czwartek, 02 czerwca 2011
pudełko ze szpilkami

tytłu jest nieprzypadkowy. "Pudełko ze szpilkami" to powieść Grażyny Plebanek, opisująca życie 30-letniej kobiety, która też nie do końca ogarnia otaczającą ją rzeczywistość. Ruda poleca.

 

Zarejestrowała się na UP Wrocławskim i Lubelskim. Teraz pozostało mniej lub bardziej spokojnie czekać na wyniki. Swoją drogą pytanie w kwestionariuszu o stan cywilny wydało mi się ciut dziwne, ale skoro Wrocławianie chcą wiedzieć, że Ruda jest do wzięcia to niech wiedzą.

 

Miłe podekscytowanie. Ruda ma cichutką nadzieję, że się uda. Oby tylko polski nie pokrzyżował planów.

 

 

 

 

Swoją drogą czy ktoś z was wie, jaki był próg w Lublinie [stacjonarne i niestacjonare]?

Tagi: ruda studia
17:08, raggafaya
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 czerwca 2011
myśli kilka nieposkładanych

Cały ranek spędzony na poszukiwaniu sukienki/spódnicy/czegokolwiek na wesele i… nic. Z drugiej strony czego się spodziewać, skoro ubrania są szyte na manekiny. Ruda nie ma siły się denerwować idiotami szyjącymi ciuchy, którzy nawet nie zadają sobie trudu, żeby sprawdzić jak wygląda typowa Europejka. Zostaje jej więc kupienie butów do sukienki studniówkowej.

 

Wiecie wspominanie studniówki nie boli, ani tego, że pomagał Rudej ściągnąć sukienkę, wyjąć wsuwki z włosów… . Chociaż pewnie poryczałaby się jak głupia, gdyby włączyła sobie płytę ze studniówki. Wiedząc o tym po prostu jej nie włącza. Sprytnie. Unikanie w tej chwili takich bodźców jest prawdopodobnie najlepszym rozwiązaniem. Jest jedno zdjęcie, na które Ruda lubi patrzeć, na którym wyglądają jak małżeństwo z czterdziestoletnim stażem małżeńskim. Ona naburmuszona, zmęczona, z bólem w klatce piersiowej, w jego swetrze… . Urocze jest to zdjęcie, mimo że oboje wyglądają co najmniej niekorzystnie. Ramla zaraz się oburzy i powie, że ONy w ogóle nie wyglądał.

 

 

Czasem Rudej się tęskni do wspólnych wieczorów, leżenia na trawie, łażenia po górach, spacerów po Wrocławiu i pewnie można by tak w nieskończoność wyliczać. Coraz częściej jednak myśli: dobrze, że stało się to, co się stało. Podobno „czasem” trzeba coś stracić, żeby zrozumieć jaką miało to dla nas wartość. Może dzięki temu będzie bardziej doceniać, miast doszukiwać się wad, siebie i Tego, który się pojawi – kimkolwiek on będzie.

Ruda ma dość użalania się nad sobą. Zastanawiania się nad tym, gdzie leży problem. Nie jest uległa, lubi stawiać na swoim, mieć rację, nie potrafi udawać, że nie widzi niedoskonałości w sobie i innych. Dodatkowo, jak mówi ONy, „zbaboliła się”. Potrzebuje „ukochania”, przytulenia, przepuszczania w drzwiach, czułości etc. . Czy jest w tym coś złego?  

 

 

Poza tym ruszyła internetowa rejestracja na studia.  Lublin i Wrocław. Rejestrujemy się jutro. Czekamy na wyniki. A potem albo wpłacamy pieniądze na konta uczelni albo nie.

Przyszłość - jako studentki - jawi jej się nadwyraz pesymistycznie.



poniedziałek, 30 maja 2011

znajomy, z którym razem z ONym spędziliśmy część wakacji, dowiedziawszy się, co zrobiłam, kazał sobie sprawdzić autobus i właśnie do mnie jedzie.

