czwartek, 29 grudnia 2011
Tak się boję o siebie.

O swój psychiczny stan.

Znowu Ruda jest labilna jak jasna cholera. Potrzebuje utulenia. Albo urżnięcia się. Albo jednego i drugiego naraz. Lub utlenienia się, względnie redukcji do niebytu.

 





sobota, 03 grudnia 2011
o psie

Ruda myślała, że w jakikolwiek sposób ruszy ją widok martwego psa leżącego w basenowni. Nie ruszył. Ot pies. Czy to już spaczenie? Nie wiele ją porusza ostatnio, a zwierzęce zwłoki najmniej. Nic a nic. Tylko od formaliny pieką oczy...

 

A tu szkielet psa: dog 3d bone set, że też Ruda wcześniej na to nie wpadła.

 

 

 

 



piątek, 02 grudnia 2011
senne rojenia

A kiedy Ruda już będzie duża, poważna i spokojna, kiedy już będzie lekarzem weterynarii wtedy będzie mieć mieć czas na realizowanie swoich małych marzeń. Będzie chodzić na spacery w słoneczne dni zamiast gnić wśród książek od świtu do nocy. Będzie się wysypiać, nie będzie budzić się w nocy. Bo choć przesypia tyle godzin to stale chodzi niewyspana, zmęczona.

Będzie mieć kuchnię swoich marzeń, utrzymaną w iście minimalistycznym klimacie. Będzie czarno-soczyściezielona, w nowoczesnym designie. Na ścianie zawiśnie czarno-biały portret Rica z Casablanki, albo jakiś piękny urbanistyczny landschaft. W jej domu pełno będzie czarno-białych zdjęć, a w powietrzu unosić się będzie zapach ziół z dominującą nutą oregano, bazylii i tymianku. A drzwi do mieszkania będą błękitne, o czym tu chyba już wspominano. 

Ale zanim się to ziści Ruda musi nauczyć się panować nad podnieceniem, gdy zobaczy krowę – Aletheia dobrze wie, że wystarczy zwykła rycina przedstawiająca jakiegokolwiek z przedstawicieli bydła, żeby Ruda niezdrowo się pobudziła i jęła mamrotać pod nosem: krowa, krowa, krowa. Ala patrz jaka krowa! Swoją drogą gdyby kiedyś jakiś rysownik, zajmujący się rysunkiem kreskówkowym lub karykaturą, sportretował Rudą w takim momencie – niezdrowego pobudzenia – z pewnością źrenice zaznaczyłby w postaci krów właśnie lub serduszek. Uwierzcie, nie ważne czy krowa jest materialna, wyimaginowana, uwieczniona na fotografii, rysunku, rycinie etc. zawsze działa tak samo. Albowiem krowa to krowa ze swoimi  pięknymi guzami biodrowymi.

 

W związku z tym, że piątek okrzyknięty został przez Rudą dniem wolnym od nauki, siedzi sobie i bazgrze kilka słów w świat, zagryzając chandrę czekoladę o nadzieniu tiramisu. I co z tego, że w boczki idzie? Nie robi to w tej chwili na Rudej żadnego znaczenia. Mamtowdupizm, mitowisizm i marazm ją ogarnął, innymi słowy w dół wpadła wielki. I nie zanosi się na to, żeby wkrótce się z niego wygrzebała.



[never ending story czyli histologia...]

Tagi
Tutaj zawartość trzeciej szpaltyNajlepsze Blogi