piątek, 22 kwietnia 2011
rozmowa

Ruda jest jeszcze zbyt zła, żeby z ONym spokojnie porozmawiać, ucieszyło ją jednak, że w końcu się dodzwoniła - jakaś jej część bardzo chciała ONego usłyszeć. I bądź tu mądry i pisz wiersze.

 

 

 

ON: Lubisz mnie jeszcze?

 

JA: Nie wiem, M. Naprawdę nie wiem.

 

 

 

Bo i co innego mogła odpowiedzieć? Kolejna część tej króciutkiej rozmowy natchnęła ją jednak optymizmem. Musi się ułożyć.

 

 

Ruda zrobiła się ostatnio straszną egoistką. Wszystko, dosłownie wszystko, powinno zostać jej podporządkowane. Wścieka się, gdy jest inaczej. Zejdźże dziecko z obłoków, nie jesteś pępkiem świata, nawet jego pępuszkiem. Realny świat nie jest bajkowy, sielankowy i różowy.

 

Tagi: dialog on rudy
15:31, raggafaya
Link Komentarze (2) »
środa, 20 kwietnia 2011
albo albo

albo się ułoży albo się nie ułoży. optymizmu w Rudej za grosz nie ma.

 

zbiera opierdol za opierdolem za ''wymyślanie'',  co i tak niczego nie zmienia, bo skądś te chore myśli się biorą i w tym winy Rudej akurat nie ma. Za słowem nie idzie czyn.

 

W co wierzyć, czemu ufać? Słowom? Czy temu, co się widzi, co się odczuwa.

 

 

Jakaś chora pętla. Ruda wścieka się o nic, ONy wścieka się na nią, ona wścieka się bardziej i płacze po nocach. ONy tłumaczy, ona przeprasza. I tak w kółko.

 

 

 

Przesrany żywot choleryka. Źle jest Rudej ze sobą, oj źle.

Tagi: ruda
13:05, raggafaya
Link Komentarze (8) »
wtorek, 19 kwietnia 2011
rudej prośba do czytelnika

Miasto Wrocław, co roku organizuje konkurs, w którym można wygrać indeks na jedną z wrocławskich uczelni. Nie ma jednak tak łatwo. Stąd moja gigantyczna prośba do Was, a raczej do tych, którzy niedawno pisali maturę lub będą pisać ją w tym roku (18-26 lat). Uniwersytet Przyrodniczy indeksów nie rozdaje, za to rozdaje bony/talony na pomoce naukowe - skrypty i podręczniki - w wysokości 3 tysięcy złotych, do wykorzystania przez cały okres trwania studiów.


Za każdą osobę, która zarejestruje się w konkursie, wpisując mój kod: D5C0B33F, na stronie http://konkurs.terazwroclaw.pl/ i rozwiąże test o Wrocławiu - pytania są proste, odpowiedzi łatwe do znalezienie, ja dostaję 1 punkt, który przybliża mnie do wygranej.


Niby nic... Pieniądze, które można wykorzystać tylko na książki określonego wydawnictwa, ale jakaś część moich funduszy zostanie w kieszeni. Wrocław nie należy do tanich miast. Wynajęcie pokoju, dojazdy do uczelni, jedzenie, nie mówię o rozrywkach, bo to odrębny temat, pochłaniają naprawdę sporo pieniędzy. Jeśli dodamy do tego pomoce naukowe, kitle, skalpele to koszta studiowania stają się dla mnie w tej chwili nie do przejścia.

Może moglibyście mi pomóc? Podesłać to Waszym znajomym? Wystarczy bezpłatna rejestracja, podanie mojego kodu, rozwiązanie krótkiego testu o Wrocławiu - prawidłowe, a test jest naprawdę prosty....


/oczywiście nie jest pewne, że zostanę przyjęta na ten określony kierunek studiów, ale mam kilka tzw. wyjść awaryjnych, które mimo wszystko wiążą się z wrocławskim Uniwersytetem Przyrodniczym/

 

 


 

i tym o to sposobem Ruda zaspamowała na własnym blogu.

