Tagi
PustaMiska - akcja charytatywna Najlepsze Blogi

Wpisy z tagiem: matura 2011

piątek, 01 lipca 2011
o Rudej wiersze piszą

 

źródło: Wycieczka na Śląsk

 

W Zabrzu, gdzie jeszcze, jak mi się zdaje,
po szynach nadal jeżdżą tramwaje,
gdzie nie ma Rynku, (gwoli ścisłości),
a zamiast Rynku, jest Plac Wolności,
otóż, w tym Zabrzu, przedwczoraj z rana
rzecz wydarzyła się niesłychana!
Pewna Paniusia, tuż po maturze,
na przekór wszystkim i wbrew naturze,
frustracjom chciała położyć kres
bo maturalny Ją gnębił stres.
Stres ów podobny był wręcz panice
i kładł się cieniem na Jej psychice,
bo straszna wizja Ją katowała
że w sierpniu będzie znowu pisała...
By się nie znaleźć w domu wariatów,
postanowiła dać do wiwatu,
no i udało się Jej genialnie
zmienić swój imidż dość radykalnie.
Jak już zaczęła, to poszalała,
włos na czerwono zafarbowała,
a czerwień była wręcz zarąbista
tak intensywna, że aż soczysta.
To posunięcie Ją wybawiło,
od razu humor Jej poprawiło,
ale ten humor też nie trwał wiecznie
bo deszcz zniweczył go dość skutecznie.
A jak to było? Ano, po prostu,
deszcz spłukał farbę najpierw z odrostów,
a potem ciurkiem, czerwone strugi
z włosów spłynęły i raz i drugi.
"Zaraz się wścieknę!" - myśli Paniusia -
"Musiał deszcz padać? Naprawdę musiał?!"
I załamana, jak zmokła kura
poszła zobaczyć, jak tam matura...
No, cud wszechświata!!! (prawie zemdlała)
To być nie może!!! Naprawdę zdała!!!
Popatrzcie na Nią, no, co za mina!
"Może wystarczy mi do Lublina!"
Wszystko zmieniło się w jednej chwili,
już się nie maże i już nie kwili,
nawet ubytek farby olała,
bo na wakacje pracę dostała.
Już na nikogo nie patrzy wilkiem,
i rozkoszuje się swym big milkiem,
a wszystko działo się, jak się zdaje
w Zabrzu, gdzie jeszcze jeżdżą tramwaje...

 

autorka: Basia z psiakosc.com

czwartek, 30 czerwca 2011
zdane!

Ruda zdała. Jest nawet szansa na Lublin stacjonarny, na Wrocław Ruda nie liczy. Może niestacjo?

 

Trzymajcie kciuki w dalszym ciągu! Wielkie dzięki za to, że byliście i podtrzymywaliście na duchu.

 

 

 

Ruda ma pracę, w sklepie mięsnym!

wtorek, 10 maja 2011
i po...

po biologii. Ruda nie jest ani zadowolona ani niezadowolona. Jakoś to będzie. Nie w tym roku to przyszłym.

Miłe jest to, że Rudej kibicuje pół osiedla. Sąsiedzi zaczepiają, pytając jak było, co jeszcze do zdania zostało. Zapewniają, że się uda i mocno trzymają kciuki.

 

 

A przed Rudą teraz czas ektremalnego skupienia się na chemii. Trzeba napisać to najlepiej jak się potrafii. To należy zrobić wyśmienicie, a nie tylko dobrze.

 

Ściskajcie kciuki.

czwartek, 14 kwietnia 2011
ło matko boska

ład i porządek w głowie. w sercu chyba też.

 

 

 

 

Tylko dlaczego do matury z biologii zostało 26 dni?!

 

Matko Boska. Ruda ma obłęd w oczach. A jak się jej noga powinie?!

 

 

Będę medicus veterinarius, będę.

 


 

Namierzyła nawet gazetkę branżową z możliwością prenumeraty studenckiej w niższej cenie, bajer? Pewnie, że bajer. Spłukana Ruda będzie sobie czytać do poduszki o cesarskich cięciach u krów i etyce zawodowej. Czad rewelka. (Ruda zastanawia się skąd bierze takie wyrażenia...)  Nie poddajemy się więc, walczymy z mszakami, grzybami i całą resztą niepotrzebnych pierdół.

 

I dostała szaloną wiewiórę z oczami jak "dziesięciozłotówki". Zaliczyła w weekend spotkanie z Cejrowskim. A jej murzynek, ciasto robione w biegu, dostało pochwałę od chłopaków. Teraz czas zamówić foremki do mufinek (korzystałyście z papierowych? mało przekonywujące są...) i piec, piec, piec.


10 i 18 maja wszyscy trzymacie za Rudą kciuki! Obowiązkowo!

 

środa, 02 lutego 2011
na wiolonczelę

Smooth Criminal porywa, niezależnie od aranżacji.

 

Ruda myślała, że drugie półrocze będzie zdecydowanie przyjemniejsze niż pierwsze. Tymczasem belfrowie za wszelką cenę starają się uprzykrzyć życie uczniom. Obiecany luz dla osób nie zdających matury z pewnych nieobowiązkowych przedmiotów, okazał się tylko czczą obietnicą.

 

A Ruda chciałaby tylko znowu spać do 13, chodzić spać grubo po północy...Takie malutkie marzenia. Zapewne najwcześniej Ruda odpocznie w grobie.

 

Byle do matury, później przebiedować trzy miesiące ... Już jej się mordka cieszy na samą myśl o październiku [marzenia warto mieć].

środa, 26 stycznia 2011
Ruda myśli...

i na myśleniu tym razem się nie kończy.

 

 

Do matury zostało mniej niż 4 miesiące, Ruda zaczyna się martwić. Musiałoby dojść do cudu nad Odrą (i Bytomką równocześnie), żeby dostała się na wymarzony wydział weterynarii. Spokojnie, politechniki czekają na takich jak ona...

 

Walczyć o coś, mimo świadomości, że wysiłek nie zostanie nagrodzony w odpowiedni dla nas sposób...

 

Od tego chyba są marzenia, od odnajdywania w sobie pokładów energii, które pozwalają wierzyć i walczyć o coś niemożliwego. W końcu ma pięć lat na poprawienie matury, kiedyś się uda. A z jej matematycznymi umiejętnościami długo miejsca na żadnej politechnice nie zagrzeje. Szczególnie, że ON zauważył, iż na wydziale chemicznym wcale nie ominą jej zajęcia z fizyki.

 

Ruda zawsze sobie radzi. Tyle razy w kość od życia dostała... Chyba nic już nie jest w stanie jej zaskoczyć. Jak trzeba będzie to napisze doktorat z matematyki. Uporu jej przecież nie brakuje.

 

 

A w piątek Ruda ma nadzieje odpocząć w mieście B, z ONem u boku. Będzie dobrze, prawda? Nic złego się nie wydarzy? Oby tylko PKP znowu nie nawaliło. Marzenie ściętej głowy?

czwartek, 20 stycznia 2011
Pam pam pam

Rudą zaczyna martwić jej psychoza, wietrzenie podstępu i cała ta reszta.

Ona zamiast się uczyć czyta książkę Wiery Szkolnikowej, której nazwisko ciągle przypomina o zbliżającej się maturze, ale co tam. Raz się żyje czyż nie?