|
Archiwum
Zakładki:
Komiksy
KONKURSY
Medyczne
Ruda pichcić chce
Ulubione
Weterynaria
Tagi
|
Wpisy z tagiem: dylematy
niedziela, 03 lipca 2011
mam Śląsk przed oczami... [dylematy]
W głośnikach śląski rap, na krześle wisi koszulka z nadrukiem I <3 Katowice, na biurku obok kubka z gorącą zieloną herbatą leży przypinka z logiem Katowice ESK2016. Chyba Ruda nie chce wyjeżdżać. Entuzjazm, który towarzyszył jej przez rok intensywnych przygotowań do matury, gdzieś uleciał. Chciała stąd wyjechać na chwilę i wrócić. Zawsze wiedziała, że będzie chciała wrócić, bo tu powietrze jest różowe, ulice znajome, bo to jest jej miejsce na Ziemi. A teraz, gdy czeka na ogłoszenie pierwszych list przyjętych, wcale nie jest pewna czy to, co się spełnia, jest jej wielkim marzeniem i szansą. Niedowierza, że sen stał się rzeczywistością.
Stoi sobie Ruda na jednym wielkim rozdrożu i nie wie, w którą stronę iść. Liczy na to, że decyzja podejmie się sama – dostanie się tylko na jeden uniwersytet. Nie chce robić tabelki zalet/wad Wrocławia i Lublina, bo i tak każde z tych miast wypadnie blado przy Śląsku. Ktoś niedawno powiedział Rudej, że Śląsk jest jednym wielkim miastem. Jest najpiękniejszym miastem, jakie można było sobie wyśnić, z piękną historią i pięknymi ludźmi. Ale Ruda nie chciała się zachwycać tutaj Silesią, bo i tak większość z was będzie się pukać w głowę, czytając te słowa. W którą więc stronę pójdzie Ruda? Na zachód? Na wschód? Wybierze oswojone czy „dzikie” i nieznane? Płacić za studia i być blisko domu czy nie płacić i żyć w całości na swój rachunek?
Dzisiaj wschód jawi się jej jako szansa na rozpoczęcie czegoś nowego, daje możliwość spojrzenia na swoje życie z boku, odnalezienie życiowych priorytetów, jest odpoczynkiem, pewnego rodzaju mentalną detoksykacją. Nigdy nie była w Lublinie, nie zna tamtych stron. To byłoby wyzwanie, Ruda lubi wyzwania. A zachód? Zachód jest w smaku słodko-gorzki, ale wrocławskie uliczki są już oswojone. Rozdroże. Pierwsze wielkie rozwidlenie dróg w jej życiu. Ruda w głowie ma tylko jedno okrąglutkie zdanie, określające tę sytuację: O JA PIERDOLĘ.
Oby nie musiała podejmować tej decyzji sama. Może warto zaryzykować i po roku zdecydować czy woli jednak Wrocław? Kiedy do wyników było jeszcze daleko Ruda nie zastanawiała się, co wybierze. Bo i po co? Teraz kiedy wszystko jest na wyciągnięcie ręki czuje się zagubiona. Ruda wie tylko jedno. Bez względu na to, czy pojedzie 200km na zachód czy 500km na wschód, wyjeżdżając i tak będzie płakać. Czy dorosłość musi być tak trudna?
Prawdopodobnie nie powinna jeszcze mówić o takich dylematach, to tak jakby dzieliła skórę na niedźwiedziu. Ale kiedy trzeba będzie podjąć decyzję, nie będzie czasu na długie rozważania. Trzeba będzie szybko wybierać. Ruda szuka odpowiedzi.
środa, 16 lutego 2011
dylematy
Ciągle w myślach wraca kwestia Olsztyna. Może jednak zaryzykować? Rok to tylko 365 dni, wytrzymałabym bez przyjaciół, psa i Śląska, a potem, jak Bóg da, może uda się przenieść do Wrocławia. A jeśli nie? Dlaczego wybranie własnej drogi jest takie trudne? Chyba wolałabym, żeby ktoś inny podjął za mnie decyzję. Próbować z Olsztynem? Marzenia vs. uczucie?
Dieser Weg wird kein leichter sein,
Dobrze, że do maja jeszcze trochę czasu, wszystko może się zmienić, choć bardzo bym tego nie chciała. Czuję się jak bohater tragiczny. Jeszcze niedawno pisałam, mówiłam, że cokolwiek będzie się działo wybiorę marzenia. A teraz? A jeśli to naprawdę nasza ostatnia szansa? O Losie bądź łaskawy...
Dawno nie było mi tak błogo? Dawno nie czułam tych sławnych motylków w brzuchu. Czerwony balonik szczęścia pojawił się znowu. I nie chciałabym, żeby z sykiem zeszło z niego powietrze.
Wysłałam maila z zapytaniem do Poznania. To byłoby całkiem niezłe rozwiązanie dla nas. Odległość byłaby mniej więcej taka sama, a po roku... Marzenia mieć warto.
wtorek, 01 lutego 2011
praktyki zagraniczne
Z pozdrowieniami dla koleżanki czytającej przez ramię. Nie, ON nie poleci do Indii, których stolicą jest New Dehli.
Pojawiła się możliwości wyjazdu dla ONego na praktyki zagraniczne. Duża szansa na pozyskanie doświadczenia zawodowego dla niego. Z drugiej strony pojawia się okrąglutkie pytanie: co z nami? co ze mną?
Nic nie jest jeszcze przesądzone. Ruda ma jednak nadzieję, że jej uwagi zostaną uwzględnione. Oby znalazły się oferty odpowiadające preferencjom obojga.
sobota, 22 stycznia 2011
co za wieczór, kurwa.
Ruda lubi się budzić koło niego, wyplątywać nogi ze zmiętego prześcieradła. Lubi, kiedy siada obok niej i z nią rozwiązuje matematyczne zagadki, mimo, że powinien zająć się swoją pracą, zamiast znowu robić sobie zaległości. I kiedy przynosi jej herbatę albo spogląda znad komputera, gdy zamyślona leży na łóżku zwinięta w kłębek też lubi.
I w imię czego miałoby się to skończyć?
paranoja, kurwa, paranoja, jako bozię Ruda kocha.
piątek, 21 stycznia 2011
pierogowo
I Ruda, która przysięgała sobie, że nigdy nie będzie chciała gotować dla jakiegokolwiek przedstawiciela płci męskiej, poległa. Wprawdzie ON nie miał i nie będzie miał możliwości w najbliższym czasie spróbowania jej pożal się Boże pierogów, ale ona i tak czuje, że zrobiła krok w stronę tego, czego za wszelką cenę starała się uniknąć. Z drugiej strony kobieta powinna być zawodowo spełnioną damą, znakomitą kucharką z kilkoma popisowymi daniami i deserami w rękawie oraz dziwką w sypialni.
Trzeba przyznać, że mama Rudej oglądała niezwykłe przedstawienie i trudno było jej się nie wtrącać, powstrzymywać chęć spieszenia z pomocą. W końcu jednak skapitulowała i wyniosła się z kuchni, nie chcąc oglądać tego pobojowiska. Co jak co, ale Ruda gotuje z niesamowitą gracją. Kuchnia wyglądała jak po przejściu huraganu...
Pierogi choć może nie wyglądały do końca jak pierogi, ale smakowały cudnie. |