poniedziałek, 28 lutego 2011
jęczybuła

 

 

Dla odmiany przed okresem jestem do rany przyłóż, nie marudzę, nie wymyślam - co zauważył ONy i serdecznie się ucieszył. Po nim znowu wszystko jest nie tak: za zimno, za ciepło, nie zadzwonił, nie napisał, źle się odezwał, tego czy tamtego nie zrobił + kłótnie w domu.

Czy ja nie mogłabym być po prostu normalna? Skoro hormony nie do końca pomagają, to może ja po prostu jestem taka upośledzona społecznie?

strach

Ruda się boi.

Ruda jest absurdalnie głupia i infantylna.

 

07:54, raggafaya
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 lutego 2011
kryzys wieku średniego

 

ON: jak będziesz miała 32lata, to ja będę miał 36. Będę przechodził kryzys wieku średniego.

 

JA: Aha

 

ON: Nie… ja już przechodzę kryzys wieku średniego.

 

JA: Staruch. //głaszcze po włosach//

 

ON: Ja Ci dam starucha zaraz!

 

JA: Mam nadzieję, że nie będziesz szukał młodszej.

 

ON: Nie, młodsza będzie bardziej marudzić, a tego bym nie zniósł.

 

JA: …

 

 

ON postanowił też ostatnio policzyć, jak bardzo stary będzie, kiedy Ruda skończy studia. Siedzą więc sobie przy piwie, rozmawiają o jej planach na przyszłość. Ona tłumaczy mu, że studiować  będzie przez przynajmniej sześć lat, nie wliczając w to specjalizacji, ani ewentualnego przenoszenia się z chemii na weterynarię.

 

ON: 6lat?! Szaleństwo. Ja będę wtedy miał 30 lat, jedną nogą w grobie będę!

 

Kompleks na punkcie wieku?

 

 


 

Jutro zaczyna pracę w dużej firmie, nazwijmy to ogólnie, informatycznej. Ruda jest ciekawa jak uda mu się pogodzić miłość do spania, drzemania z pracą po 8 godzin +. Szczególnie, że będzie musiał przychodzić do niej przed 8, żeby móc się pozwalniać na ważne zajęcia, laborki, wykłady etc. Jak mawiają starzy Indianie: Będzie dobrze panie bobrze. Będzie mniej czasu dla nas, ale myślę, że sobie z tym poradzimy.

Chłopcy [ONy ze współlokatorem]  śmiali się ostatnio, że teraz to czas już tylko na wzięcie kredytu na mieszkanie. Za chwilę jeszcze zapragną zakładać rodziny…

 

//Ruda zdaje sobie sprawę z tego, że jest nieznośna ostatnio. Dużo rzeczy wali jej się na głowę, znowu. To pewnie żadne wytłumaczenie. Ona chciałaby mieć pewność, że przynajmniej TO jest stabilne. I że ON jest w stanie o nią zawalczyć.//

sobota, 26 lutego 2011
brambor i pietruszka

 

ON: //śpiewa piosenkę o kartoflu, wymyślając słowa na poczekaniu//


JA: Przed chwilą byłam kartofelkiem!

 

ON: Bramborze, o mój Bramborze.

 

JA: ...

 

ON: Od dzisiaj będę do Ciebie mówił mój Bramborku, dobrze? Mogę? Mogę? Mogę?

 

JA: Ależ oczywiście Pietruszko.

 


 


 

ON:

Jak dobrze mieć go czasem przy sobie, chociaż są dni, że udusiłabym go gołymi rękami...

 

Nielogiczne i niepoważne rozmowy, czy my się kiedyś zmienimy? Spoważniejemy?

Tagi: dialog on ruda
07:21, raggafaya
Link Komentarze (4) »
piątek, 25 lutego 2011
człowiek dziadzieje

ON: Z. powiedział mi ostatnio, że nie zamierza mieszkać ze swoją dziewczyną.

 

Ruda pytająco unosi brew.

 

ON: Człowiek dziadzieje mieszkając z kobietą. Spójrz na M. , K. ciągle na niego krzyczy: Jesteś chory, to dlaczego chodzisz bez kapci?! Albo : Znowu nie kupiłeś bułek! Są na drugim roku, a zachowują się jak stare małżeństwo: Ty pierniku stary, Ty, znowu pijesz?!

 

JA: Czyli, że nie będziemy mieszkać razem?

 

ON: No, nie będziemy.

 

JA:  Faajnie.

 

ON: Bo ja będę mieszkał z Julią

 

JA: …

 

ON: I Ty też będziesz mieszkała z Julią.

 

 

Ja z Julią, on z Julią. A co na to Julia?

