piątek, 29 kwietnia 2011
koniec

 

/Genialny skrzypek/

 

 

Rozstanie po 6 latach z tą klasą nie było bolesne. Nie było też łzawe, to nie w naszym guście. Kochana, była już na szczęście, pani wychowawczyni wpadła na genialny pomysł: każdy o każdym miał napisać coś miłego. I tak oto Ruda dowiedziała się, że powinna ratować zwierzęta, bo to najlepsze, co może je spotkać; powinna też je kochać, a one powinny kochać ją. Pełno pustych frazesów, choć trafiło się kilka napisów, które w całości nie poruszały kwestii wyborujej drogi życiowej. Swoją drogą Ruda nie wiedziała, że uważają ją aż za taką zwierzomaniaczkę. Najbardziej szukała jednak Ruda innego wpisu, ciekawa była, co napisał jej M.P, coś - może nie było to wielkie coś, ale jednak coś - ich w końcu przez krótki czas łączyło, dzięki czemu uświadomiła sobie kilka rzeczy. Zrobiło jej się cholernie przykro, kiedy nie znalazła żadnego śladu jego obecności na kartce - sama przypomniała mu o obiecanym dawno winie, nie chcąc poruszać pewnych kwestii, bo i po co?. A kiedy pożaliła się niejakiej A., okazało się, że owszem napisał, ale tak, żeby nikt tego niepowołany nie przeczytał. Kilka naprawdę szczerych, krótkich zdań. Ot i Rudej zrobiło się cieplej w okolicy serca. Jednak nie jest aż taką zołzą i wiedźmą, o której chce się zapomnieć. Naprawdę to było miłe. Gdyby było można cofnąć czas, to chętnie Ruda postąpiła by inaczej w pewnych kwestiach. Ale skoro oboje skorzystaliśmy będąc ze sobą... ;). Fajnie jest patrzeć na to, jakim jest teraz człowiekiem i mężczyzną przede wszystkim, wiedząc jaki zamknięty był wcześniej. I choć Ruda była tylko katalizatorem, a prawdziwym organem sprawczym zmian jest jego obecna dziewczyna, to świetnie mieć świadomość, że ktoś "sporo" nam "zawdzięcza".

 

Wszyscy oczywiście życzyli Wrocławia. Choć sama Ruda w 2008 roku napisała, że w grę wchodzi głównie UWM w Olsztynie. :)

 

Nie zabrakło oczywiście ironicznego komentarza S.: lekarzu ulecz się sam. I jest w tym wiele prawdy. Zarzucono mi także cyt. "fochanie na beznadziejnych mężczyzn" i narzekanie + nie dostrzeganie piękna świata. Ruda lubi narzekać, świat kocha, ale nie jest wstanie nie zauważać jego wad. Ot filozofia, prosta. A ukochana wychowawczyni życzyła radości i więcej młodości - wtf?! Stwierdziła, że jestem zbyt poważna i dorzuciła kilka innych epitetów na forum klasy. Całe szczęście, że Rudą mamunia nauczyła trzymać język za zębami w takich chwilach, w innym przypadku nie poszczędziłaby słów dot. szczerości i hipokryzji. Wszystkich wyściskała, ona nie Ruda, z fałszywym uśmieszkiem, Rudej nie próbowała. Trudno jest Rudej sobie przypomnieć czy podała owej kobiecie rękę.

 

 

Są osoby, za którymi będzie tęsknić. Za lożą szyderców, za A. - komu będę zjadać kanapki, z kim będę chodzić na zajęcia, kto będzie mi mówić z czego jest sprawdzian... tfu kolokwium?

Pewien etap mamy za sobą. Na świadectwie tylko jedna trója, kilka osiągnięć - w tym w Mistrzostwach Pierwszej Pomocy Polskiego Czerwonego Krzyża.

 

 

 

ONy zaś jest na szkoleniu w Krakowie. Niewiadomo czy kryzys już za nami, ale jakby jest ciut lepiej.

21:09, raggafaya
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 25 kwietnia 2011
zależność

 

JA: tęsknił chociaż trochę?

 

ON: w ogóle nic a nic.

 

JA: :(

 

ON: głupia.

 

JA: twoja.

 

ON: głupia bo moja?

 

 

 

Ruda się uspokaja. Daje sobie czas. Nobody is perfect.

