poniedziałek, 30 maja 2011

znajomy, z którym razem z ONym spędziliśmy część wakacji, dowiedziawszy się, co zrobiłam, kazał sobie sprawdzić autobus i właśnie do mnie jedzie.

20:35, raggafaya
Link Dodaj komentarz »
What are you pierdoling about?

 

Ruda ciekawa jest, kiedy jej włosy zaczną tak błyszczeć.

 

Okazało się też, że wódka nie robi dobrze ani na duszę ani na cerę. Ciastki i inne słodycze też nie. Ostatnia w tym roku paczka chipsów została przed chwilą skonsumowana. Trzeba znów wprowadzić rygor.

Znaleźć skakankę wśród bałaganu, kupić rolki… Zająć się sobą. Znowu zacząć myśleć o sobie, nie o innych.

 

 

 

 

Jest jak jest. Czasu nie można cofnąć. Można tylko próbować znaleźć wyjście z tej sytuacji.

 

 

 

 

Kości dla Rudej się szukają. Trąci nielegalnym procederem. Ruda zaciera łapki. Swoją drogą ma Ruda pytanie do studiujących medycynę –bez względu na to czy ludzką czy weterynaryjną – ja wyglądają te mityczne zaliczenia zwane „szpilkami”?

 

Bez znaczenia czy załapie się na tryb stacjonarny czy niestacjonarny, byleby się załapała do Wrocławia. Po długich dyskusjach w domu stwierdziła, że tym razem próbuje tylko tam, najwyżej będzie próbowała się załapać do innych miast w przyszłym roku. Skoro wymarzyła sobie studia w tym a nie innym zakątku…

Może to i nie do końca przemyślane, mało logiczne, ale wyklute w głowie Rudej. To chyba tłumaczy irracjonalność owego pomysłu.  



piątek, 27 maja 2011

trzeba odzyskać drobiazgi. Ruda nie widzi sensu, żeby leżały gdzieś tam, bo i po co? Sugerują, że sprawa nie jest zamknięta. A jaka jest? Pół otwarta? Niedomknięta?

 

To że tęskni, że poryczała się na ognisku to niczego nie zmienia.

 

Amen.

08:34, raggafaya
Link Komentarze (5) »
środa, 25 maja 2011
gorszy dzień

Ruda stara się trzymać, nie zazdrościć i nie myśleć. I o ile na trzeźwo idzie jej zaj.biście dobrze, tak po imprezach racjonalizm się ulatnia, a na jego miejscu pojawia się dzika tęsknota. W takich chwilach Rudą nachodzą absurdalne myśli, że jest wiedźmą, że gdyby mniej wymagała od siebie i innych to żyłoby się jej łatwiej, spokojniej. Gdyby była mniej uparta, mniej wymagająca, mniej marudząca... 

 

 

 

I skończcie wszyscy pieprzyć o tym, że Ruda się z ONym zejdzie, bo to jest NIEPRAWDOPODOBNE i NIEMOŻLIWE do zrealizowania. 

 

 

 

 

 

 

 

 

Brat sprzeciwu w kwestii jechania na wesele nie akceptuje, więc jadę. Partnera mi nawet znajdzie. Ruda czuje się absolutnie żałosna. Dwa tygodnie temu miała partnera, który miał wielkie plany z nią związane...

poniedziałek, 23 maja 2011
beatus

Z łaciny beatus to „szczęśliwy”.

 

I choć Ruda nigdy nie lubiła swojego imienia, musi przyznać, że to właśnie ono ją chroni. Idealnie opisuje jej osobowość, jakby zostało skrojone na jej miarę. Daleko Rudej do wiary w tarota, ale głęboko wierzy w moc kolorów i to, że można w różny sposób dopomóc szczęściu. Może to infantylne, może nawet nie przystoi przyznawać się do tego osobie, która przede wszystkim wierzy w naukę, która chce leczyć. Intuicja nigdy Rudej nie zawodzi, idealnie odczytuje gesty, „ukryte” znaczenie słów. Podświadomość to naprawdę potężna broń. Zmiana myślenia prowadzi często do przewrócenia swojego życia do góry nogami – do zmiany na lepsze! Ruda zawsze kierowała się sercem, działa impulsywnie, bo opierała się na odczuciach/uczuciach/przeczuciach. Czasami, tak jak teraz, podejmowała decyzje, które początkowo okazywały się najgorszymi, jakie mogła podjąć.