Z. przydałoby się w sumie „zdziadzienie”, przestałby rozrzucać ciuchy po całym pokoju, włącznie z brudnymi skarpetkami. Nigdy Ruda nie zapomni pierwszego razu we Wrocławiu. Wchodzi po schodach do pokoju chłopaków, przedstawia się. Nagle Z. dworsko się kłoni i mówi: Przybyła dama, muszę tu ogarnąć. Ah Ci studenci.

środa, 23 lutego 2011
...

odległość jest przeszkodą, dużą przeszkodą. czasem tylko szlag Rudą trafia, zawsze przed "tymi dniami"*, że nie ma go na wyciągnięcie ręki.

 

Ale przecież będzie, bo kto jak nie MY?

 

*kiedyś częściej, dobrze, że nauczyliśmy się syntezować hormony.

 

Ruda szukała pomocy przedmaturalnej u swojej biologicy, została wyśmiana, a pomocy rzecz jasna nie otrzymała. Pozdrawiam serdecznie panią B., której uczniowie zwykle NIE dostają się na wymarzone uczelnie.

Tagi: ruda
09:33, raggafaya
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 lutego 2011
koniec?

popsułam na amen?

15:03, raggafaya
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 21 lutego 2011
zmęczenie materiału

Ruda jest wszystkim zmęczona. Wpada w rów mariański. Znów się obżera, chociaż czuje, że oponka się zwiększa. Na wagę nie wchodzi, bo się boi, bo nie ma czasu walczyć z biologią, wagą, sobą jednocześnie. I jeszcze te tkliwe piosenki w radiu. Jezu. Niech ktoś Rudą przytuli, bo serce jej za chwile pęknie, albo złogi tłuszczu zamkną światło tętnicy,a zwoje mózgowe się rozkręcą. Zastrzyk kofeiny, już, teraz, zaraz, natychmiast potrzebny. Endorfiny zresztą też by się przydały.

 

Ona potrzebuje obudzić się we Wrocławiu, obok. Gitary, grzanego wina też brak. O kolejna piosenka o miłości. Dlaczego akurat wtedy, kiedy tęsknię?

I dopadły mnie te dni. Włączył się tryb wyjec, płacznik i marudnik.

 

 

"wierzyć, że jest dobrze, gdy jesteśmy sami"

 

 


//wtorek: spodliłam się wczoraj jak dawniej//

niedziela, 20 lutego 2011
...

Ruda nie lubi, gdy ON nie odpisuje, wracając do domu skądkolwiek. Zawsze wtedy ma przed oczami wykolejone pociągi, zgniecione pekaesy i zagipsowanego ONego.

Ostatnio zresztą Ruda weszła w rolę molizatorską: nie pij tyle. ON nie jest dłużny, wywala do książek, bo matura. To nie jest wina Rudej, że się boi o Niego. Ona tak ma, że jak jej zależy to się martwi za dwoje.

ONy szuka partnera do AUTOSTOP RACE, gdyby event kończył się wcześniej Ruda chętnie pojechałaby na stopa do Barcelony, a tak? Jakby pierwszy egzamin nie mógł być kilka dni później...

 

 

ZAPAMIĘTAĆ: Nie zagłaskać.

sobota, 19 lutego 2011
odchamianie

Oboje zastanawialiśmy się kiedy ostatni raz byliśmy w teatrze. Ruda dodatkowo zastanawiała się, kiedy ostatnio była w kinie. Zdecydowanie zbyt dawno.

Odwiedzimy wrocławski Capitol w marcu. Miło jest mieć plany. Wspólne.

 

Koniecznie trzeba kupić nową sukienkę.

 

/Klamka zapadła. Ruda nie składa papierów na UWM./

 

piątek, 18 lutego 2011
podobno

Ruda nie ma szans dostać się na weterynarię.

podobno.

Tagi: ruda wkurw
20:17, raggafaya
Link Komentarze (2) »
czwartek, 17 lutego 2011
okresowość

 

JA: Nie mam siły, jestem zmęczona, okres mi się zbliża... Wystarczy?

ON: Mówiąc fizycznie to okresowo jesteś wredna.

Tagi: dialog on ruda
18:34, raggafaya
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 lutego 2011
dylematy

Ciągle w myślach wraca kwestia Olsztyna. Może jednak zaryzykować? Rok to tylko 365 dni, wytrzymałabym bez przyjaciół, psa i Śląska, a potem, jak Bóg da, może uda się przenieść do Wrocławia. A jeśli nie? Dlaczego wybranie własnej drogi jest takie trudne?  Chyba wolałabym, żeby ktoś inny podjął za mnie decyzję. Próbować z Olsztynem? Marzenia vs. uczucie?

 

Dieser Weg wird kein leichter sein,
dieser Weg  wird steinig und schwer.
Nicht mit Vielem wirst du mir eining sein,
doch dieses Leben bietet soviel mehr.

