Tagi
PustaMiska - akcja charytatywna Najlepsze Blogi

Wpisy z tagiem: zabrze

czwartek, 16 lutego 2012
Dzień 4 podglądania ciąg dalszy...

Słuchajcie... 

może Rudej nie są przeznaczone krowy, a chirurgia?

 

 

 

dr. B: może się jeszcze załapiesz na jakąś operację jamy brzusznej i złapiesz bakcyla. Fajna ta ortopedia, co?

Ruda: faaaaaaaaaaaajna! 

 

 

Czego się dzisiaj nauczyła? Krew ze stołu najłatwiej usuwa się nadtlenkiem wodoru, nie ma co się pieprzyć i robić podchodów do psa, tylko podejść do niego i być zdecydowanym (Ruda musiała uziemić suczkę, która wybudzała się po zabiegu usuwania kamienia nazębnego - trzęsła portami, bo w pamięci miała, co wyczyniały jej psy przy wybudzaniu się z narkozy, a "głupi Jaś" działa krócej), że zakłada się rękawiczki ("zakładaj rękawiczki, to będziesz mi pomagała przy takich prostych zabiegach"), sala operacyjna to najfajniejsze miejsce na ziemii, a na pewno w gabinecie, a napełnianie strzykawki penicyliną nie jest wcale takie trudne, a ligamentum teres femoris to więzadło wewnątrzstawowe stawu biodrowego. Btw. wypisywanie karty, potrzebnej do określenia stopnia ryzyka zawodowego wcale nie jest takie łatwe.

 

Proszę Państwa oficjalnie ogłasza się, że Ruda naładowała akumulatory na semestr letni.

 

piątek, 01 lipca 2011
o Rudej wiersze piszą

 

źródło: Wycieczka na Śląsk

 

W Zabrzu, gdzie jeszcze, jak mi się zdaje,
po szynach nadal jeżdżą tramwaje,
gdzie nie ma Rynku, (gwoli ścisłości),
a zamiast Rynku, jest Plac Wolności,
otóż, w tym Zabrzu, przedwczoraj z rana
rzecz wydarzyła się niesłychana!
Pewna Paniusia, tuż po maturze,
na przekór wszystkim i wbrew naturze,
frustracjom chciała położyć kres
bo maturalny Ją gnębił stres.
Stres ów podobny był wręcz panice
i kładł się cieniem na Jej psychice,
bo straszna wizja Ją katowała
że w sierpniu będzie znowu pisała...
By się nie znaleźć w domu wariatów,
postanowiła dać do wiwatu,
no i udało się Jej genialnie
zmienić swój imidż dość radykalnie.
Jak już zaczęła, to poszalała,
włos na czerwono zafarbowała,
a czerwień była wręcz zarąbista
tak intensywna, że aż soczysta.
To posunięcie Ją wybawiło,
od razu humor Jej poprawiło,
ale ten humor też nie trwał wiecznie
bo deszcz zniweczył go dość skutecznie.
A jak to było? Ano, po prostu,
deszcz spłukał farbę najpierw z odrostów,
a potem ciurkiem, czerwone strugi
z włosów spłynęły i raz i drugi.
"Zaraz się wścieknę!" - myśli Paniusia -
"Musiał deszcz padać? Naprawdę musiał?!"
I załamana, jak zmokła kura
poszła zobaczyć, jak tam matura...
No, cud wszechświata!!! (prawie zemdlała)
To być nie może!!! Naprawdę zdała!!!
Popatrzcie na Nią, no, co za mina!
"Może wystarczy mi do Lublina!"
Wszystko zmieniło się w jednej chwili,
już się nie maże i już nie kwili,
nawet ubytek farby olała,
bo na wakacje pracę dostała.
Już na nikogo nie patrzy wilkiem,
i rozkoszuje się swym big milkiem,
a wszystko działo się, jak się zdaje
w Zabrzu, gdzie jeszcze jeżdżą tramwaje...

 

autorka: Basia z psiakosc.com