 

Ale dzisiaj wie, że to wszystko miało sens. A ostatnia decyzja, cholernie trudna, którą ciężko było podjąć, była dobrą decyzją. ONy długo będzie miał swoje miejsce w serduchu Rudej, może zawsze. Kto to wie? Ruda dużo mu zawdzięcza, ale w życiu trzeba być czasem egoistą i zawalczyć o siebie.. Nie warto się cackać ze sobą, z innymi, zgadzać się na substytuty.

 

Nikt nie wie, co wydarzy się za miesiąc, za dwa, za pół roku. Ruda ma swoje marzenia, o które będzie walczyć. Ma wspaniałych przyjaciół i rodzeństwo. I wiarę w to,  że się uda. Może kiedyś "zdarzy się ktoś", kto będzie gotów powalczyć z Rudą, o Rudą... :-))

 

 

Szczęście nie jest dobrem danym raz na zawsze. Próbował ktoś z Was znaleźć własną definicję szczęścia? Bo Ruda próbuje. Na dzień dzisiejszy utożsamia je ze spokojem, równowagą i niezależnością.

 

 

Prawdziwe szczęście jest rzeczą wysiłku, odwagi i pracy.

[Balzac]

 

 

 

To absurdalne, ale dawno nie było jej tak pozytywnie.

 

 

 



12:59, raggafaya
Link Komentarze (7) »
sobota, 21 maja 2011
miło

miło, że tyle osób mnie wspiera w drodze do celu, że czasami wierzą we mnie bardziej niż ja sama.

Fajnie, że jesteście, wiecie?

 

 

 

Ruda ma plan. Będzie otaczać się czerwienią. Potrzebuje motywacyjnego kopa. Więcej wiary we własne możliwości.

 

Szykują się zmiany. Wizyta u fryzjera, wymiana oprawek okularów i kilka innych.

 

 

 

"Kobiety, które wybierają ten kolor, mają skłonność do szybkich i emocjonalnych reakcji"

piątek, 20 maja 2011
idąc po rozum do głowy.

to takie przykre, że ludzie, z którymi normalnie nie rozmawiałam zbyt często, bezczelnie podchodzili do mnie wczoraj i pytali: dlaczego już nie jesteś z M.?

 

 

 

i nie będzie dzisiejszego spotkania, bo trzeźwiejąc dostrzegłam zbyt wiele wad takiego rozwiązania. "seks to nie wszystko", jak sam powiedział.

 

 

 

wchodzę w etap: poradzę sobie bez niego.

 



09:49, raggafaya
Link Komentarze (4) »
środa, 18 maja 2011
witaj maturo za rok

cóż.

trzeba w domu powiedzieć, że nie ma sensu oglądanie tego mieszkania.

poległam na chemii, mimo że to mój konik.

zapomniałam o tym, że amoniak jest amfiprotyczny, popieprzyłam hydrolizę kwasową i zasadową aminokwasów i kilka innych rzeczy. Żegnaj weterynario.

 

 

 

 

 

 

i ani wymarzonych studiów, ani ukochanego mężczyzny.

17:24, raggafaya
Link Komentarze (5) »
19

nie tak wyobrażała sobie Ruda swoje urodziny, oj nie tak.

 

 

 

 

dziś trzeba będzie nak.rwić salto z przemianą beta minus, walnę sobie obok elektronu jeszcze antyneutrino w gratisie. Antyneutrino jest pomysłem nauczycielki z fizyki.

 

 

 

 

 

"Prawdopodobnie każdy rodzaj neutrina ma swój odpowiednik (antyneutrino) w antymaterii."

Tak jak ogień i woda. Tak jak...

07:38, raggafaya
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 16 maja 2011

znaleziono już Rudej mieszkanie, żeby było śmieszniej w okolicy mieszkania ONego. Mieszkanie jest całkiem całkiem, tylko dlaczego oni wszyscy zakładają, że Ruda się dostanie? Jeśli się dostanie to wykorzysta tę szansę, głupotą byłaby rezygnacja z dobrej uczelni. Nie, na ucieczkę Ruda jest już za duża. 

 

 

 

 

 

Z ONym relacja jest dziwna. Ma przywieźć mi moje rzeczy, mamy też jeszcze raz porozmawiać. Nie mam pojęcia o czym, bo powiedziałam już wszystko, co miałam do powiedzenia. Ale wysłucham, skoro on chce mówić. I choć to ja podjęłam tę decyzję to jest mi kurewsko źle. Ale powtarzam sobie, on zresztą też mi to powtarza, że mam się skupić na chemii.