20:35, raggafaya
Link Dodaj komentarz »
What are you pierdoling about?

 

Ruda ciekawa jest, kiedy jej włosy zaczną tak błyszczeć.

 

Okazało się też, że wódka nie robi dobrze ani na duszę ani na cerę. Ciastki i inne słodycze też nie. Ostatnia w tym roku paczka chipsów została przed chwilą skonsumowana. Trzeba znów wprowadzić rygor.

Znaleźć skakankę wśród bałaganu, kupić rolki… Zająć się sobą. Znowu zacząć myśleć o sobie, nie o innych.

 

 

 

 

Jest jak jest. Czasu nie można cofnąć. Można tylko próbować znaleźć wyjście z tej sytuacji.

 

 

 

 

Kości dla Rudej się szukają. Trąci nielegalnym procederem. Ruda zaciera łapki. Swoją drogą ma Ruda pytanie do studiujących medycynę –bez względu na to czy ludzką czy weterynaryjną – ja wyglądają te mityczne zaliczenia zwane „szpilkami”?

 

Bez znaczenia czy załapie się na tryb stacjonarny czy niestacjonarny, byleby się załapała do Wrocławia. Po długich dyskusjach w domu stwierdziła, że tym razem próbuje tylko tam, najwyżej będzie próbowała się załapać do innych miast w przyszłym roku. Skoro wymarzyła sobie studia w tym a nie innym zakątku…

Może to i nie do końca przemyślane, mało logiczne, ale wyklute w głowie Rudej. To chyba tłumaczy irracjonalność owego pomysłu.  



piątek, 27 maja 2011

trzeba odzyskać drobiazgi. Ruda nie widzi sensu, żeby leżały gdzieś tam, bo i po co? Sugerują, że sprawa nie jest zamknięta. A jaka jest? Pół otwarta? Niedomknięta?

 

To że tęskni, że poryczała się na ognisku to niczego nie zmienia.

 

Amen.

08:34, raggafaya
Link Komentarze (5) »
środa, 25 maja 2011
gorszy dzień

Ruda stara się trzymać, nie zazdrościć i nie myśleć. I o ile na trzeźwo idzie jej zaj.biście dobrze, tak po imprezach racjonalizm się ulatnia, a na jego miejscu pojawia się dzika tęsknota. W takich chwilach Rudą nachodzą absurdalne myśli, że jest wiedźmą, że gdyby mniej wymagała od siebie i innych to żyłoby się jej łatwiej, spokojniej. Gdyby była mniej uparta, mniej wymagająca, mniej marudząca... 

 

 

 

I skończcie wszyscy pieprzyć o tym, że Ruda się z ONym zejdzie, bo to jest NIEPRAWDOPODOBNE i NIEMOŻLIWE do zrealizowania. 

 

 

 

 

 

 

 

 

Brat sprzeciwu w kwestii jechania na wesele nie akceptuje, więc jadę. Partnera mi nawet znajdzie. Ruda czuje się absolutnie żałosna. Dwa tygodnie temu miała partnera, który miał wielkie plany z nią związane...

poniedziałek, 23 maja 2011
beatus

Z łaciny beatus to „szczęśliwy”.

 

I choć Ruda nigdy nie lubiła swojego imienia, musi przyznać, że to właśnie ono ją chroni. Idealnie opisuje jej osobowość, jakby zostało skrojone na jej miarę. Daleko Rudej do wiary w tarota, ale głęboko wierzy w moc kolorów i to, że można w różny sposób dopomóc szczęściu. Może to infantylne, może nawet nie przystoi przyznawać się do tego osobie, która przede wszystkim wierzy w naukę, która chce leczyć. Intuicja nigdy Rudej nie zawodzi, idealnie odczytuje gesty, „ukryte” znaczenie słów. Podświadomość to naprawdę potężna broń. Zmiana myślenia prowadzi często do przewrócenia swojego życia do góry nogami – do zmiany na lepsze! Ruda zawsze kierowała się sercem, działa impulsywnie, bo opierała się na odczuciach/uczuciach/przeczuciach. Czasami, tak jak teraz, podejmowała decyzje, które początkowo okazywały się najgorszymi, jakie mogła podjąć.

