wtorek, 31 lipca 2012
Hity stulecia!

No dobrze! Hity praktyk/stażu/wolontariatu*

 

DrW: B. chcesz dokończyć ten ogon? 

B: *pytający wzrok*

DrW: Założysz jeszcze kilka pojedynczych szwów, wiesz taka plastyka, żeby kot nie straszył brzydkim kikutem.

B: Ale ja nigdy nie zakładałam szwów...

DrW: Jak to?! Ja myślałem, że Ty tu cerujesz przy zabiegach... 

/Ruda szwów nie zakładała, w życiu w rękach nie trzymała imadełka z nicią chirugiczną w rękach i szczerze mówiąc wolałaby swoje pierwsze szwy zakładać na zwierzu martwym, a najlepiej na świńskiej łapie zakupionej w mięsnym./

 

Z dedykacją dla Animki!

suczka rasy beagle - waga 32kg

(ponad 2 razy więcej niż maksymalna waga, jaką pies tej rasy powinien osiągnąć, według wzorca FCI) - strzeliło jej więzadło krzyżowe w kolanie. Ciekawe, kiedy wróci do nas na artroplastykę drugiego stawu. Can't wait!






*w zależności od tego jak bardzo Ruda podpadnie dohtorowi nazywana jest stażystką (jak można się domyśleć, gdy Ruda jest nazywana stażystką fruwa pod sufitem!), praktykantką, wolontariuszką. 

niedziela, 29 lipca 2012
Promocja trwa!

PSIA-MAĆ.PL

 

Czym jest pseudohodowla?

Pseudohodowla to uogólniając fabryka szczeniąt, nastawiona na zysk zamiast na dobro danej rasy, a przede wszystkim psów. Zwykle jest to ‘hodowla’, która oferuje psy nie rodowodowe*,  niestety  podobnych uchybień i zaniedbań można dopatrzeć się, w niektórych hodowlach Związku Kynologicznego w Polsce (organizacji uznanej przez FCI). Na szczęście w ZKwP występują mechanizmy, o których nie będę pisać w tej chwili, w które w jakimś stopniu blokują „przekwalifikowanie” suki hodowlanej w maszynkę do rodzenia szczeniąt i zarabiania pieniędzy. Nie to jednak, podobnie jak kwestia rasowy=rodowodowy, jest celem moich dzisiejszych rozważań.

*rodowód jest to dokument potwierdzający pochodzenie danego zwierzęcia.

Masowa wylęgarnia, gdzie pies wytwarzany jest taśmowo i sprzedawany hurtowo w promocyjnej cenie. Wyeksploatowane psie matki to zwykle odpad poprodukcyjny. Zaniedbane, głodne, zastraszone i chore, eksploatowane po kres życia, umierają w haniebnych warunkach. PSIA-MAĆ.PL

zdjęcia z fanpage projektu.

Niska cena za zwierzaka powinna Was zastanowić. Jak w 500zł za szczenię może zmieścić się zwrot kosztów utrzymania suki i samego szczenięcia? Spójrzmy na to racjonalnie samo odrobaczenie matki to koszt 5-14zł/kg masy ciała, szczepienie przeciwko wściekliźnie to koszt, w zależności od gabinetu, 25-50zł, szczenięta w pierwszych miesiącach życia należy trzykrotnie zaszczepić przeciwko nosówce i tak dalej i tak dalej. Do tego dochodzi koszt odpowiedniej karmy dla suki w czasie ciąży i karmy dla szczeniąt + monitorowanie stanu ciąży przez lekarza weterynarii, ewentualna jego ingerencja chirurgiczna (cesarskie cięcie) i koszty rosną... . Jeśli to Was nie przekonuje to pozwolę sobie przekleić mój post z fanpage PSIA MAĆ! Nie kupuj od pseudohodoców

"Wczoraj do gabinetu przyszli młodzi ludzie, którzy za 50zł odkupili suczkę, która podobno (!) była szczepiona i podobno miała mikrochip. Książeczki zdrowia nie stwierdzono, podobnie mikrochipu. Sunia podobno miała dwa lata, przy czym orientacyjne ustalenie wieku po zębach nie było możliwe. Siekacze do usunięcia, grzybica skóry, sutki do ziemi, wychudzona, świerzbowiec uszny, lista schorzeń/problemów nie ma końca. A wszystko to dlatego, że rodziła cieczkę w cieczkę, w żałosnych warunkach, bez odpowiedniej opieki... . Chwała panu, że trafiła na takich ludzi, którzy uratowali ją od niechybnej śmierci. A w ogłoszeniu pani twierdziła, że psy chowane są w warunkach idealnych... ." 