 

Chciałabym się jutro obudzić i dowiedzieć, że to tylko sen. Pewnie, gdyby nie matura, leżałabym w łóżku i wspominała: jak fajnie było w Czechach, jak romantycznie na Grunwaldzie, jak wesoło w Kuźnicy, ale nie mam na to czasu.

 

Szkoda tylko, że mnie do niego tak strasznie ciągnie. I emocjonalnie i seksualnie i w każdy inny sposób. /I jego też zdaje się./ Spokojnie, nie tylko wy nie rozumiecie.

 

Najrozsądniejszym pewnie wyjściem byłoby zerwanie z nim kontaktu, ale to jest człowiek, przy którym nie wstydzę się śmiać, płakać, mówić o swoich problemach, rozbierać. To jest ktoś, kto nauczył mnie wielu rzeczy. Który mnie wkurzał, rozśmieszał i rozczulał. Jeśli wiecie o co mi chodzi. I owszem ranił mnie czasem, ale ja też niewiniątkiem nie byłam.

 

Staram się być, jak to się mówi?, silna. Ale zostawienie kogoś kogo się kocha nie jest łatwe. Zostawienie kogokolwiek nie jest łatwe.

 

I wszyscy w około są zaskoczeni tym, co się stało.

 

 

Ruda ma dar w kopywanie się w zawiłe historie. Nie ważne jak to się teraz potoczy, najważniejsze jest to, że nie żałuję, że dałam mu szansę, bo to było 9 naprawdę dobrych miesięcy. On się zmienił, ja się zmieniłam, nasza relacja się zmieniła, ale to jeszcze nie było to, choć mogło tym być.Okazało się, że on ma większy kogiel mogiel w głowie niż ja. Może gdyby chciał ze mną o tym rozmawiać wcześniej, a nie teraz. Ale na co komu gdybanie? Czasu nie cofnę.

 

Wiem, że jest chaotycznie i długo, ale potrzebuję wyrzucić to z siebie. Trochę jednak nie wypada iść się wypłakać w rękaw, komuś kogo się zostawiło.

15:41, raggafaya
Link Komentarze (5) »
niedziela, 15 maja 2011
ostateczny.

a jednak jest to koniec ostateczny. Ruda na wesele nie idzie. Musi ochłonąć i pojechać do Wrocławia odebrać swoje rzeczy. Ruda wciąż kocha, jest zraniona i nie rozumie, bo tego nie da się pojąć rozumem.

 

 

nie rozumiem, po prostu nie rozumiem.

jak można kochać, być szczęśliwym i jednocześnie tak się zachowywać? Gdzie tu jest logika? Gdzie do cholery?!Jak można nie chcieć przyjąć tegoszczęściaa?

20:32, raggafaya
Link Komentarze (10) »
piątek, 13 maja 2011
tarara bum.

Ruda kocha ten utwór, kocha i ryczy przy nim. Zawsze. Dziś nie jest wyjątkiem. 

 

"Zostawiam Ci codzienne rozmowy o niczym
Zostawiam te wspomnienia zmarznięte jak Ty
Niepewność nocy i szarość zwykłych naszych dni
Nikim byłem, spójrz. A dzisiaj... czy widzisz? "

 

 

 

 

 

Miał być nasz weekend i ... nie będzie naszego weekendu. Nie wiadomo czy będzie jeszcze cokolwiek naszego.

 

 

 

Ruda będzie się ubiegać o miejsce w Olsztynie i Lublinie. Teraz już chyba nie ma czego chronić, o co walczyć.

 

 

 

 

Nastał czas porządkowania sobie wszystkiego w głowie. Wrócę jak wszystko się ułoży po mojej myśli lub chociaż przyjdą wyniki z CKE. Trzymajcie się ciepło.

 

15:21, raggafaya
Link Komentarze (4) »
środa, 11 maja 2011
zmęczenie materiału

Ruda pada na mordę. Stara się myśleć pozytywnie o wszystkich aspektach swojego życia, ale idzie jej marnie.

 

 

Bardzo, bardzo chciałaby uwierzyć, że będzie tak, jak wcześniej. Naiwne, dziecięce marzenie. Popieprzyło się między ONym i Rudą ostro.