 

Ale dzisiaj wie, że to wszystko miało sens. A ostatnia decyzja, cholernie trudna, którą ciężko było podjąć, była dobrą decyzją. ONy długo będzie miał swoje miejsce w serduchu Rudej, może zawsze. Kto to wie? Ruda dużo mu zawdzięcza, ale w życiu trzeba być czasem egoistą i zawalczyć o siebie.. Nie warto się cackać ze sobą, z innymi, zgadzać się na substytuty.

 

Nikt nie wie, co wydarzy się za miesiąc, za dwa, za pół roku. Ruda ma swoje marzenia, o które będzie walczyć. Ma wspaniałych przyjaciół i rodzeństwo. I wiarę w to,  że się uda. Może kiedyś "zdarzy się ktoś", kto będzie gotów powalczyć z Rudą, o Rudą... :-))

 

 

Szczęście nie jest dobrem danym raz na zawsze. Próbował ktoś z Was znaleźć własną definicję szczęścia? Bo Ruda próbuje. Na dzień dzisiejszy utożsamia je ze spokojem, równowagą i niezależnością.

 

 

Prawdziwe szczęście jest rzeczą wysiłku, odwagi i pracy.

[Balzac]

 

 

 

To absurdalne, ale dawno nie było jej tak pozytywnie.

 

 

 



12:59, raggafaya
Link Komentarze (7) »
sobota, 21 maja 2011
miło

miło, że tyle osób mnie wspiera w drodze do celu, że czasami wierzą we mnie bardziej niż ja sama.

Fajnie, że jesteście, wiecie?

 

 

 

Ruda ma plan. Będzie otaczać się czerwienią. Potrzebuje motywacyjnego kopa. Więcej wiary we własne możliwości.

 

Szykują się zmiany. Wizyta u fryzjera, wymiana oprawek okularów i kilka innych.

 

 

 

"Kobiety, które wybierają ten kolor, mają skłonność do szybkich i emocjonalnych reakcji"

piątek, 20 maja 2011
idąc po rozum do głowy.

to takie przykre, że ludzie, z którymi normalnie nie rozmawiałam zbyt często, bezczelnie podchodzili do mnie wczoraj i pytali: dlaczego już nie jesteś z M.?

 

 

 

i nie będzie dzisiejszego spotkania, bo trzeźwiejąc dostrzegłam zbyt wiele wad takiego rozwiązania. "seks to nie wszystko", jak sam powiedział.

 

 

 

wchodzę w etap: poradzę sobie bez niego.

 



09:49, raggafaya
Link Komentarze (4) »
środa, 18 maja 2011
witaj maturo za rok

cóż.

trzeba w domu powiedzieć, że nie ma sensu oglądanie tego mieszkania.

poległam na chemii, mimo że to mój konik.

zapomniałam o tym, że amoniak jest amfiprotyczny, popieprzyłam hydrolizę kwasową i zasadową aminokwasów i kilka innych rzeczy. Żegnaj weterynario.

 

 

 

 

 

 

i ani wymarzonych studiów, ani ukochanego mężczyzny.

17:24, raggafaya
Link Komentarze (5) »
19

nie tak wyobrażała sobie Ruda swoje urodziny, oj nie tak.

 

 

 

 

dziś trzeba będzie nak.rwić salto z przemianą beta minus, walnę sobie obok elektronu jeszcze antyneutrino w gratisie. Antyneutrino jest pomysłem nauczycielki z fizyki.

 

 

 

 

 

"Prawdopodobnie każdy rodzaj neutrina ma swój odpowiednik (antyneutrino) w antymaterii."

Tak jak ogień i woda. Tak jak...

