JA: http://mim.blox.pl/2010/10/walkowanie.html
ON: ze mam ci cos ugniatac?
JA: a czo nie bedziesz mi ugniatal ciasta na pierogi? :((
ON: pff. a co ja z tego bede mial?
ON: obiadu do kolacji nie bedzie ... kaleke zes sobie wzial to nie moja wina... pierożki? i mnie?
ON: i tak mam?
JA: bu. no to nie bedzie pierozkow ani ciast
ON: se kupie
JA: a pozniej bedziesz opowiadal wszystkim jaka to masz beznadziejna kobiete, ktora nawet ciasta na pierogi zagniesc nie potrafi?
ON: tak
pogadne. idę robić pierogi.
trzeba było słuchać głosu rozsądku, z nimi zawsze same problemy.