Mają jechać razem na to wesele, sprawdzali nawet ostatnio jak dojechać do miejscowości X. A Ona w dalszym ciągu nie wie, co powinna zrobić. ON mówi, że najpierw musi zdać wszystkie egzaminy. Nie brzmi to optymistycznie. Takie to wszystko poplątane.

 

[Oczywiście był oburzony, że nie przypomniano mu o urodzinach Rudej, które są dopiero za tydzień. Oj tam, oj tam. Zapisane w kalendarzu ma? Ma. Więc po co ma mu Ruda przypominać?]

 

 

Ruda kurewsko tęskni.

 

Ale nie ma czasu na myślenie i roztkliwianie się. Maszeruj albo giń. I tym jakże optymistycznym akcentem kończymy wpis dzisiejszy.

 

 

16:05, raggafaya
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 maja 2011
i po...

po biologii. Ruda nie jest ani zadowolona ani niezadowolona. Jakoś to będzie. Nie w tym roku to przyszłym.

Miłe jest to, że Rudej kibicuje pół osiedla. Sąsiedzi zaczepiają, pytając jak było, co jeszcze do zdania zostało. Zapewniają, że się uda i mocno trzymają kciuki.

 

 

A przed Rudą teraz czas ektremalnego skupienia się na chemii. Trzeba napisać to najlepiej jak się potrafii. To należy zrobić wyśmienicie, a nie tylko dobrze.

 

Ściskajcie kciuki.

sobota, 07 maja 2011
o krok od boskości

 

 

 

Ruda trzęsie portkami przed biologią. Czy ktoś nie będący osobnikiem z biolchemu ma w ogóle jakiekolwiek szanse?

piątek, 06 maja 2011
propozycja

 

ON: nie myślałaś o znalezieniu pracy we Wrocławiu?

 

JA: aktualnie zajmuje mnie biologia...

 

ON: mogłabyś mieszkać u mnie...

 

 

 

 

Zadzwonił zapytać jak poszedł polski i matematyka. Ruda nie analizuje, ani też niczego się nie doszukuje.

Tagi: dialog on ruda
15:28, raggafaya
Link Komentarze (3) »
środa, 04 maja 2011
płacz nad kotletem

w zasadzie nie płacz, a łzy, ale płacz brzmi bardziej patetycznie, i jednoczesne wchłanianie kanapki z kurczakiem. Kotlet też jakoś lepiej komponuje się z hiperobolicznym płaczem. 

 

 

 

Piekielne miłe było to, że J. podwiozła Rudą, już nierudą, na dworzec i powiedziała, że mam dzwonić w razie czego, pora nie ma znaczenia. Perwersyjną radość sprawiło Rudej spóźnienie się. A potem jej pewność znowu wyparowała.

 

Rozmowę skropiła łzami, obficie dość, obyło się bez pochlipywań i pociągania nosem, mimo to była ona całkiem racjonalna. Ciągle się ze sobą ścierać będziemy. 

Zobaczymy co, z tego wyniknie. 

//Ale przynajmniej przesłał Rudej jej ulubiony cover Garreta i teraz wreszcie ma normalny dzwonek. Szkoda, że zdjęcia przesłać nie chciał. Argument: nie, bo on ci się podoba; jest chyba lepszym argumentem niż: ponieważ nie. Ruda jest mistrzem retoryki. :)) //

 

 

Wieści z matury: Ruda poza Ziembiewiczem, którego nazwisko oczywiście napisała przez "ę", uśmierciła także Justynkę. A teraz siedzi i zastanawia się, czy praca w ogóle zostanie oceniona. Iha!

poniedziałek, 02 maja 2011
Ruda się zastanawia

co w niej jest takiego, że nie potrafi znaleźć szczęścia w związku.

 

 

może czas sobie darować, nie szukać niczego, nie żądać, nie być z nikim. Być samej na dzień dzisiejszy znaczy być bezpieczną i szczęśliwą.

13:33, raggafaya
Link Komentarze (2) »
niedziela, 01 maja 2011
zły czas

przedmaturze to nie jest dobry czas na miłość.

 

 

a jeśli się Ruda nie dostanie, to pójdzie pić z rozpaczy, że zmarnowała nad książkami najlepsze lata  życia.

Tagi
Tutaj zawartość trzeciej szpaltyNajlepsze Blogi