07:38, raggafaya
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 16 maja 2011

znaleziono już Rudej mieszkanie, żeby było śmieszniej w okolicy mieszkania ONego. Mieszkanie jest całkiem całkiem, tylko dlaczego oni wszyscy zakładają, że Ruda się dostanie? Jeśli się dostanie to wykorzysta tę szansę, głupotą byłaby rezygnacja z dobrej uczelni. Nie, na ucieczkę Ruda jest już za duża. 

 

 

 

 

 

Z ONym relacja jest dziwna. Ma przywieźć mi moje rzeczy, mamy też jeszcze raz porozmawiać. Nie mam pojęcia o czym, bo powiedziałam już wszystko, co miałam do powiedzenia. Ale wysłucham, skoro on chce mówić. I choć to ja podjęłam tę decyzję to jest mi kurewsko źle. Ale powtarzam sobie, on zresztą też mi to powtarza, że mam się skupić na chemii.

 

Chciałabym się jutro obudzić i dowiedzieć, że to tylko sen. Pewnie, gdyby nie matura, leżałabym w łóżku i wspominała: jak fajnie było w Czechach, jak romantycznie na Grunwaldzie, jak wesoło w Kuźnicy, ale nie mam na to czasu.

 

Szkoda tylko, że mnie do niego tak strasznie ciągnie. I emocjonalnie i seksualnie i w każdy inny sposób. /I jego też zdaje się./ Spokojnie, nie tylko wy nie rozumiecie.

 

Najrozsądniejszym pewnie wyjściem byłoby zerwanie z nim kontaktu, ale to jest człowiek, przy którym nie wstydzę się śmiać, płakać, mówić o swoich problemach, rozbierać. To jest ktoś, kto nauczył mnie wielu rzeczy. Który mnie wkurzał, rozśmieszał i rozczulał. Jeśli wiecie o co mi chodzi. I owszem ranił mnie czasem, ale ja też niewiniątkiem nie byłam.

 

Staram się być, jak to się mówi?, silna. Ale zostawienie kogoś kogo się kocha nie jest łatwe. Zostawienie kogokolwiek nie jest łatwe.

 

I wszyscy w około są zaskoczeni tym, co się stało.

 

 

Ruda ma dar w kopywanie się w zawiłe historie. Nie ważne jak to się teraz potoczy, najważniejsze jest to, że nie żałuję, że dałam mu szansę, bo to było 9 naprawdę dobrych miesięcy. On się zmienił, ja się zmieniłam, nasza relacja się zmieniła, ale to jeszcze nie było to, choć mogło tym być.Okazało się, że on ma większy kogiel mogiel w głowie niż ja. Może gdyby chciał ze mną o tym rozmawiać wcześniej, a nie teraz. Ale na co komu gdybanie? Czasu nie cofnę.

 

Wiem, że jest chaotycznie i długo, ale potrzebuję wyrzucić to z siebie. Trochę jednak nie wypada iść się wypłakać w rękaw, komuś kogo się zostawiło.

15:41, raggafaya
Link Komentarze (5) »
niedziela, 15 maja 2011
ostateczny.

a jednak jest to koniec ostateczny. Ruda na wesele nie idzie. Musi ochłonąć i pojechać do Wrocławia odebrać swoje rzeczy. Ruda wciąż kocha, jest zraniona i nie rozumie, bo tego nie da się pojąć rozumem.

 

 

nie rozumiem, po prostu nie rozumiem.

jak można kochać, być szczęśliwym i jednocześnie tak się zachowywać? Gdzie tu jest logika? Gdzie do cholery?!Jak można nie chcieć przyjąć tegoszczęściaa?

20:32, raggafaya
Link Komentarze (10) »
piątek, 13 maja 2011
tarara bum.

Ruda kocha ten utwór, kocha i ryczy przy nim. Zawsze. Dziś nie jest wyjątkiem. 