 

Rozgląda się za jakimś suplementem diety, bo włosy wypadają jej w zastraszającym tempie. I magnefar kupić musi, uzupełnić braki magnezu i wit. B6.

 

 

Tagi: dialog on ruda
18:11, raggafaya
Link Komentarze (4) »
niedziela, 24 kwietnia 2011
grr

PKP postanowiło uniemożliwić nam spotkanie.

Ruda już nie ma sił się złościć.

Podobno nic nie zdarza się bez przyczyny, więc Ruda wykorzysta ten czas na uspokojenie się i przemyślenie swojego położenia.

 

 

Halleluja.

 

 

 

Btw. za chwilę już matury. Jak ten czas szybko leci...

Tagi: PKP ruda
18:49, raggafaya
Link Komentarze (3) »
no co? nie można się zachwycić?

 

I niech mi ktoś powie, że go śluzówka nie zachwyca. Niech spróbuje.

 

A wczoraj Ruda oglądała program o sprawianiu krów i choć miejscami ją mdliło, to przyznać musi, że krowy są fantastyczne. Czytając o tym, że przeżuwacze mają wielki żołądek i długie jelito, nie zdawała sobie sprawy, że te organy są tak wielkie, gigantyczne i przede wszystkim piękne. Wprawdzie zastanawiało ją, dlaczego panowie grzebią w martwej krowie bez rękawiczek, ale to Hamryka, panie.

Praktyki w rzeźni będą ciężkie pewnie.

 

 

Fajnie będzie.

 

 

//A z ONym jakoś to będzie. Niezachwiana pewność, że została podjęta decyzja ostateczna, gdzieś się ulotniła. I tak naprawdę wszystko, ale to absolutnie, wszystko zależy od jutrzejszego dnia.

Lekko żałujemy tego wysłanego maila, ale z drugiej strony... trudno dziwić się cholerykowi. Będzie jak musi być.//

 

09:21, raggafaya
Link Komentarze (5) »
piątek, 22 kwietnia 2011
rozmowa

Ruda jest jeszcze zbyt zła, żeby z ONym spokojnie porozmawiać, ucieszyło ją jednak, że w końcu się dodzwoniła - jakaś jej część bardzo chciała ONego usłyszeć. I bądź tu mądry i pisz wiersze.

 

 

 

ON: Lubisz mnie jeszcze?

 

JA: Nie wiem, M. Naprawdę nie wiem.

 

 

 

Bo i co innego mogła odpowiedzieć? Kolejna część tej króciutkiej rozmowy natchnęła ją jednak optymizmem. Musi się ułożyć.

 

 

Ruda zrobiła się ostatnio straszną egoistką. Wszystko, dosłownie wszystko, powinno zostać jej podporządkowane. Wścieka się, gdy jest inaczej. Zejdźże dziecko z obłoków, nie jesteś pępkiem świata, nawet jego pępuszkiem. Realny świat nie jest bajkowy, sielankowy i różowy.

 

Tagi: dialog on rudy
15:31, raggafaya
Link Komentarze (2) »
środa, 20 kwietnia 2011
albo albo

albo się ułoży albo się nie ułoży. optymizmu w Rudej za grosz nie ma.

 

zbiera opierdol za opierdolem za ''wymyślanie'',  co i tak niczego nie zmienia, bo skądś te chore myśli się biorą i w tym winy Rudej akurat nie ma. Za słowem nie idzie czyn.

 

W co wierzyć, czemu ufać? Słowom? Czy temu, co się widzi, co się odczuwa.

 

 

Jakaś chora pętla. Ruda wścieka się o nic, ONy wścieka się na nią, ona wścieka się bardziej i płacze po nocach. ONy tłumaczy, ona przeprasza. I tak w kółko.

 

 

 

Przesrany żywot choleryka. Źle jest Rudej ze sobą, oj źle.

Tagi: ruda
13:05, raggafaya
Link Komentarze (8) »
wtorek, 19 kwietnia 2011
rudej prośba do czytelnika

Miasto Wrocław, co roku organizuje konkurs, w którym można wygrać indeks na jedną z wrocławskich uczelni. Nie ma jednak tak łatwo. Stąd moja gigantyczna prośba do Was, a raczej do tych, którzy niedawno pisali maturę lub będą pisać ją w tym roku (18-26 lat). Uniwersytet Przyrodniczy indeksów nie rozdaje, za to rozdaje bony/talony na pomoce naukowe - skrypty i podręczniki - w wysokości 3 tysięcy złotych, do wykorzystania przez cały okres trwania studiów.


