Tagi
PustaMiska - akcja charytatywna Najlepsze Blogi

Wpisy z tagiem: rozmyślania

poniedziałek, 18 kwietnia 2011
o rudej naturze

Spokojnie, jest tak spokojnie. ONy wydaje się być zaniepokojony tym, co się dzieje z Rudą. A co się dzieje? Nic szczególnego. Jest zmęczona i zestresowana. Ciągle odnosi wrażenie, że wie za mało. Boi się tej matury jak diabli. Niby nikt jej głowy nie urwie, jeśli noga jej się powinie [anatomicznie się tyć zrobiło, mimo, że na tapecie u Rudej króluje metabolizm komórki], poza nią samą. Może jest zbyt surowa dla siebie? Może powinna wybrać mniej ambitny kierunek? Sama nie wie, co ma ze sobą zrobić. Marzenia są po to, żeby o nie walczyć. Tylko ten stres...

Mobilizuje się jak może. Znalazła już nawet książki, które hipotetycznie będą jej potrzebne, wie, że będzie musiała się zaopatrzyć w kitle, skalpele, winylowe rękawiczki - bo w latekstowych zemrze na pewno. Siostra załatwia kości zwierząt. Na półce stoi czaszka zwierzęcia znalezionego w okolicach bacówki w Jaworkach, Ruda wnioskuje, że to czerep owczy. Ale kto wie?

 

Monotematyzm aż ze mnie tryska. Albo ONy albo matura i weterynaria. Wybaczcie.

Coraz więcej ma do ONego cierpliwości, a w zasadzie do jego pracy. Nie złości się, że chłop nie odpisuje, bo i tak pewnie zadzwoni wieczorem opowiedzieć, co się działo. I znowu rzuci:

 

- Uczysz się? Znooowu?! Mówisz tak, jakbyś jakąś maturę miała.

 

Narobił sobie zaległości na studiach przez tę robotę, co Rudą strasznie martwi. Praca pracą, pieniądze pieniędzmi, ale z samym tytułem inżyniera daleko nie zajedzie. Trzeba się specjalizować.

 

Nagromadzenie stresogenów, ustawienie przez samą siebie tak wysoko poprzeczki, sprawia, że Ruda wyolbrzymia zupełne pierdoły [chociażby to, że nie zawsze jest "dobranoc" na dobranoc, jeśli wiecie, o co Rudej może chodzić]. Traci zdolność racjonalnego myślenia, oceniania sytuacji. Ma nadzieję, że to się zmieni po maturze. Jeszcze 4 tygodnie i będzie po wszystkim. Później pewnie czekać ją będzie pisanie odwołania, w ramach udowodnienia, że zależy jej na studiowaniu na miłościwym UP. (Pewnie odezwą się zaraz głosy, że skoro nie radzi sobie z maturą, to dlaczego pcha się właśnie tam? Ano odpowiedź jest prosta. Trzeba od siebie wymagać, najwięcej ile się da. Matura sama w sobie nie jest aż takim stresorem, ale fakt zmarnowania roku nie jest ciekawą perspektywą czyż nie? Chociaż... Gdyby chodziło tylko o samą maturę... Ale jak wiecie, nieszczęścia chodzą parami. Są rzeczy, o których się nie mówi, bo są zbyt bolesne, a które odciskają na nas duże piętno. I nie chodzi tu o kwestie natury miłosnej. Z ONym prędzej czy później się ułoży, ale czy ułoży się w domu? Tego Ruda już pewna nie jest. A atmosfera w domu ma duży wpływ na nasze samopoczucie...  Kumulują się te "negatywności", oj kumulują jak DDT w ogniwach łańcucha troficznego. Ale wielkiego bum nie będzie, bo wraca, powoli, optymizm w Rudej.]

 

A kiedy emocje opadają, a Ruda należy do choleryków niestety, o czym ONy doskonale wie i nie raz zabierał ją na spacer, żeby tylko komuś nie powiedziała o kilka słów za duzo, więc kiedy wszystko się uspokaja w Rudej, a krew krąży wolniej, poziom adrenaliny spada etc., wtedy Ruda patrzy na siebie i nie wierzy w to, co przed chwilą zrobiła. Nagle wraca jej trzeźwość umysłu. Taaak. Tego w sobie nie lubi.

 

Ale dziś jest właśnie ten dzień, kiedy mocno wierzymy w swoje zwycięstwo.

 

 

 

Czas wrócić do cyklu Krebsa...