Ruda stara się trzymać, nie zazdrościć i nie myśleć. I o ile na trzeźwo idzie jej zaj.biście dobrze, tak po imprezach racjonalizm się ulatnia, a na jego miejscu pojawia się dzika tęsknota. W takich chwilach Rudą nachodzą absurdalne myśli, że jest wiedźmą, że gdyby mniej wymagała od siebie i innych to żyłoby się jej łatwiej, spokojniej. Gdyby była mniej uparta, mniej wymagająca, mniej marudząca...
I skończcie wszyscy pieprzyć o tym, że Ruda się z ONym zejdzie, bo to jest NIEPRAWDOPODOBNE i NIEMOŻLIWE do zrealizowania.
Brat sprzeciwu w kwestii jechania na wesele nie akceptuje, więc jadę. Partnera mi nawet znajdzie. Ruda czuje się absolutnie żałosna. Dwa tygodnie temu miała partnera, który miał wielkie plany z nią związane...