środa, 28 marca 2012
biopsja miast wielkanocnego zajączka.

Ruda kocha swoją mamę, szczerze i z całego serca, ale dzisiaj ma ochotę udusić ją gołymi rękami, bo nie godzi się dzwonić do kogoś, żeby powiedzieć:

 

w zasadzie nie chcę Ci tego mówić, bo wiem, że będziesz się martwić. I jak tak się zastanawiam to chyba jednak Ci nie powiem. 

 

Dlaczego się nie godzi? Bo takiej Rudej, która podobno jest strasznie uczuciowa, od razu przed oczami stanęło kilka niewesołych obrazków. Po wzięciu kilku głębokich wdechów i przeanalizowaniu, że skoro rodzicielka dzwoni, to z nią wszystko jest w porządku - skoro jest w stanie mówić, składać całkiem okrągłe zdania, to na pewno chodzi o psa... I jakże to... Rambo. Tak bez Rudej na wieczne łowy się udał? W oku łza się zaszkliła, nie jedna trzeba przyznać, ba nawet koniecznym było pociągnięcie parę razy nosem zanim w stanie była wydusić:

 

Ale o co chodzi mamo? Co z Księciem? 

 

I z Księciem nie jest wesoło. Dr. B zarządził na święta biopsje i RTG zmian, które mieliśmy monitorować. I choć nie bolą go - a jak Ruda ostatnio dowiedziała się na wykładzie to, że niczego nie zauważyłyśmy, nie ma najmniejszego znaczenia, ponieważ psy i inne zwierzęta stadne nie mają w zwyczaju okazywać dyskomfortu/bólu przewlekłego - to stale się powiększają. Starowinka nasza porusza się wolniej niż zwykle, bo guzek na łopatce urósł do monstrualnych rozmiarów, całe szczęście, że zmiany w pachwinach są takiej wielkości jakiej były, o ile można ufać relacjom mojej mamy. 

Więc zamiast leżeć do góry brzuchem i obżerać się toną ciast, która wyjdzie spod zdolnych rąk mamy, Ruda będzie łapać będzie jak najwięcej chwil z panem Ra, ogryzać paznokcie ze zdenerwowania czekając na wyniki. 

To, co teraz przeczytacie zabrzmi skrajnie dziwnie, ale Ruda pluje na to. Ucieszyła się na myśl o biopsji, ogromny kamień spadł jej z serca, bo to oznacza, że ma jeszcze szansę poprzytulać się do Najwspanialszego Psa na Ziemi. 

wtorek, 13 marca 2012
Ruda prywatnie

Dawno Ruda nie pisała, co wiązać należy z niezłym młynem w jej życiu. Na uczelni cisza przed burzą, więc nie o nią tu chodzi. Zrobił się bałagan w relacjach międzyludzkich, choć bardzo starała się, żeby wszystko było jasne. Stawanie na rzęsach, żeby co poniektórzy zrozumieli, że są tylko kolegami i nic tego nie zmieni, co przynosiło raczej efekty marniejsze od marnych, strasznie wyprało Rudą z sił. Bo jest jak było, jeśli nie gorzej. Zasadniczo można to podsumować jednym zwrotem „nic nowego”, ona zawsze wpakuje się w jakieś guano – taka karma moi drodzy. Można przypuszczać, że Ruda zamknie się w sobie, będzie przygaszona nic z tych rzeczy, choć na początku faktycznie snuła się po uczelni jak struta, myśląc o tym, w którym miejscu popełniła błąd, w którym miejscu przekroczyła granicę uprzejmości, bo przecież skądś się „ten problem” wziąć musiał. Ale od jakiegoś czasu uśmiech nie znika z twarzy Rudej, bo wiosna, bo słońce, bo za moment lato i kolejne praktyki, bo wakacje to dom i codzienne, długie spacery z psami, i w końcu bo niekończące się rozmowy, podczas których na zmianę śmieje się i czerwieni po same uszy…

 

Jakby było jej tego wszystkiego mało, złożyła CV do Stowarzyszenia Studentów Nauk Przyrodniczych, licząc na to, że przyjmą ją na wolontariat w schronisku. Trzymajcie więc kciuki.

08:43, raggafaya
Link Komentarze (5) »
sobota, 03 marca 2012
Powiedz: NIE!

17:54, raggafaya
Link Komentarze (1) »
a może?

a może tak pojechać na koniec świata na praktyki? zostawić za sobą brudny Lublin i cały ten bajzel za sobą?

14:26, raggafaya
Link Komentarze (2) »
Tagi
Tutaj zawartość trzeciej szpaltyNajlepsze Blogi