Czym jest Psia Mać?

PSIA MAĆ to projekt społeczny mający na celu popularyzację adopcji zwierząt oraz poprawę warunków życia psów w Polsce po przez zmianę ludzkiej mentalności dotyczący odpowiedzialnego ich nabywania.

 

 

W imieniu swoim, zespołu PSIA MAĆ i wszystkich, którym los zwierząt nie jest obojętny, zapraszam do zapoznania się z projektem.

 

 

 

poniedziałek, 23 lipca 2012
a co jeśli...

... Ruda kompletnie nie nadaje się na lekarza weterynarii? 

 

Diagnoza: za miękkie serce (oczy jej się pocą przy eutanazjach, chciałaby przygarnąć wszystkie boroki, które ludzie podrzucają na leczenie, mogłaby mieć nawet kota trójłapkowca.) 

 

Naprawdę weterynaria to kawał ciężkiego chleba. 

10:47, raggafaya
Link Komentarze (6) »
środa, 18 lipca 2012
Wszystko, czego potrzebujesz na pierwszy semestr...

... weterynarii w Lublinie.

W związku z tym, że skrzynkę pocztową zalewają Rudej powiadomienia o kolejnej nowej prywatnej wiadomości z forum.biolog.pl, Ruda postanowiła odpowiedzieć na zadawane jej pytania tutaj. Dlaczego? Wszystkie pytania się powtarzają i dotyczą oczywiście kwestii związanych ze studiowaniem weterynarii w Lublinie.

Zaczniemy od tego, czego potrzeba na pierwszy semestr potem ewentualnie zajmiemy się innymi kwestiami albo i nie :). Pominęłam przedmioty, które prowadzone były bez podręczników lub gdy prowadzący nie sugerował żadnego (wtedy tylko przed referatami i egzaminem siedziało się w czytelni, tak było np. z Ochroną Środowiska)

Jeśli będziecie kupować książki od starszych roczników to róbcie to z głową. Niektórzy usiłują wcisnąć pierwszakom książki z biblioteki (sprawdźcie czy nie ma kodów kreskowych na pierwszych kilku stronach/okładce i pieczątek).

Biologia:

  1. Dobrowolski, Klimaszewski, Szelęgiewicz – Zoologia (wielgachna cegła, warto sobie wypożyczyć)

Biologia komórki:

  1. Alberts – Podstawy biologii komórki
  2. Kilarski – Strukturalne podstawy biologii komórki

 

Chemia:

Po chemię odsyłam tu: http://www.biochfiz.up.lublin.pl/bioch/index.php?id=book + podręczniki z LO. 

Przedmioty, które wykładane są przez dwa semestry:

Anatomia:  

  1. Popesko – Atlas anatomii topograficznej zwierząt domowych/Koenig&Liebich Atlas anatomii zwierząt domowych (mnie Popesko nie przekonywał w ogóle, z ‘Niemcem’ dogaduję się dużo lepiej. Popesko jest dostępny w bibliotece, nie mam bladego pojęcia czy uczelnia zakupiła jakiegoś Koeniga. Warto jakiś atlas sobie pozyskać – nie ważne czy wersję elektroniczną czy papierową.)
  2. Lutnicki – Zarys osteologii zwierząt domowych (Książka, z której zdaje się pierwsze kolokwium. O ile pamiętam to książka liczyła ponad sto stron, a zaliczenie odbyło się w okolicy 25 listopada. )
  3. Marian Chomiak, Stanisław Flieger, Mieczysław Lewandowski - Układ nerwowy obwodowy zwierząt domowych  (warto sobie wypożyczyć)
  4. Kałużniacki J., Milart Z. – Mięśnie i połączenia kości konia (podręcznik wiodący z miologii i artrologii – przyda się też w drugim semestrze; przed sesją zimową czeka was zaliczenie z kończyny piersiowej)
  5. Kałużniacki J., Wilkus E. – Układ naczyniowy krwionośny konia i psa (w życiu nie zajrzałam do tej książki, nie wiem czy warto ją wypożyczyć)
  6. Krysiak – Anatomia zwierząt, tom I (bardzo fajnie się czyta, przydaje się przy splanchnologii, jako uzupełnienie ww.)