Za każdą osobę, która zarejestruje się w konkursie, wpisując mój kod: D5C0B33F, na stronie http://konkurs.terazwroclaw.pl/ i rozwiąże test o Wrocławiu - pytania są proste, odpowiedzi łatwe do znalezienie, ja dostaję 1 punkt, który przybliża mnie do wygranej.


Niby nic... Pieniądze, które można wykorzystać tylko na książki określonego wydawnictwa, ale jakaś część moich funduszy zostanie w kieszeni. Wrocław nie należy do tanich miast. Wynajęcie pokoju, dojazdy do uczelni, jedzenie, nie mówię o rozrywkach, bo to odrębny temat, pochłaniają naprawdę sporo pieniędzy. Jeśli dodamy do tego pomoce naukowe, kitle, skalpele to koszta studiowania stają się dla mnie w tej chwili nie do przejścia.

Może moglibyście mi pomóc? Podesłać to Waszym znajomym? Wystarczy bezpłatna rejestracja, podanie mojego kodu, rozwiązanie krótkiego testu o Wrocławiu - prawidłowe, a test jest naprawdę prosty....


/oczywiście nie jest pewne, że zostanę przyjęta na ten określony kierunek studiów, ale mam kilka tzw. wyjść awaryjnych, które mimo wszystko wiążą się z wrocławskim Uniwersytetem Przyrodniczym/

 

 


 

i tym o to sposobem Ruda zaspamowała na własnym blogu.

14:42, raggafaya
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
o rudej naturze

Spokojnie, jest tak spokojnie. ONy wydaje się być zaniepokojony tym, co się dzieje z Rudą. A co się dzieje? Nic szczególnego. Jest zmęczona i zestresowana. Ciągle odnosi wrażenie, że wie za mało. Boi się tej matury jak diabli. Niby nikt jej głowy nie urwie, jeśli noga jej się powinie [anatomicznie się tyć zrobiło, mimo, że na tapecie u Rudej króluje metabolizm komórki], poza nią samą. Może jest zbyt surowa dla siebie? Może powinna wybrać mniej ambitny kierunek? Sama nie wie, co ma ze sobą zrobić. Marzenia są po to, żeby o nie walczyć. Tylko ten stres...

Mobilizuje się jak może. Znalazła już nawet książki, które hipotetycznie będą jej potrzebne, wie, że będzie musiała się zaopatrzyć w kitle, skalpele, winylowe rękawiczki - bo w latekstowych zemrze na pewno. Siostra załatwia kości zwierząt. Na półce stoi czaszka zwierzęcia znalezionego w okolicach bacówki w Jaworkach, Ruda wnioskuje, że to czerep owczy. Ale kto wie?

 

Monotematyzm aż ze mnie tryska. Albo ONy albo matura i weterynaria. Wybaczcie.

Coraz więcej ma do ONego cierpliwości, a w zasadzie do jego pracy. Nie złości się, że chłop nie odpisuje, bo i tak pewnie zadzwoni wieczorem opowiedzieć, co się działo. I znowu rzuci:

 

- Uczysz się? Znooowu?! Mówisz tak, jakbyś jakąś maturę miała.

 

Narobił sobie zaległości na studiach przez tę robotę, co Rudą strasznie martwi. Praca pracą, pieniądze pieniędzmi, ale z samym tytułem inżyniera daleko nie zajedzie. Trzeba się specjalizować.

 

Nagromadzenie stresogenów, ustawienie przez samą siebie tak wysoko poprzeczki, sprawia, że Ruda wyolbrzymia zupełne pierdoły [chociażby to, że nie zawsze jest "dobranoc" na dobranoc, jeśli wiecie, o co Rudej może chodzić]. Traci zdolność racjonalnego myślenia, oceniania sytuacji. Ma nadzieję, że to się zmieni po maturze. Jeszcze 4 tygodnie i będzie po wszystkim. Później pewnie czekać ją będzie pisanie odwołania, w ramach udowodnienia, że zależy jej na studiowaniu na miłościwym UP. (Pewnie odezwą się zaraz głosy, że skoro nie radzi sobie z maturą, to dlaczego pcha się właśnie tam? Ano odpowiedź jest prosta. Trzeba od siebie wymagać, najwięcej ile się da. Matura sama w sobie nie jest aż takim stresorem, ale fakt zmarnowania roku nie jest ciekawą perspektywą czyż nie? Chociaż... Gdyby chodziło tylko o samą maturę... Ale jak wiecie, nieszczęścia chodzą parami. Są rzeczy, o których się nie mówi, bo są zbyt bolesne, a które odciskają na nas duże piętno. I nie chodzi tu o kwestie natury miłosnej. Z ONym prędzej czy później się ułoży, ale czy ułoży się w domu? Tego Ruda już pewna nie jest. A atmosfera w domu ma duży wpływ na nasze samopoczucie...  Kumulują się te "negatywności", oj kumulują jak DDT w ogniwach łańcucha troficznego. Ale wielkiego bum nie będzie, bo wraca, powoli, optymizm w Rudej.]