14:42, raggafaya
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
o rudej naturze

Spokojnie, jest tak spokojnie. ONy wydaje się być zaniepokojony tym, co się dzieje z Rudą. A co się dzieje? Nic szczególnego. Jest zmęczona i zestresowana. Ciągle odnosi wrażenie, że wie za mało. Boi się tej matury jak diabli. Niby nikt jej głowy nie urwie, jeśli noga jej się powinie [anatomicznie się tyć zrobiło, mimo, że na tapecie u Rudej króluje metabolizm komórki], poza nią samą. Może jest zbyt surowa dla siebie? Może powinna wybrać mniej ambitny kierunek? Sama nie wie, co ma ze sobą zrobić. Marzenia są po to, żeby o nie walczyć. Tylko ten stres...

Mobilizuje się jak może. Znalazła już nawet książki, które hipotetycznie będą jej potrzebne, wie, że będzie musiała się zaopatrzyć w kitle, skalpele, winylowe rękawiczki - bo w latekstowych zemrze na pewno. Siostra załatwia kości zwierząt. Na półce stoi czaszka zwierzęcia znalezionego w okolicach bacówki w Jaworkach, Ruda wnioskuje, że to czerep owczy. Ale kto wie?

 

Monotematyzm aż ze mnie tryska. Albo ONy albo matura i weterynaria. Wybaczcie.

Coraz więcej ma do ONego cierpliwości, a w zasadzie do jego pracy. Nie złości się, że chłop nie odpisuje, bo i tak pewnie zadzwoni wieczorem opowiedzieć, co się działo. I znowu rzuci:

 

- Uczysz się? Znooowu?! Mówisz tak, jakbyś jakąś maturę miała.

 

Narobił sobie zaległości na studiach przez tę robotę, co Rudą strasznie martwi. Praca pracą, pieniądze pieniędzmi, ale z samym tytułem inżyniera daleko nie zajedzie. Trzeba się specjalizować.

 

Nagromadzenie stresogenów, ustawienie przez samą siebie tak wysoko poprzeczki, sprawia, że Ruda wyolbrzymia zupełne pierdoły [chociażby to, że nie zawsze jest "dobranoc" na dobranoc, jeśli wiecie, o co Rudej może chodzić]. Traci zdolność racjonalnego myślenia, oceniania sytuacji. Ma nadzieję, że to się zmieni po maturze. Jeszcze 4 tygodnie i będzie po wszystkim. Później pewnie czekać ją będzie pisanie odwołania, w ramach udowodnienia, że zależy jej na studiowaniu na miłościwym UP. (Pewnie odezwą się zaraz głosy, że skoro nie radzi sobie z maturą, to dlaczego pcha się właśnie tam? Ano odpowiedź jest prosta. Trzeba od siebie wymagać, najwięcej ile się da. Matura sama w sobie nie jest aż takim stresorem, ale fakt zmarnowania roku nie jest ciekawą perspektywą czyż nie? Chociaż... Gdyby chodziło tylko o samą maturę... Ale jak wiecie, nieszczęścia chodzą parami. Są rzeczy, o których się nie mówi, bo są zbyt bolesne, a które odciskają na nas duże piętno. I nie chodzi tu o kwestie natury miłosnej. Z ONym prędzej czy później się ułoży, ale czy ułoży się w domu? Tego Ruda już pewna nie jest. A atmosfera w domu ma duży wpływ na nasze samopoczucie...  Kumulują się te "negatywności", oj kumulują jak DDT w ogniwach łańcucha troficznego. Ale wielkiego bum nie będzie, bo wraca, powoli, optymizm w Rudej.]

 

A kiedy emocje opadają, a Ruda należy do choleryków niestety, o czym ONy doskonale wie i nie raz zabierał ją na spacer, żeby tylko komuś nie powiedziała o kilka słów za duzo, więc kiedy wszystko się uspokaja w Rudej, a krew krąży wolniej, poziom adrenaliny spada etc., wtedy Ruda patrzy na siebie i nie wierzy w to, co przed chwilą zrobiła. Nagle wraca jej trzeźwość umysłu. Taaak. Tego w sobie nie lubi.

 

Ale dziś jest właśnie ten dzień, kiedy mocno wierzymy w swoje zwycięstwo.

 

 

 

Czas wrócić do cyklu Krebsa...

 

 

niedziela, 17 kwietnia 2011
wersję myślącą, poproszę.

próba rozmowy o tym, że coś jest nie tak, spełzła na niczym. Dobrze, możemy udawać, że wszystko jest w najlepszym porządku. Co za różnica?

 

 

 

 

czwartek, 14 kwietnia 2011
ło matko boska

ład i porządek w głowie. w sercu chyba też.