 

"Zostawiam Ci codzienne rozmowy o niczym
Zostawiam te wspomnienia zmarznięte jak Ty
Niepewność nocy i szarość zwykłych naszych dni
Nikim byłem, spójrz. A dzisiaj... czy widzisz? "

 

 

 

 

 

Miał być nasz weekend i ... nie będzie naszego weekendu. Nie wiadomo czy będzie jeszcze cokolwiek naszego.

 

 

 

Ruda będzie się ubiegać o miejsce w Olsztynie i Lublinie. Teraz już chyba nie ma czego chronić, o co walczyć.

 

 

 

 

Nastał czas porządkowania sobie wszystkiego w głowie. Wrócę jak wszystko się ułoży po mojej myśli lub chociaż przyjdą wyniki z CKE. Trzymajcie się ciepło.

 

15:21, raggafaya
Link Komentarze (4) »
środa, 11 maja 2011
zmęczenie materiału

Ruda pada na mordę. Stara się myśleć pozytywnie o wszystkich aspektach swojego życia, ale idzie jej marnie.

 

 

Bardzo, bardzo chciałaby uwierzyć, że będzie tak, jak wcześniej. Naiwne, dziecięce marzenie. Popieprzyło się między ONym i Rudą ostro.

Mają jechać razem na to wesele, sprawdzali nawet ostatnio jak dojechać do miejscowości X. A Ona w dalszym ciągu nie wie, co powinna zrobić. ON mówi, że najpierw musi zdać wszystkie egzaminy. Nie brzmi to optymistycznie. Takie to wszystko poplątane.

 

[Oczywiście był oburzony, że nie przypomniano mu o urodzinach Rudej, które są dopiero za tydzień. Oj tam, oj tam. Zapisane w kalendarzu ma? Ma. Więc po co ma mu Ruda przypominać?]

 

 

Ruda kurewsko tęskni.

 

Ale nie ma czasu na myślenie i roztkliwianie się. Maszeruj albo giń. I tym jakże optymistycznym akcentem kończymy wpis dzisiejszy.

 

 

16:05, raggafaya
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 maja 2011
i po...

po biologii. Ruda nie jest ani zadowolona ani niezadowolona. Jakoś to będzie. Nie w tym roku to przyszłym.

Miłe jest to, że Rudej kibicuje pół osiedla. Sąsiedzi zaczepiają, pytając jak było, co jeszcze do zdania zostało. Zapewniają, że się uda i mocno trzymają kciuki.

 

 

A przed Rudą teraz czas ektremalnego skupienia się na chemii. Trzeba napisać to najlepiej jak się potrafii. To należy zrobić wyśmienicie, a nie tylko dobrze.

 

Ściskajcie kciuki.

sobota, 07 maja 2011
o krok od boskości

 

 

 

Ruda trzęsie portkami przed biologią. Czy ktoś nie będący osobnikiem z biolchemu ma w ogóle jakiekolwiek szanse?

piątek, 06 maja 2011
propozycja

 

ON: nie myślałaś o znalezieniu pracy we Wrocławiu?

 

JA: aktualnie zajmuje mnie biologia...

 

ON: mogłabyś mieszkać u mnie...

 

 

 

 

Zadzwonił zapytać jak poszedł polski i matematyka. Ruda nie analizuje, ani też niczego się nie doszukuje.

Tagi: dialog on ruda
15:28, raggafaya
Link Komentarze (3) »
środa, 04 maja 2011
płacz nad kotletem

w zasadzie nie płacz, a łzy, ale płacz brzmi bardziej patetycznie, i jednoczesne wchłanianie kanapki z kurczakiem. Kotlet też jakoś lepiej komponuje się z hiperobolicznym płaczem. 

 

 

 

Piekielne miłe było to, że J. podwiozła Rudą, już nierudą, na dworzec i powiedziała, że mam dzwonić w razie czego, pora nie ma znaczenia. Perwersyjną radość sprawiło Rudej spóźnienie się. A potem jej pewność znowu wyparowała.