 

Dobrze, że do maja jeszcze trochę czasu, wszystko może się zmienić, choć bardzo bym tego nie chciała. Czuję się jak bohater tragiczny. Jeszcze niedawno pisałam, mówiłam, że cokolwiek będzie się działo wybiorę marzenia. A teraz? A jeśli to naprawdę nasza ostatnia szansa? O Losie bądź łaskawy...

 

Dawno nie było mi tak błogo? Dawno nie czułam tych sławnych motylków w brzuchu. Czerwony balonik szczęścia pojawił się znowu. I nie chciałabym, żeby z sykiem zeszło z niego powietrze.

 

 

Wysłałam maila z zapytaniem do Poznania. To byłoby całkiem niezłe rozwiązanie dla nas. Odległość byłaby mniej więcej taka sama, a po roku...

Marzenia mieć warto.

niedziela, 13 lutego 2011
Plan B

Ruda chyba właśnie przed momentem postanowiła nie składać papierów na warmińską uczelnie. Marzenia marzeniami, ale brak odpowiedniego połączenia komunikacyjnego przeraża bardziej niż perspektywa poprawiania matury. Planem awaryjnym na dzień dzisiejszy jest atakowanie wszystkich możliwych wydziałów chemicznych.

Zresztą wszystkie moje plany zweryfikuje maj. Psia mać.

 

piątek, 11 lutego 2011
nobody is perfect

 

JA: przyjedź.

ON: już jadę ;*

 

szkoda tylko, że pociągi na tej trasie jeździły szybciej za Hitlera... Nobody is perfect, szczególnie PKP. Chciałoby się czasem pstryknąć palcami i teleportować dokądkolwiek, tymczasem trzeba czekać poniedziałku.

 

Ruda już zdrowsza, aczkolwiek ciągle zmęczona i odczuwająca niemiłe zimno.

Tagi: on PKP
18:33, raggafaya
Link Komentarze (5) »
środa, 09 lutego 2011
fizyczna niemoc

 

Luty wykańcza Rudą. Nie była w stanie nawet wstać dziś z łóżka, znowu gorączka i zawroty głowy. Nie wie, co będzie jutro. Wie tylko, że ma ochotę na hurtowe ilości czekolady i wkoponowanie się w ramiona ONego. A tu jak na złość ani czekolady, ani tym bardziej ONego.

wtorek, 08 lutego 2011
linux

JA:Vista miała coś takiego, co mi się ewidentnie z linuxem kojarzyło

ON: wiesz ze nie będziemy mieli linuxa?

i teraz bardzo poważnie mówię

JA: wiem

ON: nie pozwalam
:D
:*

JA: szpoko za dużo grzebania, żeby heroesow wgrać ;P

ON: własnie i nasze dzieci też nie będą miały linuxa!!

 

 


 

 

dzieci?!

:))

 

Tagi: dialog on ruda
20:18, raggafaya
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 07 lutego 2011
pojawiła się motywacja

i wiara. Ruda nie chce studiować na drugim końcu Polski.

 

Mam pod dostatkiem siły i konsekwencji by osiągać wszystkie swoje zamierzenia


Uda jej się spełnić marzenia o mieście B., bo jest zdolna, mądra i zajebista przede wszystkim. I kochana.

 

 

Mam siebie a to już wystarczająco dużo.

niedziela, 06 lutego 2011
szósty dzień miesiąca

znowu jest zły dzień. dzień na nie. Ruda wie, że jej zachowanie jest absurdalnie paranoidalne, dlatego powstrzymuje ze wszystkich sił wzbierającą falę goryczy, która jak tsunami zmiecie miasto A i miasto B, pozostawiając smętne ruiny - nie do odbudowania.

 

Poczucie pustki ZNOWU się pojawiło. Mimo rozmów telefonicznych i tych w wirtualnej przestrzeni. Rudej czegoś brakuje. Czegoś nienamacalnego. Rzec by się chciało mistycznego, ale w szarej rzeczywistości nie ma miejsca na mistycyzm. Jest praca, jest szkoła i minuty wyrwane z terminarza. Za chwile ON zacznie "nowe" studia. Zawsze nam pod górkę będzie?

 

 

Ale skoro zeszliśmy się po długiej przerwie, to może właśnie tak ma być. Że ONA i Że ON - razem. Jakiś czas temu, nikt nie wie dokładnie kiedy i nikt nie ma ochoty tego ustalać, bo do szczęścia nikomu nie jest to potrzebne, minęło pół roku. Tym razem było trudniej. Ktoś mącił, ktoś bardzo chciał nas rozdzielić. Patetycznie to brzmi strasznie, ale tak właśnie było. I się nie udało.

Ruda jest bardziej uparta niż mogłoby się komukolwiek wydawać. I w grucie rzeczy jej chitynowy pancerzyk dawno przestał być chitynowym pancerzykiem. Przestała chwiać się pod byle zaczepką.

Tylko kevlar nas ocali.