 

 

 

 

Tylko dlaczego do matury z biologii zostało 26 dni?!

 

Matko Boska. Ruda ma obłęd w oczach. A jak się jej noga powinie?!

 

 

Będę medicus veterinarius, będę.

 


 

Namierzyła nawet gazetkę branżową z możliwością prenumeraty studenckiej w niższej cenie, bajer? Pewnie, że bajer. Spłukana Ruda będzie sobie czytać do poduszki o cesarskich cięciach u krów i etyce zawodowej. Czad rewelka. (Ruda zastanawia się skąd bierze takie wyrażenia...)  Nie poddajemy się więc, walczymy z mszakami, grzybami i całą resztą niepotrzebnych pierdół.

 

I dostała szaloną wiewiórę z oczami jak "dziesięciozłotówki". Zaliczyła w weekend spotkanie z Cejrowskim. A jej murzynek, ciasto robione w biegu, dostało pochwałę od chłopaków. Teraz czas zamówić foremki do mufinek (korzystałyście z papierowych? mało przekonywujące są...) i piec, piec, piec.


10 i 18 maja wszyscy trzymacie za Rudą kciuki! Obowiązkowo!

 

poniedziałek, 11 kwietnia 2011
pytania

może Ruda naprawdę za dużo wymaga, za dużo oczekuje?

Nie ma mężczyzn idealnych, ale czy to oznacza, że musi obniżać poprzeczkę? Sama nie jest idealna, ale stara się próbować być dla niego taką, jaką chciałby, żeby była.

 

 

 

Sama już nie wie, czy to jej wyobraźnia, niezawodna intuicja czy za przeproszeniem chuj wi co. Ale ma wrażenie, że jest nie tak, jak być powinno. A jak być powinno?

 

 

 

Weekend był niezły, w gruncie rzeczy był całkiem udany. Ruda nie wie jednak, czy ma siły żyć od weekendu do weekendu. Nie wie też, co będzie dalej. I nie chce tego wiedzieć. Krystalizują się w jej głowie decyzje, których wolałaby nie podejmować.Również decyzje natury: co studiować i gdzie... Jeśli życie wywróci jej się do góry nogami, wyjdzie do Olsztyna. Jeśli rzecz jasna będą jej tam chcieli. Z Poznania zrezygnowała. Nie przekonuje jej ani uczelnia, ani miasto.

Tagi: myśli ruda
13:56, raggafaya
Link Komentarze (4) »
środa, 06 kwietnia 2011
Lied vom Kindsein

" [...]

Als das Kind Kind war,
war es die Zeit der folgenden Fragen:
Warum bin ich ich und warum nicht du?
Warum bin ich hier und warum nicht dort?

Wann begann die Zeit und wo endet der Raum?
Ist das Leben unter der Sonne nicht bloß ein Traum?
Ist was ich sehe und höre und rieche
nicht bloß der Schein einer Welt vor der Welt?
Gibt es tatsächlich das Böse und Leute,
die wirklich die Bösen sind?
Wie kann es sein, daß ich, der ich bin,
bevor ich wurde, nicht war,
und daß einmal ich, der ich bin,
nicht mehr der ich bin, sein werde?

[...] "

Wim Wenders

 

 

Kiedy Ruda była mała i nie była jeszcze Rudą, zawsze chciała być dorosłą. Malować usta czerwoną szminką, chodzić na wysokich obcasach, mieć u stóp cały świat  razem z mężczyznami, których jedynym celem miało być podarowanie jej gwiazdki z nieba, gdyby tylko jej zapragnęła.

 

Teraz, kiedy jest dorosła i nie ma całego świata u stóp, ani nawet tuzina mężczyzn, czy znalazło by się choć dwóch?, którzy gotowi byliby spełnić każdą jej prośbę, teraz, kiedy widzi, jak bardzo naiwne były jej marzenia, chciałaby znowu być dzieckiem. Malutką dziewczynką,  którą ktoś by się opiekował, która bezkarnie mogłaby siadać ludziom na kolana, przytulać się, płakać, kiedy coś nie idzie po jej myśli, wskakiwać w kałuże i robić tyle innych rzeczy, których teraz robić jej nie wypada. Teraz wypada jej być uporządkowaną.

