
autor: basalt
Zawsze kiedy Ruda urządza sobie wielkie czy tez trochę mniejsze zamieszanie wokół serca, rzecz jasna przypadkowo, bierze się też za siebie, co sprowadzić można do zwiększenia ilości warzyw i owoców w codziennych posiłkach, eliminowania słodyczy – to, że pochłonęła dziś paczkę chipsów to tylko wypadek przy pracy – czy katowania się na skakance. Jednak teraz jakoś zebrać się w sobie nie może… Skakanka zniknęła. Czas rozpocząć wielkie poszukiwania skakanki. Zakupić "strój sportowy" i wziąć się do roboty, o!
Odbicie sylwetki Rudej w sklepowych lustrach – w przymierzalniach – to obraz nędzy i rozpaczy. To fenomenalne, że będąc z ONym nie zauważała tylu swoich niedoskonałości czy też lepiej powiedzieć rażących zaniedbań względem samej siebie. Taka skórka pomarańczowa w tym wieku?! Matko Boska… Stąd też wielka nadzieja Rudej, że kurs salsy wypali…
Wstyd Rudej, że tak się mazgaiła. Ileż można rozdrapywać? Naiwnie wierzyć w … właśnie, w co wierzyć?
Niech tak zostanie, nie jesteś dla niej.
Swoją drogą dziewczęta znacie może jakiś dobry, acz nierujnujący kieszeni, krem do skóry naczyniowej/wrażliwej?