 

A kiedy emocje opadają, a Ruda należy do choleryków niestety, o czym ONy doskonale wie i nie raz zabierał ją na spacer, żeby tylko komuś nie powiedziała o kilka słów za duzo, więc kiedy wszystko się uspokaja w Rudej, a krew krąży wolniej, poziom adrenaliny spada etc., wtedy Ruda patrzy na siebie i nie wierzy w to, co przed chwilą zrobiła. Nagle wraca jej trzeźwość umysłu. Taaak. Tego w sobie nie lubi.

 

Ale dziś jest właśnie ten dzień, kiedy mocno wierzymy w swoje zwycięstwo.

 

 

 

Czas wrócić do cyklu Krebsa...

 

 

niedziela, 17 kwietnia 2011
wersję myślącą, poproszę.

próba rozmowy o tym, że coś jest nie tak, spełzła na niczym. Dobrze, możemy udawać, że wszystko jest w najlepszym porządku. Co za różnica?

 

 

 

 

czwartek, 14 kwietnia 2011
ło matko boska

ład i porządek w głowie. w sercu chyba też.

 

 

 

 

Tylko dlaczego do matury z biologii zostało 26 dni?!

 

Matko Boska. Ruda ma obłęd w oczach. A jak się jej noga powinie?!

 

 

Będę medicus veterinarius, będę.

 


 

Namierzyła nawet gazetkę branżową z możliwością prenumeraty studenckiej w niższej cenie, bajer? Pewnie, że bajer. Spłukana Ruda będzie sobie czytać do poduszki o cesarskich cięciach u krów i etyce zawodowej. Czad rewelka. (Ruda zastanawia się skąd bierze takie wyrażenia...)  Nie poddajemy się więc, walczymy z mszakami, grzybami i całą resztą niepotrzebnych pierdół.

 

I dostała szaloną wiewiórę z oczami jak "dziesięciozłotówki". Zaliczyła w weekend spotkanie z Cejrowskim. A jej murzynek, ciasto robione w biegu, dostało pochwałę od chłopaków. Teraz czas zamówić foremki do mufinek (korzystałyście z papierowych? mało przekonywujące są...) i piec, piec, piec.


10 i 18 maja wszyscy trzymacie za Rudą kciuki! Obowiązkowo!

 

poniedziałek, 11 kwietnia 2011
pytania

może Ruda naprawdę za dużo wymaga, za dużo oczekuje?

Nie ma mężczyzn idealnych, ale czy to oznacza, że musi obniżać poprzeczkę? Sama nie jest idealna, ale stara się próbować być dla niego taką, jaką chciałby, żeby była.

 

 

 

Sama już nie wie, czy to jej wyobraźnia, niezawodna intuicja czy za przeproszeniem chuj wi co. Ale ma wrażenie, że jest nie tak, jak być powinno. A jak być powinno?

 

 

 

Weekend był niezły, w gruncie rzeczy był całkiem udany. Ruda nie wie jednak, czy ma siły żyć od weekendu do weekendu. Nie wie też, co będzie dalej. I nie chce tego wiedzieć. Krystalizują się w jej głowie decyzje, których wolałaby nie podejmować.Również decyzje natury: co studiować i gdzie... Jeśli życie wywróci jej się do góry nogami, wyjdzie do Olsztyna. Jeśli rzecz jasna będą jej tam chcieli. Z Poznania zrezygnowała. Nie przekonuje jej ani uczelnia, ani miasto.

Tagi: myśli ruda
13:56, raggafaya
Link Komentarze (4) »
środa, 06 kwietnia 2011
Lied vom Kindsein

" [...]