 

Za chwilę zaczną naciskać na zawarcie związku małżeńskiego z kimkolwiek, bo kobiecie nie wypada nie mieć nikogo. Za chwilę zaczną żądać urodzenia trójki dzieci, porzucenia pracy w celu rozniecenia żaru domowego ogniska, bo tak przystoi, bo tak stanowi tradycja, bo ewolucyjnie jesteśmy słabsze.

Ale Ruda nie chce. Nie ma ochoty podejmować ważnych decyzji. Nie chce brać odpowiedzialności za swoje życie. Nie chce być dorosłą, która będzie musiała opiekować się innymi, bo do jasnej cholery sama potrzebuje ciepła, miłości i opieki.

 

Jest wszystkim zmęczona. Przesilenie wiosenne, matura, brak czasu. W piątek jedzie do miasta B, ma nadzieję, że poprawi sobie humor. Doładuje się energetycznie i uwierzy, że ciągle jest tą małą Beatką, którą była w sierpniu tego roku…

 

sobota, 02 kwietnia 2011
paranoja

//dawno nie doprowadził mnie do łez.

chciał dobrze, uprzedził, że X tam będzie. A ja odstawiłam szopkę, martwiłam się o niego.

Dałam świadectwo infantylności i irracjonalności.

 

 

 

a teraz siedzę i zastanawiam się, czy nie wyczerpałam jego cierpliwości.//

 

09:37, raggafaya
Link Komentarze (2) »
piątek, 01 kwietnia 2011
przedmaturalny spadek nastroju.

dała dzisiaj ciała na "maturce" z biologii, która swoją drogą jak zwykle nijak miała się do standardów maturalnych.

Co jak co, ale Ruda najbardziej boi się właśnie matury z biologii. Wystarczyłoby jej 70%. Podbiła by sobie punkty rekrutacyjne chemią. Ale czy te +/- 35-40 punktów jest w ogóle w jej zasięgu?

 

 

Morale jak widać przed 10tym maja niskie.

 

Dobrze, że nie boimy się chemii. Ruda tłucze arkusze z chemii jak poczarowana, bo klucz, w odróżnieniu od biologicznego, jest banalnie prosty w interpretacji. Albo coś jest w kluczu albo tego nie ma. Filozofii przyznawania punktów brak.

 

Zobaczymy czy pisane jest jej leczenie piesków, kotków, gmeranie krowom w tyłkach i badanie świnek, które wylądują później wam w różnej postaci na talerzach.

Daj Bóg, żeby wszystko poszło zgodnie z planem.

poniedziałek, 28 marca 2011
ociekający...

tłuszczem dzieciak był niedawno tematem pewnej rozmowy.

 

 

 

ON: Jezu jaki on słodki [klik]

 

JA: on jest cięższy ode mnie

 

ON: jak będziesz mówiła, że jesteś gruba to, będę Ci go przypominać!!

 

 

 

 

 

Ustalono ostatnio, że Ruda marudzi o swojej "grubości" tylko po to, żeby zobaczyć jak ONy wywraca oczami, denerwuje się i zacietrzewia.

 

 

Świr & Świrka Co.

 

 

PS. interregio to według pana zapowiadającego ciapong: interredzio. Szkoda, że nie inter Radzio...

 

Tagi: dialog on PKP ruda
19:20, raggafaya
Link Komentarze (2) »
niedziela, 27 marca 2011
spokój

dawno nie spałam tak spokojnie. bez kołatania w sercu. dawno też nie obudziłam się z myślą, że świat należy do mnie. jakie to cholernie przyjemne uczucie być spokojnym o wszystko lub przynajmniej o to, co jest najważniejsze.


Ruda.

Tagi: myśli ruda
12:36, raggafaya
Link Komentarze (2) »
środa, 23 marca 2011
dobry slogan

 

 

ON: oj tam, nie fochaj, kochaj! Dobry slogan... KOCHAJ, NIE FOCHAJ.

 

JA: kocham nie biję.

 

 

Może ONy branżę zmienić powinien? Przekwalifikować się z pracownika IT na marketingowca. Ten "chop" nieustannie zadziwia Rudą. Irytuje, denerwuje, wkurza, wyprowadza z równowagi, tak, że chciałoby się go udusić gołymi rękoma, a z drugiej strony potrafi być czuły, rycerski, a nawet odpowiedzialny, czy do bólu romantyczny.