 

 

 

 

 

Panie Boże, chciałabym nie wątpić. Ani w siebie, ani w swoje marzenia (możliwość ich zrealizowania), ani w nas.

sobota, 05 lutego 2011
fantazje

 

 

autor: iKate

 

 


 

 

W mojej łazience spłuczesz z siebie ten zasłużony, ciężki dzień.
Powiesz, że czujesz się jak w niebie i tak jak zwykle powiesz, że...




Ja jestem twoja Marylin Monroe,
Ja jestem twoja Brigitte Bardot.

 

[...]

 

 

Tu stoi twoja Marylin Monroe,
Tu czeka cię Brigitte Bardot.
Przy mnie się czujesz jak Belmondo
I łasisz się do nóg jak kot.
Ja ci dodaję wiatru w plecy
I fale prujesz, jak żaglowiec.
Przy mnie się urżniesz i wyleczysz
Czy to nie miłe?
... No sam powiedz...


 


 

Tagi: fantazje ruda
08:58, raggafaya
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 lutego 2011
whatever

Rudej żołądek, czy mówiąc szerzej układ pokarmowy, znowu nawala. Żołądek wieczorami zawiązuje się w kokardkę i za cholerę nie da się go rozwiązać. Stres mu w tym pomaga. Ona zaczęła siwieć jak ta lala. Nawet jeden siwy włos sam już wypadł. Nawet siwy włos nie chce Rudej.

 

 

Wkrada się jakaś rutyna, milczenie między nas. Chyba, że to znowu moja paranoidalna strona się aktywuje. Nie ma czasu na rozmowy internetowe, nie ma czasu na nic. Stan konta z uporem maniaka trwa niezmiennie na poziomie 0zł i ani drgnie wyżej. Nie ma szans, żeby Ruda się skontaktowała z ONem w jakikolwiek inny sposób niż mailowo. A ON wysyła jakieś dziwne, wieczorne smsy o rasach psów, pyta, która bardziej jej odpowiada. Ruda jest zdziwiona i zdezorientowana. Do piątku jednakowoż coraz bliżej, tylko 7 dni. Miejmy nadzieję, że i przyszły weekend uda się spędzić razem.

 

Jakaś perfidna kula żalu, strachu o przyszłość, tkwi Rudej w gardle. I tym razem nie chodzi o wspólną przyszłość, bo o to Ruda jest całkiem spokojna [co ma pływać, nie utonie].

Boi się matury, rekrutacji na studia...

czwartek, 03 lutego 2011
brak czasu

Ruda ogarnia dom, szkołę i przygotowania do matury. Jest zmęczona, pracuje mało wydajnie, ma dość, wszystko robi na pół gwizdka. Znowu pojawiły się myśli o szybkim podniesieniu ilości endorfin we krwii: słodycze.

 

Ruda siedzi w książkach, nie ma czasu dla siebie, ani tym bardziej do ONego. Może to i lepiej? Niech odpocznie od jej natarczywości. Zatęskni jeszcze na praktykach za tym. Choć może udałoby się wyjechać razem? Gdybanie. Ruda lubi gdybać. Szczególnie, gdy jej zimno.

 

 

Rudą martwią przyszłe studia. Jeśli nie Wrocław to Olsztyn, a to oznacza tylko jedno...

 

środa, 02 lutego 2011
na wiolonczelę

Smooth Criminal porywa, niezależnie od aranżacji.

 

Ruda myślała, że drugie półrocze będzie zdecydowanie przyjemniejsze niż pierwsze. Tymczasem belfrowie za wszelką cenę starają się uprzykrzyć życie uczniom. Obiecany luz dla osób nie zdających matury z pewnych nieobowiązkowych przedmiotów, okazał się tylko czczą obietnicą.

 

A Ruda chciałaby tylko znowu spać do 13, chodzić spać grubo po północy...Takie malutkie marzenia. Zapewne najwcześniej Ruda odpocznie w grobie.

 

Byle do matury, później przebiedować trzy miesiące ... Już jej się mordka cieszy na samą myśl o październiku [marzenia warto mieć].

wtorek, 01 lutego 2011
praktyki zagraniczne

Z pozdrowieniami dla koleżanki czytającej przez ramię. Nie, ON nie poleci do Indii, których stolicą jest New Dehli.

 

Pojawiła się możliwości wyjazdu dla ONego na praktyki zagraniczne. Duża szansa na pozyskanie doświadczenia zawodowego dla niego. Z drugiej strony pojawia się okrąglutkie pytanie: co z nami? co ze mną?

 

Nic nie jest jeszcze przesądzone. Ruda ma jednak nadzieję, że jej uwagi zostaną uwzględnione.

Oby znalazły się oferty odpowiadające preferencjom obojga.

Tagi
Tutaj zawartość trzeciej szpaltyNajlepsze Blogi