Tagi
PustaMiska - akcja charytatywna Najlepsze Blogi

Wpisy z tagiem: mieszkanie

piątek, 19 sierpnia 2011
Łapię oddech

uda nie ma bladego pojęcia, w co ma ręce włożyć. Pokój jednoosobowy załatwiony, w mieszkaniu studenckim. Chyba, że współlokatorzy wyrolują Rudą, w co jednak sama wątpi – ostatnio ma duże szczęście do ludzi. A może po prostu stała się zbyt ufna? Tak czy siak, mieszkać ma gdzie.

Została kwestia przeprowadzki. I tak jak myślała, z niewielkimi gratami tłuc będzie się pociągiem, całą resztę dowiezie jej brat po powrocie z urlopu. Brzmi uroczo. Termin przeprowadzki, choć może za szumnie to brzmi, jest już ustalony. Gdyby ktoś miał ochotę na cytrynówkę lub Perłę to można będzie Rudą złapać od 1 października* szwendającą się po lubelskich uliczkach. Przewodnicy mile widziani.

*chyba, że uda się dostać wolne w pracy, wtedy pojawi się już w piątek.

 

*chwila konsternacji*

To w Lublinie nie ma IKEI?! Ruda będzie musiała kupić pościel u siebie i wieźć ją przez pół kraju? A miało być tak pięknie. Uruchomcie wyobraźnie: Ruda obładowana plecakiem turystycznym, rozmawiająca przez telefon, w drugiej ręce wielką poduchą i ciepłą kołdrą; próbuje wytoczyć się z pociągu na dworcu PKP Lublin Główny. Uroczy obrazek. Chyba, że uda jej się namówić kogoś, kto pojechałby z nią… .

Atlasu nie ma, Krysiaka nie zamówiła, Histologii też nie. Doszła do wniosku, że kupi wszystko w Larixie, albo innej księgarni na miejscu. W Zabrzu bowiem nie znalazła ŻADNEGO atlasu anatomii zwierząt, co w sumie nie jest niczym dziwnym, żadnego wydziału med. wet w pobliżu nie ma, ani nawet zootechniki. I tak nie ma teraz czasu, żeby podrapać się po głowie, a co tu mówić/marzyć chociażby o pobieżnym przeglądnięciu jakiegokolwiek studenckiego skryptu.

Praca, znajomi, sen, praca, impreza, sen, praca, sen, praca, sen. Na nic więcej nie ma czasu. Druga zmiana jest najgorszą zmianą, niczego nie można załatwić. Kompletnie niczego. Dentystę trzeba odwiedzić, lekarza medycyny pracy, sklepy medyczne [fartuchy, do diabła zakupić trzeba też], trzeba pójść do osiedlowej lecznicy i zapytać o możliwość „praktyk” podczas ferii zimowych i letnich. I pewnie jeszcze Ruda powinna znaleźć czas na tuziny innych ważnych rzeczy, ale doba jest zbyt krótka. Niewątpliwie praca daje jej w kość. Kurs angielskiego stoi pod wielkim znakiem zapytania. Wszystko jest jakieś takie rozmyte. Finanse, finanse... Bank obrabować należy! Albo wyjść bogato za mąż ;)).

 

 

W tajemnicy Ruda wam powie, że dawno się tak dobrze nie bawiła i chętnie jeszcze raz przeżyłaby to wesele… :)))). Chociaż dopiero teraz zaczęła łapać oddech. Świat staje się różowy. Rude "nie wiem" zamienia się w "chciałabym".

 

 

//Dużo tych „chyba, że uda się…”. Wiecie, Ruda chciałaby, żeby wszystko się udało. ułożyło.



piątek, 29 lipca 2011
Keep on running.

Ruda prze do przodu, bo co innego ma robić? Zostawia za sobą kolejne głupoty, jakich narobiła przez ostatnie trzy miesiące. A jest ich tona, albo jeszcze więcej. I znowu ma huśtawki nastrojów. Na swoje życzenie, czyli nic w tej kwestii się nie zmieniło i nie zamierza zmienić. Nie wiadomo gdzie podziała się rozsądna i odpowiedzialna Ruda. Mimo że nie pali to w ostatnim czasie w głowie stale jej się tłucze: fajka, fajka, fajka i balkon, dajcie mi pomyśleć. Wyszła po papierosy i zabłądziła, mówię wam. Zgubiła się, jak zwykle. Progresem jest niewątpliwie to, że NICZEGO nie żałuje, wszystko działo/dzieje się po coś. Tylko wciąż jeszcze Ruda nie wie po co, ale z pewnością jest w tym jakiś pseudoboski plan i kiedyś się o nim dowie.

Niektóre kwestie lekko ją przerastają, ot choćby to mieszkanie, jeśli bardzo chcemy trzymać się tematyki studiowania w Lu. O innych Ruda sobie pozwoli milczeć, choć powinna znaleźć kogoś, z kim mogłaby o trapiących ją wątpliwościach,  nie do końca jest przekonana, czy wątpliwości najlepiej określają problem, a tych też nazbierało się sporo. Taki malutki woreczek zawiązany na jasnozieloną kokardę. Swoją drogą zostało Rudej tyle wstążek z czasów zuchowania, że chyba znowu zacznie coś kleić, lepić, wycinać… jak w przedszkolu. Wszak jest głupiutka i ma prawo się uwsteczniać. 

I na tym chyba czas skończyć opowieść. Praca Rudą wykańcza lekko, a na pewno jej dłonie, które wyglądają jak u staruszki. Kremy nie dają rady, paznokcie się rozdwajają. Obraz nędzy i rozpaczy. [znowu zaczęła czuć się mało atrakcyjną, choć powinno być odwrotnie. U Rudej jak zwykle wszystko na opak] 

 

 

Elkon,

Dziewczyny milczą jak zaklęte. Nici z Głębokiej jak widać. Mieszkania nie ma dalej, szans na wyjazd do Lu w celu poszukania czegoś na miejscu też nie. Urlopu nie ma i nie będzie. Śpię pod mostem, bo ciągle nie wysłałam podania do akademika.