Histologia i Embriologia:

  1. Wykłady z embriologii (warto chodzić i pilnie notować, wtedy nie trzeba zaglądać do żadnej książki + jeśli jest się na liście obecności to dostaje się dodatkowy termin egzaminu z embriologii tzw. Termin zerowy. Jeśli zaliczy się „zerówkę” to ma się łatwiej w czerwcu i zdaje się tylko egzamin z histologii, który obiektywnie rzecz ujmując jest najtrudniejszym egzaminem w sesji letniej)
  2. Kuryszko, Zarzycki – Histologia zwierząt (Był moim podstawowym źródłem histologicznym)
  3. Wawrzyniak – Ćwiczenia z histologii/Przewodni do ćwiczeń z histologii (nie pamiętam, jak nazywał się ten skrypt. Mnie się z niego źle uczyło, uważam też, że jest tam dużo za mało informacji.)
  4. Sawicki – Histologia (Podręcznik dla studentów medycyny, traktowałam go jako uzupełnienie i poszerzenie wiedzy. )
  5. Jakikolwiek atlas histologiczny lub zdjęcia preparatów (trzeba się opatrzeć ze szkiełkami, żeby zdawać kolokwia w pierwszych/drugich terminach, kolejny czyli trzeci to już audiencja u prowadzącego – jednego z trzech. Rada na przyszłość, jeśli przypadnie wam w zaszczycie pójście do pani profesor to nie idźcie na pałę)

 

CO POZA KSIĄŻKAMI?

Jak możecie się domyślać, sporą część czasu będziecie spędzać w Sali prosektoryjnej, dlatego też musicie zaopatrzyć się w:

  1. Rękawiczki jednorazowe (najlepiej kupić sobie od razu paczkę stu sztuk, w zależności od waszych preferencji lateksowe, winylowe, nitrylowe – białe lub niebieskie. Pełna dowolność. Byle by wam było wygodnie)
  2. Trzonek do skalpela numer 4
  3. Skalpel (czyli nożyk, to można kupić nawet w kiosku naprzeciwko wydziału, ale panowie się cenią – nożyk zdaje się 1zł, rozsądniej jest tuż po rozpoczęciu roku skrzyknąć się jakąś grupką/stołem i kupić całe opakowanie nożyków)
  4. Biały fartuch (a najlepiej dwa. Jeden do prosektorium, a drugi na salony :) to jest na chemię, histologię i całą resztę przedmiotów, na  które bez fartucha nie wpuszczają lub wpuszczają bardzo niechętnie)

 

piątek, 13 lipca 2012
z pamiętnika wolontariusza (1)

Wyjątkowo spokojnie dzisiaj było. Kiedy tylko Ruda przekroczyła próg Gabinetu, dowiedziała się, że Piracik (kotek bez oka) przeniósł się za Tęczowy Most. Kocurek miał lepsze i gorsze dni, podczas lepszych jadł samodzielnie, podczas gorszych trzeba było mu podawać glukozę pozajelitowo. Po odjęciu oka jego stan się poprawił, a w ciągu ostatnich dwóch dni ..., chłopak przestał walczyć, podawane mu leki przestały działać. Wczoraj dostał silniejsze, z zastrzeżeniem, że jeśli jego stan nie ulegnie zmianie, trzeba będzie go uśpić. Piracik zwany też Tygryskiem odszedł od nas w nocy, poddał się. Jego czarny brat jest osowiały, smutny, nie chce się bawić. Zwierzaki jednak wbrew obiegowej opinii nie są tak infantylne, jak się nam wydaje. Ruda myśli, że Czarny Pan doskonale zdaje sobie sprawę, co stało się z jego bratem. 

 

O 12 zaczął się zabieg ortopedyczny owczarka niemieckiego - psa policyjnego. Nie będę przytaczać szczegółów, bo ani mnie (jeszcze) ani wam nic nie powiedzą. Dość powiedzieć, że psy pełniące taką służbę nauczone są pewnych zachowań wobec obcych, dlatego też psiński został zapakowany w kaganiec zanim zaczął wybudzać się z narkozy - dla naszego bezpieczeństwa. A potem, jak już Ruda zakuła Aksona w piękny fizjologiczny kaganiec, została z nim sam na sam (trzeba przyznać, że to niezwykle karny pies) i założyła mu pierwszy w swoim życiu opatrunek. Nawet na kursie pierwszej pomocy nie uczyła się bandażowania ('chustowaliśmy'), stąd też wydaje się jej, że jak na pierwszy raz, nie wygląda to najgorzej. Zresztą sami oceńcie:

niedziela, 08 lipca 2012
pierwszy tydzień praktyk

 

"Szybko łapiesz. W te wakacje zrobimy z Ciebie technika, a potem zobaczymy..."

Dr. B

 

 

Wiecie, nie mogę się doczekać, kiedy złożę Przyrzeczenie Lekarza Weterynarii, póki co pretenduję, co widać wyżej, do otrzymania miana, oczywiście nieoficjalnego, technika weterynarii. O ile kwestie związane z biurem, tj. wypełnianie książeczek zdrowia, formularzy paszportowych, zeszytów z fakturami (i wprowadzanie ich do systemu), podobnie jak obsługa Kliniki XP, nie stanowią dla mnie problemu, tak wzdrygam się przed robieniem iniekcji. 