 

Ostatnim razem tłumaczył dlaczego nie kupił badylka. Bo przecież zwiędnie do niedzieli i gdzie Ruda takiego zwiedniętego będzie wiozła. W niedzielę zaś wybrał taką trasę powrotną ze spaceru do domu, żeby po drodze wstąpić do kwiaciarni. Tłumaczenia, że to nie potrzebne, że przecież i tak zwiędnie, skwitował pytaniem o kolor, po czym sam sobie na nie odpowiedział. I nie wiadomo kto był bardziej zadowolony: ONy, bo postawił na swoim czy Ruda, bo dostała chabazia.

 

 


 

A do matury jakby coraz bliżej niż dalej. Stres dopada, chociaż dotarło już do niej, że nie będzie tragedii jeśli dostanie się z ostatniej listy albo, że nie dostanie się za pierwszym razem. Politechniki czekają na takich banitów jak ona. Jeśli jednak Kadaffi się nie uspokoi, a Baba Jaga* mówiła prawdę to może wcale nie być drugiej szansy...

 

 

*Baba Jaga- Baba Vanga i jej przepowiednie. Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. Jej proroctwa pokrywają się z nostradamusowymi, ale czy można w to w ogóle wierzyć?

 

 

Tagi: dialog on ruda
20:27, raggafaya
Link Komentarze (3) »
niedziela, 20 marca 2011
sowa

 

JA: mów do mnie sówko.

 

ON: spadaj łapać myszy

 

JA: jedną upolowałam. wystarczy. chociaż... może lepiej kilka upolować na zapas?

 

ON: żebym ja cię zaraz nie upolował. łopatą!

 

Tagi: dialog on ruda
22:57, raggafaya
Link Komentarze (1) »
my high-heeled shoes

//Ruda potrzebuje zastrzyku wiary i optymizmu. Sama nie wie czego bardziej.//

 

Kiedy słucha Vaya Con Dios widzi siebie w czarnej sukience w białe grochy, opinającej się na biodrach, czerwonych butach na niebotycznych obcasach, wysoko upiętych włosach...

 

...tymczasem nie ma żadnych high-heeled shoes. Ruda musi się w końcu odważyć, by kupić i zaprzeć się by w nich chodzić.

 

byle jako jest. wiosny potrzeba.

Tagi: marzenia ruda
14:17, raggafaya
Link Komentarze (3) »
piątek, 18 marca 2011
o słoniach

 

ON: Słonico Ty moja, ja uciekam.

 

JA: Słonico?!

 

ON: Taka malutka Słonico. Nie bij!

 

 

A potem marudzi, że Ruda tak mało je przy ONym. Od niejadków wyzywa. Farfocel jeden.

 

Chociaż słonie łączą się w pary na całe życie... Są wierne i cierpliwe. Może "słonica" pojawiła się nie bez powodu?

 

 

19:37, raggafaya
Link Komentarze (7) »
środa, 16 marca 2011
fart

kolejny raz wrodzony fart Rudej dał o sobie znać. Certyfikat zdobyty, wprawdzie noga powinęła się na formie sprawdzającej komunikację pisemną...

Może uda się tak wślizgnąć, niepostrzerzenie, fartem, przypadkowo i na UP?

 

 

 

Jeśli Ruda kiedyś po raz kolejny wpadnie na pomysł tworzenia związku na odległość, to należy solidnie pieprznąć ją w głowę czymkolwiek, co będzie pod ręką, byle mocno.

14:11, raggafaya
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 14 marca 2011
dom o błękitnych drzwiach

Ruda zachwyca się drzwiami kościoła św. Doroty, Wacława i Stanisława:

 

JA: O takie, takie [drzwi]. Tylko błękitne…

 

ON: Ale ja nie chcę takich dużych drzwi.

 

JA: A czy ja mówię, że mają być duże?! Mają być takie, ale błękitne.

 

ON: Znaczy stare i styrane?

 

JA: Tak! Tak! I Błękitne.

 

 

fot. laurencja

 

W domu o błękitnych drzwiach pachnieć będzie świeżą bazylią, a  na ścianach będą wisieć  zdjęcia  z naszych podróży.

 

Ruda wierzy, że mają szanse zbudować coś trwałego,  może nie wiecznego, bo wieczność jest nudna, ale coś, co będzie ich, niepowtarzalne, napędzające i elektryzujące jednocześnie.

