potrzebne aby w pełnym zdrowiu przeżyć całe życie.

Fakt 2: Człowiek je mięso, aby zaspokoić jedynie potrzeby zmysłowe (bo lubi smak mięsa). Jest to spowodowane jedynie naszą kulturą. Europejski wzorzec kulturowy, nie jako "przyzwyczaił" nas od maleńkości do smaku mięsa.

Fakt 3: Masowe uśmiercanie zwierząt wiąże się w świecie realnym z ich cierpieniem. Byłem w wielu ubojniach, mało gdzie to wygląda książkowo. Do tego nawet ubój lege artis stanowi w zdecydowanej większości ogromny stres dla zwierząt. O okrutnym uboju rytualnym nawet nie wspominając...

Fakt 4: Poprzez jedzenie, kupowanie mięsa pośrednio przyczyniamy się do owej rzezi... To też jest fakt.
"wszystkich jedzących uważa za zwyrodnialców/nieczułych/hipokrytów płaczących nad kotkiem w czasie, gdy zjadają krowę?"
A gdzie jest różnica? Czy to, że kotek ma miłe futerko i słodki pyszczek sprawia, że ma prawo do życia i godnej śmierci? A krówka, z racji iż jest smaczna, nie ma już tego prawa? Szczerze, osoby które właśnie się rozczulają nad przysłowiowym kotkiem, a na obiad pałaszują schabowego zupełnie bezmyślnie są dla mnie hipokrytami.
Jestem ciekaw ilu z Was, drodzy zawzięci mięsożercy były w stanie samemu uśmiercić np cielaczka. Nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie jest ogromna różnica, pomiędzy sytuacją, w której usypiam zwierzę, aby skrócić jego cierpienie, a sytuacją w której widzę śmierć zwierzęcia spowodowaną jedynie 'żądzą mięsa' społeczeństwa.

Samemu, jak już wspomniałem trudno jest mi odciąć się od kilkudziesięciu lat przyzwyczajenia. Jednak mam nadzieję dokonać tego stopniowo. Tak jak ludzkość.
Przyszłość świata będzie albo wegańska, albo opracujemy tanie i powszechne technologie produkcji mięsa bez udziału zwierząt.

"Wielkość narodu i jego postęp moralny można poznać po tym w jaki sposób obchodzi się on ze swymi zwierzętami." - Mahatma Gandhi

Pozdrawiam,
Grzegorz Pełka
-
raggafaya
2012/08/16 09:42:59
Grzesiu, ale ja przez cały czas mówię, że lubię mięso - smak mięsa, przyznaję się do tego otwarcie.
Ale czy atakowanie kogoś z tego powodu nie jest przypadkiem ciut nienormalne? Ja nikomu nie mówię jesteś wege jesteś psychopatą (tak jak nikomu nie mówię: chodzisz do kościoła, wierzysz w Jezusa jesteś psychopatą!), a wegefanatycy jak ich sobie pozwoliłam określić, nie przytaczają żadnych argumentów tylko od razu z grubej rury walą: TY POPAPRAŃCU!
To subtelna różnica, przynajmniej w moich oczach.

Czyli uważasz, że skoro jemy mięso to nie mamy prawa pochylić się nad bratem mniejszym (bez względu na to, czy będzie to koń, krowa, świnia, pies, owca, kot, krokodyl, wąż... lista nie ma końca ;))? Oczywiście do takiego pojmowania świata można mieć zastrzeżenia, ale żeby od razu twierdzić, że takie zachowania prozwierzęce są próbą wybielenia sumienia (w przypadku, gdy zjada się krowę na obiad, oczywiście)?

Grzesiu nie widziałam jeszcze uboju w rzeźni, może to wywrze na mnie tak silny wpływ, że przestanę jeść mięso w jakiejkolwiek postaci. W tej chwili jest mi najnormalniej w świecie wygodnie jeść mięso, do czego też się przyznaję.

Co do reszty Twoich argumentów (widzisz to są argumenty, a nie wrzaski i obrażanie drugiej strony. Tym się różni wegetarianin/weganin od fanatyka) trudno mi się z nimi nie zgodzić. Pozwolę sobie jednak skomentować zacytowany przez Ciebie fragment "Hitem dzisiejszej jest argument traktujący o skali zanieczyszczenia środowiska" - rozmówcy chodziło nie o kwestię związaną z wyprodukowaniem 1kg mięsa (czyli dostarczenia odpowiedniej paszy, którą wpierw trzeba otrzymać, a rośliny jeszcze wcześniej opryskać i hormonalnie podrasować) a z tym, że krówki, świnki wydalają... . Osobiście wydaje mi się, choć mogę się mylić, bo leży to w ludzkiej naturze, że większe szkody przynoszą pestycydy wylewane na uprawy, które ściekają do wód gruntowych, eutrofizując pobliskie zbiorniki wodne, zakłócając tym samym wodne ekosystemy, co zwykle prowadzi do ich degradacji. Być może faktycznie więcej szkody przynoszą odchody zwierzęce leżące gdzieś tam odłogiem, w końcu uwalniają gazy do atmosfery, z drugiej strony na zachodzie produkuje się lub podjęto próby produkowania biopaliwa z odchodów.