 

Tagi: praktyki ruda
14:25, raggafaya
Link Komentarze (10) »
czwartek, 05 lipca 2012
spadochroniarze i dziurawe koty

Dziś już czwarty dzień praktyk. Po całym dniu na nogach, szorowaniu klatek (chwała Panu, że nie ma ich zbyt wiele), "chirurgi", bieganiu między blokiem a gabinetem w celu przyniesienia odpowiednich leków i podania zwierzakom (anestetyki podają lekarze) Ruda jest wypompowana jak dętka z koła, które złapało gumę. Ale warto! Po stokroć warto! Nawet pomimo tego, że w przerwie na śniadanie/obiad trzeba lecieć na pocztę wysłać pocztę do Izby Lekarsko-Weterynaryjnej, Powiatowego Lekarza Weterynarii czy TOZu, czasem zdarza się, że w tych chwilach musi czyścić jeansy z krwi. Jakie to ma znaczenie, kiedy pomyśli się o artroplastyce stawu kolanowego? Ruda odpowie za Was: ŻADNE!

Są oczywiście chwile, gdy w poczekalni od paru godzin nie było żadnego pacjenta. Na szczęście coraz rzadziej, nie ma czasu na nudę. Ruda już bezbłędnie orientuje się w lekach przeciwzapalnych, igłach, strzykawkach i innych cudach wiankach. Fantastyczna sprawa!

Pewnie zastanawiacie się skąd tytuł? Otóż dla totalnego laika podawanie zastrzyków podskórnych żywym (znieczulonym podaje się łatwo, zwierz leży, nie rusza się, ani Cię to nie ugryzie, ani nie pociągnie pazurem po ręce.), wierzgającym, a czasami nawet spokojnie leżącym zwierzakom nie jest łatwe. Człowiek chciałby szybko, żeby nikogo nie męczyć, a tu skóra z rąk leci, strzykawka się przyssała i zablokowała, no wszystko idzie nie tak. Pacjentom, którzy wpadają do gabinetu z jakimś problemem Ruda zastrzyków nie podaje, bo tak jest bezpieczniej dla niej i pacjenta, ale... jakiś czas temu doktor przyniósł nam dwa kociaki, które znalazł u siebie na osiedlu. Maleństwa razem, wczoraj po napompowaniu wodą, ważyły trochę ponad 700gram. Na zmianę z doktor A szprycujemy je kroplówką i uwierzcie odwodnionego, gdzie skóra jest mało elastyczna, małego kota, mieszczącego się w dłoni, łatwo jest przedziurawić. Koty z pewnością znienawidzą Rudą za tę "krzywdę", którą im wyrządza. Wojna wymaga jednak poświęceń. Dlaczego wojna? Bo jeden jest naprawdę w kiepskim stanie, jest słaby (ale w odróżnieniu od swojego ZDROWEGO brata je samodzielnie!), z martwym okiem, które należy jak najszybciej usunąć, a czego zrobić nie można, zanim nie zostanie odpowiednio nawodniony. Walczymy i my i one. Ruda ma nadzieję, że uda się uratować oba. Gdyby ktoś chciał czarnego kocurka albo zwykłego pręgowanego dachowca bez oczka, dajcie znać. 

 

A na koniec mały apel do właścicieli kotów. Jeśli wychodzicie z domu na dłużej to zamykajcie okna, nie zostawiajcie ich uchylonych, jeśli chcecie mieć je otwarte to zabezpieczcie je odpowiednią siatką. Chyba, że chcecie szukać kota kilka pięter niżej. W ostatnim czasie widziałam persa z drutowaną łapą, którego w dalszym ciągu nikt odpowiednio nie pilnował i zamiast fikać sobie bez opatrunku, będzie pomykał przez najbliższe dwa tygodnie w szynie. albo kotka, która wyskoczyła z 4 piętra, NA SZCZĘŚCIE skończyło się tylko na potężnym złamaniu podramienia. 

 

Czas na szybki prysznic i do pracy!

PS. przepraszam za notkę pisaną na kolanie, niespójności i chaos, kiedy wracam wieczorem z gabinetu mam tylko krótką chwilę na zjedzenie 'obiadu', ogarnięcie się i pójście biegać, a po biegach jestem wypompowana i zanurzam się w świat Teda i Barneya. 

Tagi
Tutaj zawartość trzeciej szpaltyNajlepsze Blogi