 

Rozmowę skropiła łzami, obficie dość, obyło się bez pochlipywań i pociągania nosem, mimo to była ona całkiem racjonalna. Ciągle się ze sobą ścierać będziemy. 

Zobaczymy co, z tego wyniknie. 

//Ale przynajmniej przesłał Rudej jej ulubiony cover Garreta i teraz wreszcie ma normalny dzwonek. Szkoda, że zdjęcia przesłać nie chciał. Argument: nie, bo on ci się podoba; jest chyba lepszym argumentem niż: ponieważ nie. Ruda jest mistrzem retoryki. :)) //

 

 

Wieści z matury: Ruda poza Ziembiewiczem, którego nazwisko oczywiście napisała przez "ę", uśmierciła także Justynkę. A teraz siedzi i zastanawia się, czy praca w ogóle zostanie oceniona. Iha!

poniedziałek, 02 maja 2011
Ruda się zastanawia

co w niej jest takiego, że nie potrafi znaleźć szczęścia w związku.

 

 

może czas sobie darować, nie szukać niczego, nie żądać, nie być z nikim. Być samej na dzień dzisiejszy znaczy być bezpieczną i szczęśliwą.

13:33, raggafaya
Link Komentarze (2) »
niedziela, 01 maja 2011
zły czas

przedmaturze to nie jest dobry czas na miłość.

 

 

a jeśli się Ruda nie dostanie, to pójdzie pić z rozpaczy, że zmarnowała nad książkami najlepsze lata  życia.

piątek, 29 kwietnia 2011
koniec

 

/Genialny skrzypek/

 

 

Rozstanie po 6 latach z tą klasą nie było bolesne. Nie było też łzawe, to nie w naszym guście. Kochana, była już na szczęście, pani wychowawczyni wpadła na genialny pomysł: każdy o każdym miał napisać coś miłego. I tak oto Ruda dowiedziała się, że powinna ratować zwierzęta, bo to najlepsze, co może je spotkać; powinna też je kochać, a one powinny kochać ją. Pełno pustych frazesów, choć trafiło się kilka napisów, które w całości nie poruszały kwestii wyborujej drogi życiowej. Swoją drogą Ruda nie wiedziała, że uważają ją aż za taką zwierzomaniaczkę. Najbardziej szukała jednak Ruda innego wpisu, ciekawa była, co napisał jej M.P, coś - może nie było to wielkie coś, ale jednak coś - ich w końcu przez krótki czas łączyło, dzięki czemu uświadomiła sobie kilka rzeczy. Zrobiło jej się cholernie przykro, kiedy nie znalazła żadnego śladu jego obecności na kartce - sama przypomniała mu o obiecanym dawno winie, nie chcąc poruszać pewnych kwestii, bo i po co?. A kiedy pożaliła się niejakiej A., okazało się, że owszem napisał, ale tak, żeby nikt tego niepowołany nie przeczytał. Kilka naprawdę szczerych, krótkich zdań. Ot i Rudej zrobiło się cieplej w okolicy serca. Jednak nie jest aż taką zołzą i wiedźmą, o której chce się zapomnieć. Naprawdę to było miłe. Gdyby było można cofnąć czas, to chętnie Ruda postąpiła by inaczej w pewnych kwestiach. Ale skoro oboje skorzystaliśmy będąc ze sobą... ;). Fajnie jest patrzeć na to, jakim jest teraz człowiekiem i mężczyzną przede wszystkim, wiedząc jaki zamknięty był wcześniej. I choć Ruda była tylko katalizatorem, a prawdziwym organem sprawczym zmian jest jego obecna dziewczyna, to świetnie mieć świadomość, że ktoś "sporo" nam "zawdzięcza".