12:55, raggafaya
Link Komentarze (5) »
czwartek, 10 marca 2011
depilacja

Ruda ma skórę bardzo delikatną i wrażliwą. Próbowała już chyba wszystkich możliwych metod depilacji i każda ją podrażnia, w mniejszym lub większym stopniu. Kiedy więc nie musi, stara się unikać usuwania owłosienia z kończyn dolnych. Brzmi strasznie, prawda? ONy wyboru większego nie ma, akceptować taki stan rzeczy [nóg] musi. Sam też rzadko kiedy ogolony jest jak należy - tak to jest jak się za późno wstaje i w biegu przygotowuje do wycieczki do miasta B. Nie ma co, dobrana z nas parka nieogolusów pospolitych. Okazuje się, że nieogolenie lub ogolenie przez Rudą nóżek może stać się powodem lekkiej podejrzliwości:

 

 

JA: nie mam ręki

 

ON: a jak noga?

 

JA: dlaczego pytasz o nogę, skoro ja nie mam ręki, to znaczy mam, ale tak jakbym nie miała?

 

ON: no, ale jak noga? martwię się, noga fajna...

 

JA: no dobrze noga, druga noga też dobrze. nawet są gładkie.

 

ON: a co z ręką? dla kogo Ty golisz nogi teraz?!

 

 

Tagi: dialog on ruda
15:55, raggafaya
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 07 marca 2011
jak on to robi?

 

Jak ON to robi, że idealnie potrafi nazwać to, jak się czuję? Im bliżej matury tym więcej we mnie zwątpienia. Gdzieżby Ruda mogła swoje marzenia spełnić? Zawsze jakimś dzikim fartem dostawała się do dobrych szkół, a teraz ma wrażenie, że zabraknie jej tego szczęścia - że nie zobaczy swojego nazwiska na pierwszej, drugiej czy trzeciej liście przyjętych.

 

Nie ma w moim zachowaniu za grosz logiki.

 

Jestem ładna, inteligentna, mam fart w życiu, przynajmniej w tych sprawach, które ode mnie zależą, a jednak czasem opuszczają mnie wiara i siła.

 

Czas chyba zacząć łykać pigułki na uspokojenie.

07:43, raggafaya
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 marca 2011
za 20 lat

 

 

JA: miło było Cię usłyszeć, wiesz?

ON: Za 20 lat będziesz mówić, że miło było mnie nie słyszeć ;*

 

Tagi: dialog
08:20, raggafaya
Link Dodaj komentarz »
sobota, 05 marca 2011
nowa rzeczywistość

Ruda próbuje przyzwyczaić się do nowej rzeczywistości. Idzie jej to opornie. Nie wybiega już w przyszłość. Nie chce też wiedzieć, co będzie za tydzień.

Praca, szkoła, studia. Bez perpektyw na to, że wkrótce będzie inaczej. Brak czasu obu stron daje o sobie znać. Uwiera w pewnym stopniu.

 

środa, 02 marca 2011
budzik

ONy zaspał dzisiaj do pracy, Ruda pragnie zaznaczyć, że to jego drugi dzieć w "corpo". Typowe.

 

Ruda postanawia więc zakupić ONemu budzik, choć sama nie wie, kiedy zakup nastąpi. Swoje potrzeby odwleka bowiem na potem..., które nigdy nie następuje.I tak od dwóch miesięcy kupuje sobie nowe ciuchy, takie, które nie będą za luźne. Ciągle jest coś ważniejszego. Chodzi więc w przydużych koszulkach i gnuśnieje.

 

 

 

15:29, raggafaya
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 28 lutego 2011
jęczybuła

 

 

Dla odmiany przed okresem jestem do rany przyłóż, nie marudzę, nie wymyślam - co zauważył ONy i serdecznie się ucieszył. Po nim znowu wszystko jest nie tak: za zimno, za ciepło, nie zadzwonił, nie napisał, źle się odezwał, tego czy tamtego nie zrobił + kłótnie w domu.

Czy ja nie mogłabym być po prostu normalna? Skoro hormony nie do końca pomagają, to może ja po prostu jestem taka upośledzona społecznie?

strach

Ruda się boi.

Ruda jest absurdalnie głupia i infantylna.

 

07:54, raggafaya
Link Dodaj komentarz »
Tagi
Tutaj zawartość trzeciej szpaltyNajlepsze Blogi