Kwestia niedożywienia natomiast jest problemem politycznym. Żywności jest tyle, żeby NIKT nie chodził głodny, ale w świetle prawa łatwiej jest zatopić "statek z pożywieniem" niż wysłać do Afryki, Azji, dokądkolwiek. Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze.
Podobnie rzecz się ma z dietą wegetariańską. W sezonie nie jest trudno żywić się "zieleniną", poza sezonem koszty niestety rosną. Mimo wszytko łatwiej/taniej jest kupić kawałek mięsa, który dostarcza nam więcej energii, choć to może tylko efekt placebo.

(i ja też miałam zrywy: nie będę jeść mięsa, nie będę jeść jajek, nie będę pić mleka ani jego pochodnych, ale nie wytrzymałam, ani gdy próbowałam odstawić samo mięso ani gdy próbowałam odstawić wszystkie produkty pochodzenia zwierzęcego. O czym zdaje się pisałam niżej)

Podsumowując nie chodzi o samą ideę, a o sposób jej bronienia, forsowania. Zarzucanie komuś agresji (bo przyczynia się do rzezi zwierząt), a później, metaforyczne oczywiście, rzucanie się mu do gardła, niestety mnie nie przekonuje.
I o ten ten wpis miał traktować, z przymrużeniem oka oczywiście, a nie o samej idei ;))

Przepraszam, że tak niespójnie, chaotycznie i średnio po polsku,
ale nie spałam przez całą noc,
Beata.

PS. Bardzo mi miło, że tu zaglądasz :)
-
Gość: Ni, 178.73.49.*
2012/08/19 16:55:21
Czuję potrzebę małego sprostowania :)
Odchody zwierząt też mogą spowodować eutrofizację wód (w końcu dostarczają związków pożywkowych dla mikroorganizmów wodnych), a także podnoszą miano coli wody (co, przy zbyt wysokich wartościach, może spowodować, że woda będzie nie tylko niezdatna do picia, ale też np. do płukania ogórków).
Ale jednocześnie ekosystem wodny ma ogromne zdolności biodegradacji, więc póki co krówki pasące się na łące nie stanowią aż takiego problemu.
Z drugiej strony - nowoczesne pestycydy są wytwarzane z większą dbałością o środowisko.

Ergo - środowisko sobie z wieloma rzeczami poradzi, ale z umiarem. Wyobraźcie sobie, że nagle cała Polska przechodzi na wegetarianizm. Co zrobią rolnicy trzymający na fermach krowy? Zabić ich by nie mogli. Wyżywić - szkoda kasy.... Krowy muszą jeść, wydalają, etc.
Taki problem z krowami mają Indie :) A dodać do tego świnki, owce, kury w ilości monstrualnej.... katastrofa ekologiczna gotowa :)

A więc - przy obecnej gospodarce rolnej w Polsce (i w wielu innych krajach) dla środowiska wegetarianizm jest ok, o ile dotyczy on mniejszości ludzi.

Z drugiej strony - człowiek pierwotny jadł i rośliny, i zwierzęta. Ciężko powiedzieć, że było mu łatwiej zdobyć zwierzęta, bo łatwiej było pójść do lasu i nazbierać jagód oraz innych korzonków. Człowiek pierwotny działał bardziej instynktownie niż my obecnie. A skoro tak - to może jego instynkt podpowiadał, że jest zwierzęciem wszystkożernym? A jeśli tak - to przecież my budową się od niego nie różnimy, czyli też jesteśmy wszystkożerni :) Mamy kły i rozcierające trzonowce... i parę innych detali anatomicznych.

Owszem, nie ma nic złego w tym, że część osób przejdzie sobie na dietę wegetariańską. Środowisku to zwisa, a ich zdrowie jest ich prywatną sprawą, więc mogą robić sobie co chcą. Różni ludzie mają różne potrzeby żywieniowe, więc jedni ograniczają ilość zjadanego mięsa, inni jedzą tylko drób i ryby, inni tylko jaja, mleko i sery (z produktów pochodzenia zwierzęcego), a inni tylko warzywa i owoce. I wielu wybrana przez nich dieta służy, nie mają potrzeby jej zmiany. Ale niech nie nakłaniają innych do swojej diety! Każdy ma prawo robić, co chce :)

Naszym problemem jest nie jedzenie mięsa. Naszym problemem jest niehumanitaryzm uboju i marnotrawienie tego, co się zyskało z zabitych zwierząt. Ale to już jest kwestia... polityczno-społeczna.
-
Gość: Ni, 178.73.49.*
2012/08/19 16:56:01
"Naszym problemem nie jest niejedzenie mięsa" miało być :)
Tutaj zawartość trzeciej szpaltyNajlepsze Blogi