Als das Kind Kind war,
war es die Zeit der folgenden Fragen:
Warum bin ich ich und warum nicht du?
Warum bin ich hier und warum nicht dort?

Wann begann die Zeit und wo endet der Raum?
Ist das Leben unter der Sonne nicht bloß ein Traum?
Ist was ich sehe und höre und rieche
nicht bloß der Schein einer Welt vor der Welt?
Gibt es tatsächlich das Böse und Leute,
die wirklich die Bösen sind?
Wie kann es sein, daß ich, der ich bin,
bevor ich wurde, nicht war,
und daß einmal ich, der ich bin,
nicht mehr der ich bin, sein werde?

[...] "

Wim Wenders

 

 

Kiedy Ruda była mała i nie była jeszcze Rudą, zawsze chciała być dorosłą. Malować usta czerwoną szminką, chodzić na wysokich obcasach, mieć u stóp cały świat  razem z mężczyznami, których jedynym celem miało być podarowanie jej gwiazdki z nieba, gdyby tylko jej zapragnęła.

 

Teraz, kiedy jest dorosła i nie ma całego świata u stóp, ani nawet tuzina mężczyzn, czy znalazło by się choć dwóch?, którzy gotowi byliby spełnić każdą jej prośbę, teraz, kiedy widzi, jak bardzo naiwne były jej marzenia, chciałaby znowu być dzieckiem. Malutką dziewczynką,  którą ktoś by się opiekował, która bezkarnie mogłaby siadać ludziom na kolana, przytulać się, płakać, kiedy coś nie idzie po jej myśli, wskakiwać w kałuże i robić tyle innych rzeczy, których teraz robić jej nie wypada. Teraz wypada jej być uporządkowaną.

 

Za chwilę zaczną naciskać na zawarcie związku małżeńskiego z kimkolwiek, bo kobiecie nie wypada nie mieć nikogo. Za chwilę zaczną żądać urodzenia trójki dzieci, porzucenia pracy w celu rozniecenia żaru domowego ogniska, bo tak przystoi, bo tak stanowi tradycja, bo ewolucyjnie jesteśmy słabsze.

Ale Ruda nie chce. Nie ma ochoty podejmować ważnych decyzji. Nie chce brać odpowiedzialności za swoje życie. Nie chce być dorosłą, która będzie musiała opiekować się innymi, bo do jasnej cholery sama potrzebuje ciepła, miłości i opieki.

 

Jest wszystkim zmęczona. Przesilenie wiosenne, matura, brak czasu. W piątek jedzie do miasta B, ma nadzieję, że poprawi sobie humor. Doładuje się energetycznie i uwierzy, że ciągle jest tą małą Beatką, którą była w sierpniu tego roku…

 

sobota, 02 kwietnia 2011
paranoja

//dawno nie doprowadził mnie do łez.

chciał dobrze, uprzedził, że X tam będzie. A ja odstawiłam szopkę, martwiłam się o niego.

Dałam świadectwo infantylności i irracjonalności.

 

 

 

a teraz siedzę i zastanawiam się, czy nie wyczerpałam jego cierpliwości.//

 

09:37, raggafaya
Link Komentarze (2) »
piątek, 01 kwietnia 2011
przedmaturalny spadek nastroju.

dała dzisiaj ciała na "maturce" z biologii, która swoją drogą jak zwykle nijak miała się do standardów maturalnych.

Co jak co, ale Ruda najbardziej boi się właśnie matury z biologii. Wystarczyłoby jej 70%. Podbiła by sobie punkty rekrutacyjne chemią. Ale czy te +/- 35-40 punktów jest w ogóle w jej zasięgu?

 

 

Morale jak widać przed 10tym maja niskie.

 

Dobrze, że nie boimy się chemii. Ruda tłucze arkusze z chemii jak poczarowana, bo klucz, w odróżnieniu od biologicznego, jest banalnie prosty w interpretacji. Albo coś jest w kluczu albo tego nie ma. Filozofii przyznawania punktów brak.

 

Zobaczymy czy pisane jest jej leczenie piesków, kotków, gmeranie krowom w tyłkach i badanie świnek, które wylądują później wam w różnej postaci na talerzach.

Daj Bóg, żeby wszystko poszło zgodnie z planem.

Tagi
Tutaj zawartość trzeciej szpaltyNajlepsze Blogi