 

Wszyscy oczywiście życzyli Wrocławia. Choć sama Ruda w 2008 roku napisała, że w grę wchodzi głównie UWM w Olsztynie. :)

 

Nie zabrakło oczywiście ironicznego komentarza S.: lekarzu ulecz się sam. I jest w tym wiele prawdy. Zarzucono mi także cyt. "fochanie na beznadziejnych mężczyzn" i narzekanie + nie dostrzeganie piękna świata. Ruda lubi narzekać, świat kocha, ale nie jest wstanie nie zauważać jego wad. Ot filozofia, prosta. A ukochana wychowawczyni życzyła radości i więcej młodości - wtf?! Stwierdziła, że jestem zbyt poważna i dorzuciła kilka innych epitetów na forum klasy. Całe szczęście, że Rudą mamunia nauczyła trzymać język za zębami w takich chwilach, w innym przypadku nie poszczędziłaby słów dot. szczerości i hipokryzji. Wszystkich wyściskała, ona nie Ruda, z fałszywym uśmieszkiem, Rudej nie próbowała. Trudno jest Rudej sobie przypomnieć czy podała owej kobiecie rękę.

 

 

Są osoby, za którymi będzie tęsknić. Za lożą szyderców, za A. - komu będę zjadać kanapki, z kim będę chodzić na zajęcia, kto będzie mi mówić z czego jest sprawdzian... tfu kolokwium?

Pewien etap mamy za sobą. Na świadectwie tylko jedna trója, kilka osiągnięć - w tym w Mistrzostwach Pierwszej Pomocy Polskiego Czerwonego Krzyża.

 

 

 

ONy zaś jest na szkoleniu w Krakowie. Niewiadomo czy kryzys już za nami, ale jakby jest ciut lepiej.

21:09, raggafaya
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 25 kwietnia 2011
zależność

 

JA: tęsknił chociaż trochę?

 

ON: w ogóle nic a nic.

 

JA: :(

 

ON: głupia.

 

JA: twoja.

 

ON: głupia bo moja?

 

 

 

Ruda się uspokaja. Daje sobie czas. Nobody is perfect.

 

Rozgląda się za jakimś suplementem diety, bo włosy wypadają jej w zastraszającym tempie. I magnefar kupić musi, uzupełnić braki magnezu i wit. B6.

 

 

Tagi: dialog on ruda
18:11, raggafaya
Link Komentarze (4) »
niedziela, 24 kwietnia 2011
grr

PKP postanowiło uniemożliwić nam spotkanie.

Ruda już nie ma sił się złościć.

Podobno nic nie zdarza się bez przyczyny, więc Ruda wykorzysta ten czas na uspokojenie się i przemyślenie swojego położenia.

 

 

Halleluja.

 

 

 

Btw. za chwilę już matury. Jak ten czas szybko leci...

Tagi: PKP ruda
18:49, raggafaya
Link Komentarze (3) »
no co? nie można się zachwycić?

 

I niech mi ktoś powie, że go śluzówka nie zachwyca. Niech spróbuje.

 

A wczoraj Ruda oglądała program o sprawianiu krów i choć miejscami ją mdliło, to przyznać musi, że krowy są fantastyczne. Czytając o tym, że przeżuwacze mają wielki żołądek i długie jelito, nie zdawała sobie sprawy, że te organy są tak wielkie, gigantyczne i przede wszystkim piękne. Wprawdzie zastanawiało ją, dlaczego panowie grzebią w martwej krowie bez rękawiczek, ale to Hamryka, panie.

Praktyki w rzeźni będą ciężkie pewnie.

 

 

Fajnie będzie.

 

 

//A z ONym jakoś to będzie. Niezachwiana pewność, że została podjęta decyzja ostateczna, gdzieś się ulotniła. I tak naprawdę wszystko, ale to absolutnie, wszystko zależy od jutrzejszego dnia.

Lekko żałujemy tego wysłanego maila, ale z drugiej strony... trudno dziwić się cholerykowi. Będzie jak musi być.//

 

09:21, raggafaya
Link Komentarze (5) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
Tagi
Tutaj zawartość trzeciej szpaltyNajlepsze Blogi